Dokładnie 20 lat temu, 7 października 2000 roku, w nieczynnym kinie "Kolejarz" odbyła się premiera "Ballady o Zakaczawiu" Kopki , Kowalewskiego i Głomba w reżyserii szefa legnickiego teatru.  6 stycznia 2002 jej skróconą telewizyjną wersję wyreżyserowaną przez Waldemara Krzystka obejrzała w Studiu Telewizyjnym Dwójki cała Polska. Potem oglądała ją jeszcze wielokrotnie, na kilku kanałach TVP. Ostatnio w 2016 roku. Bo "Ballada..." stała się spektaklem-legendą, emblematycznym mitem założycielskim legnickiej sceny teatralnej. Jego żywotność potwierdzi dzisiejsza, jubileuszowa "Dwudziestka".


Pisałem o "Balladzie...", że dla polskiego teatru była jak wystrzał z Aurory dla bolszewickiej rewolucji, porównywałem do rozbłysku supernowej na nieboskłonie krajowej sceny. Nieprzypadkowo i nie z powodu wielkiej liczby nagród, które przyniosła teatrowi i jej twórcom. Tak jak nieprzypadkowa była liczba recenzji, omówień, analiz i polemik (czasami gorących), które towarzyszyły "Balladzie..." przez dziesięć lat (!) po premierze. Co przypomniałem w serii tekstów opublikowanych w @KT pod wspólnym hasłem "Dwudziestka". Chyba tylko "Dziady" Dejmka i Holoubka z jesieni 1967 roku i polityczne konsekwencje, które warszawskie przedstawienie sprowokowało, da się porównać ze znaczeniem, które dla teatru w ogóle, a dla teatru w Legnicy i samego miasta, miała ta apaszowska opowieść.

Spierano się o nią od początku. O prawdę i zmyślenia w fabule opowieści, o obraz "zakazanej dzielnicy" miasta, o koloryzowany wizerunek bandy drobnych złodziejaszków, o sentymentalizm w obrazowaniu Peerelu, na dobrą sprawę o wszystko. Do tego stopnia, że przepis na przenoszenie na teatralne deski miejskich legend i opowieści stał się na wiele lat nową teatralną modą, którą żywiły się krajowe sceny. Tak jak "Zły" Tyrmanda był fundamentem mitu i kolorytu warszawskiej Pragi, tak "Ballada..." zbudowała legendę Zakaczawia, dzielnicy w mieście, które przez lata dzieliła nie tylko przepływająca przez nie rzeka, ale i mury dzielnic zajętych przez sowieckich żołnierzy i ich dowódców. Polskie miasta odkryły, że mają swoje Bałuty, Bermudzkie Trójkąty, Dolne Miasta... . Teatry sięgnęły po opowieści budujące mity. Tego legnickiej opowieści nikt już nie odbierze, tak jak emocji i wzruszeń, które sprowokowała.

Fakt, że po 20 latach teatr w dolnośląskim mieście świętuje jubileusz jednej ze swoich premier, że na jego scenie pojawią się wieczorem autorzy i aktorzy spektaklu sprzed lat, sam w sobie jest wyjątkowy i wiele mówiący. "Dwudziestka" 7 października 2020 roku na Scenie Gadzickiego będzie żywym tego dowodem.

"Balladę o Zakaczawiu", fenomen sztuki i miejsca, w którym powstała, przypomną w środowy wieczór trzy archiwalne telewizyjne reportaże - krótki (7 min.) dla Magazynu Teatralnego Dwójki, oraz nieco bardziej obszerne autorstwa Jolanty Kowalskiej:  "Opowieść o dzielnicy cudów" (16 min.) oraz  "Ballada o dobrych złodziejach" (20 min.).  Zobaczymy bohaterów tej opowieści młodszych o niemal 20 lat.

Grzegorz Żurawiński