7 października minie dokładnie 20 lat od premiery spektaklu, który dla legnickiej sceny i teatralnej Polski był jak wystrzał z Aurory dla rewolucji bolszewickiej. Jubileuszową "Dwudziestkę" przygotowuje na rocznicę legnicki teatr.  Z tej samej okazji przez najbliższe dni @KT codziennie przypominać będzie najważniejsze teksty, które towarzyszyły przez lata "Balladzie o Zakaczawiu". Dziś prolog.


"Dwudziestka" zaplanowana na środę 7 października będzie jubileuszowym wieczorem wspomnień w 20. rocznicę premiery "Ballady o Zakaczawiu". Spotkanie rozpocznie się (17.15) od pamiątkowej megafotografii w miejscu, w którym do 2014 stało zakaczawskie kino "Kolejarz", miejsce akcji spektaklu i scena, na której był grany. Reszta wieczoru (18.00) będzie spotkaniem w gronie twórców i aktorów przedstawienia na widowni legnickiego teatru.

W programie trzy reportaże telewizyjne przypominające okoliczności powstania spektaklu oraz wspomnienia, którymi dzielić się będą m.in.: autorzy "Ballady..." Maciej Kowalewski, Krzysztof Kopka i Jacek Głomb, kompozytor muzyki Bartosz Straburzyński, odtwórca kluczowej roli Benka Cygana Przemysław Bluszcz, a także inni aktorzy uczestniczący w tej realizacji. Spotkanie poprowadzi red. Wojciech Majcherek, były dziennikarz "Teatru"  i TVP Kultura, obecnie kierownik literacki Teatru Dramatycznego w Warszawie.

W "Balladzie o Zakaczawiu" powojenna historia „przeklętej” dzielnicy Legnicy opowiedziana została poprzez losy złodziejskiej szajki Benka Cygana. Podczas pracy nad scenariuszem jego autorzy obficie czerpali z folkloru i obyczajowości „dzielnicy cudów”, jak do dziś bywa nazywane Zakaczawie. Efektem był intrygujący, ale też pełen nostalgii spektakl, w którym prywatne i lokalne mitologie miasta, o którym przez wiele lat żartowano, że z lotu ptaka wygląda jak talerz z pierogami ("w połowie ruskie, w połowie leniwe"), połączyły się z historią Polski ostatniego półwiecza. Historią ukazaną w sposób przywołujący wspomnienia, ale też prowokujący do dyskusji.

Premiera sztuki, którą wyreżyserował Jacek Głomb odbyła się 7 październiku 2000 roku w nieczynnym i popadającym w ruinę (jak cała dzielnica) kinie "Kolejarz" na Zakaczawiu, które przez wiele powojennych było centrum życia tej części miasta. Dziesiątki popremierowych recenzji były świadectwem wyjątkowości tego teatralnego wydarzenia.

Roman Pawłowski, Gazeta Wyborcza: Melodramatycznym historiom autorzy scenariusza nadali rangę  uniwersalnej opowieści. To „Ballada” o odchodzeniu świata takich wartości, jak honor, lojalność, przyjaźń i wierność. O utraconym raju dzieciństwa. O chłopcach, dla których wzorem na całe życie pozostał Winnetou, bohater NRD–owskich filmów według Karola Maya. Kiedy są już dorosłymi, zatwardziałymi przestępcami, wciąż zastanawiają się, jak na ich miejscu postąpiłby bohaterski wódz Apaczów. W rewelacyjnej ostatniej scenie wszyscy siadają do stołu, aby uczestniczyć w stypie po minionym świecie, żywi pospołu z umarłymi. Te wypominki mają siłę współczesnych „Dziadów”.

Łukasz Drewniak, Przekrój: „Ballada o Zakaczawiu", czyli powojenna kronika jednej z legnickich dzielnic, dokonuje mityzacji przeszłości. Trochę tu Grzesiuka, trochę Tyrmanda. W skundlonym świecie resztki honoru mają tylko drobni złodziejaszkowie wychowani na filmach indiańskich. W spektaklu zaprocentowały efekty długoletniej pracy Głomba z tym samym zespołem, jasne określenie stylistyki teatru, coraz precyzyjniejszy wybór repertuaru. To dlatego aktorzy z Legnicy oddychają pełną piersią, tworzą galerię wiarygodnych postaci.

