„Osobisty Jezus” Przemysława Wojcieszka zrealizowany w Teatrze Modrzejewskiej w Legnicy to spektakl solidny, ale nic więcej. Wejście drugi raz do tej samej rzeki nie zawsze jest zdrowe – pisze w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” Artur Guzicki. Tygodnikowy Recenzor przyznał przedstawieniu trzy (dobre) gwiazdki na pięć (wybitne) możliwych.

„Mała Moskwa. Rzecz o radzieckiej Legnicy”. Taki tytuł ma wyjątkowa książka Wojciecha Konduszy, którą premierowo zaprezentowano podczas piątkowego (15 września) promocyjnego wieczoru w teatralnej Caffe Modjeska. Uczestniczący w imprezie reżyser Waldemar Krzystek zapowiedział przystąpienie do realizacji filmu fabularnego pod tym samym tytułem, którego współproducentem będzie legnicki Teatr Modrzejewskiej.

Rok 2007 legnicki Teatr Modrzejewskiej będzie świętował jako 30 rocznicę powołania pierwszej polskiej stałej sceny dramatycznej w Legnicy. – To doskonała okazja, by zorganizować pierwszy w historii miasta międzynarodowy festiwal teatralny. Festiwal wyjątkowy, bo wszystkie spektakle będą światowymi premierami zrealizowanymi w wybranych, pozateatralnych obiektach miasta – twierdzi dyrektor legnickiej sceny Jacek Głomb.

Teatr Modrzejewskiej nie zwalnia ostrego tempa startu w sezon 2006/2007. Po ubiegłotygodniowej premierze „Osobistego Jezusa” szykuje kolejną. Tym razem będzie to szekspirowska klasyka: „Otello” w adaptacji Krzysztofa Kopki i reżyserii Jacka Głomba. Przedpremierowe prezentacje przedstawienia na X Międzynarodowym Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku (sierpień br.) przyniosły twórcom dwie z pięciu nagród regulaminowych konkursu: nagrodę za reżyserię (Jacek Głomb) i nagrodę za najlepszą rolę kobiecą (Desdemona - Ewa Galusińska).

Przemysław Wojcieszek z hukiem wrócił do legnickiego teatru. Niesamowite tempo akcji, świetne dialogi, poszukiwania odpowiedzi na trudne pytania oraz popis aktorskiego talentu Przemysława Bluszcza – tak najkrócej można streścić pierwszą w tym sezonie premierę w Teatrze Modrzejewskiej. Czy „Osobisty Jezus” Wojcieszka powtórzy sukces „Made in Poland”? Ma na to spore szanse – twierdzi w legnickim tygodniku „Konkrety” Paweł Jantura.

- Teatr Wojcieszka poraża realizmem. To koncert rozpisany precyzyjnie na aktorski oktet. Cały spektakl zagrany jest bez jednego fałszu. Legniczanie nie spuszczają z tonu – tak swoje popremierowe wrażenia z „Osobistego Jezusa” w Teatrze Modrzejewskiej spisał recenzent Słowa Polskiego-Gazety Wrocławskiej Krzysztof Kucharski.

Jak głosi legenda (i Jan Długosz) w 1241 roku pod Legnicą mongolskie hordy zapewniły sobie zwycięstwo puszczając w stronę chrześcijańskich obrońców smrodliwe gazy. Kilkaset lat później podobną taktykę najazdu postanowił zastosować publicysta Dziennika Polskiego Paweł Głowacki, który trujące i smrodliwe opary skierował w stronę obrońcy finansów małych polskich teatrów Romana Pawłowskiego z Gazety Wyborczej. W efekcie puścił efektownego bąka, który z lubością będzie cytowany na zajęciach z przyspieszonych kursów dziennikarstwa…

Pięć projektów zakładających zabawy i twórczą edukację legnickich dzieci i młodzieży przygotował na nowy sezon legnicki Teatr Modrzejewskiej powierzając realizację zadań, związanemu z teatrem Stowarzyszeniu Inicjatyw Twórczych. Większość realizowana będzie na - uruchomionej wraz z premierą słynnego „Made in Poland” - Scenie na Piekarach (w byłym markecie spożywczym) na największym legnickim osiedlu mieszkaniowym. Całość koordynuje legnicki Klub Gońca Teatralnego.

Udany "Osobisty Jezus" Przemysława Wojcieszka w Legnicy. W Teatrze im. Modrzejewskiej powstało intymne, bardzo dobre aktorsko przedstawienie z Przemysławem Bluszczem w roli głównej. Ten spektakl to podwójny powrót reżysera. Nie tylko do Legnicy, gdzie blisko dwa lata temu zrealizował swoje najgłośniejsze dotąd przedstawienie - "Made in Poland". Wojcieszek wraca do historii znanej z jego filmu "W dół kolorowym wzgórzem" – pisze Tomasz Wysocki w poniedziałkowej (11.09) Gazecie Wyborczej-Wrocław.

''Osobisty Jezus'' Przemysława Wojcieszka to nie tylko świetnie podpatrzony kawałek umierającej polskiej prowincji, ale opowieść o poszukiwaniu wiary. Autor przyzwyczaił nas do bohaterów, którzy mają do religii stosunek buntowniczy. Anarchista Boguś z "Made in Poland" zerwał z Kościołem w proteście przeciw powierzchownej wierze rodaków, Stanisław, emerytowany Casanowa z "Darkroomu", udawał wierzącego, aby wkraść się do serc i mieszkań słuchaczek Radia Maryja. W "Cokolwiek się zdarzy, kocham cię" źle rozumiana wiara była murem pomiędzy siostrą lesbijką i jej bratem, ortodoksyjnym katolikiem – zauważa teatralny recenzent Gazety Wyborczej Roman Pawłowski.