Dramatopisarz Roy Kift, autor "Komedii obozowej" i Łukasz Czuj, reżyser spektaklu o tym samym tytule, opowiadali o wrażeniach po prapremierze sztuki w legnickim teatrze. - Łukasz Czuj wykonał kawał dobrej roboty, dodatkowo w spektaklu grają świetni legniccy aktorzy – mówił angielski dramaturg. Pisze Monika Bożek.

Już na wstępie spotkania, autor sztuki Roy Kift zaznaczył, że niesamowitym uczuciem jest oglądanie swojego dzieła, stworzonego na nowo przez innego artystę. - Łukasz Czuj wykonał kawał dobrej roboty, dodatkowo w spektaklu grają świetni legniccy aktorzy – mówił Roy Kift. - Przedstawiona historia oddaje ducha mojej sztuki, oczywiście trzeba wziąć pod uwagę polski kontekst kulturowy, dzięki czemu „Komedia obozowa” staje się zrozumiała dla widza.

Autor tekstu zaznaczył, że w odbiorze sztuki ważne jest przede wszystkim oddanie pojęcia Holocaustu. - Niewłaściwą interpretacją jest myślenie o nim jak o tragedii – dodał Kift. - Tragedia rozgrywa się na teatralnej scenie i ma wiele wspólnego z bogami, natomiast Holocaust to narzędzie człowieka, które mogło zniknąć tylko poprzez reakcję drugiego człowieka. Spektakl pokazuje niekiedy groteskową część historii, a publiczność może ją poczuć nie przez groźny, ale wręcz obsceniczny obraz.

Podczas światowej prapremiery dramatu Kifta, która odbyła się w niedzielę na Scenie im. Gadzickiego, ludzie na widowni śmiali się, co było zamierzonym efektem reżysera. - Nie ma nic lepszego niż trafić w odpowiedni ton odbiorcy – kontynuuje reżyser spektaklu Łukasz Czuj. Z kolei Kift wtrąca, że śmiech widzów był jeszcze trochę nieśmiały. - Przychodził taki moment, że ich twarze zaczynały poważnieć, bo uświadamiali sobie, że są na przedstawieniu o obozie koncentracyjnym – wyjaśniał autor tekstu. - Nie ma w tym jednak nic dziwnego i niepokojącego, bo Żydzi w obozach też się śmiali, też pisali wesołe kabaretowe teksty, przecież śmiech był niezbędny, by przeżyć w trudnych warunkach.

Łukasz Czuj wplótł w spektakl kilka kawałków muzycznych, między innymi utwór Nirvany. - Świetny spektakl, który powoduje, że podczas jego oglądania cały się trzęsę – podsumowuje Roy Kift. - Zaskoczyła mnie scenografia, bo historia przypomina wycinek ze szkoły, a drewniane ławki nasuwają na myśl zajęcia lekcyjne.

Zarówno autor tekstu, jak i twórca scenariusza przyznali, że mają nadzieję, iż po spektaklu wzrośnie akceptacja środowiska żydowskiego. Natomiast dyrektor legnickiego teatru, Jacek Głomb jest przekonany, że „Komedię obozową” trzeba pokazywać nie tylko w naszym kraju, ale także poza jego granicami.

(Monika Bożek, „Niebanalny, drapieżny i trudny spektakl o obozie”, www.lca.pl, 1.10.2012)