Janusz R. Kowalczyk, Rzeczpospolita: Powstała przyprawiona nutką nostalgii intrygująca wizja świata, którego już nie ma. Z ponadczasowymi historiami brawurowych skoków, nieszczęśliwych miłości, trudnych wyborów, rozstrzyganych za pomocą pięści albo i noża. To także pokaz zawikłanych losów tej części Śląska, gdzie mieszały się wpływy rozmaitych kultur i obyczajowości: polskiej, niemieckiej, żydowskiej, a w końcu rosyjskiej, w jej radzieckim wydaniu.

Kalina Zalewska, Dialog: Opowieść nie aspiruje do obiektywizmu, przejawia raczej mitologizujące tendencje. O jej urodzie sta­nowi język, a właściwie kilka jego odmian: polski z rosyjskimi końcówkami, którym Polacy porozumiewają się z Rosjanami, rosyjski, śląski, którym dzieje Zakaczawia opowiada jeszcze jedna przyjezdna, narratorka sztuki. Siłą tej historii są oryginalni bohaterzy i prawdziwy etniczny tygiel, przeczący oficjalnej i propagandowo jed­nolitej historii powojennego państwa. Twórcom, którzy zdołali odtworzyć, a mo­że powołać do życia lokalną mitologię, udał się akt zwrócenia mieszkańcom Legnicy zaanektowanej tożsamości. Gest w istocie bezcenny, zwłaszcza w mieście o tak trud­nej historii.

Łukasz Drewniak, Tygodnik Powszechny: Dawno nie czułem się na widowni tak bez­piecznie, tak swojsko. Rozpoznałem w tym przedstawieniu coś bardzo sobie bliskiego, znajomego - na przemian to wybuchałem śmiechem, to się wzruszałem, czułem, że teatr z Legnicy chce zaprosić mnie do roz­mowy o czymś, o czym od wielu lat chcia­łem porozmawiać.

Spektakl przyniósł teatrowi i jego twórcom lawinę nagród. Wśród nich były m.in.: nagroda główna VII Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej, nagroda dla Jacka Głomba za reżyserię spektaklu oraz za próbę stworzenia „teatru miejsca” i animację pracy zbiorowej na I Festiwalu Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” w Zabrzu, „Brylant 2000 roku” w plebiscycie widzów, czytelników i słuchaczy dolnośląskich mediów w kategorii „Wydarzenie Kulturalne Roku”, nagroda im. Konrada Swinarskiego dla Jacka Głomba za reżyserię spektaklu, przyznawana przez miesięcznik „Teatr”, nominacja reżysera do Paszportu „Polityki”. Nagradzano także innych twórców przedstawienia. W rozstrzygniętym wiosną 2008 roku plebiscycie widzów "Balladę..." wybrano spektaklem 30.lecia legnickiej sceny dramatycznej.

"Ballada o Zakaczawiu" dla legnickiego teatru była jak wystrzał z Aurory dla rewolucji bolszewickiej. Z dnia na dzień oczy teatralnej Polski dostrzegły z zaskoczeniem, że na głębokiej prowincji powstał zespół, którego ambicje sięgają scenicznej ekstraklasy. Rozgłos jaki towarzyszył spektaklowi sprawił, że zarówno legnickie granie „prawdziwych historii w prawdziwych miejscach”, jak też wpisywanie lokalnych opowieści i mitów w dramaty sceniczne znalazło liczne grono teatralnych naśladowców w całej Polsce. Tym bardziej, że już rok później powstała filmowa wersja sztuki, którą dla Teatru Telewizji wyreżyserował, dorastający w Legnicy i doskonale obeznany z klimatami miasta, Waldemar Krzystek (premiera 6 stycznia 2002). Spektakl pokazywano na antenach TVP 1, TVP 2, TVP Polonia i TVP Kultura  wielokrotnie, ostatnio w lutym 2016 roku.

Grzegorz Żurawiński