Arcydramat Szekspira powstaje w koprodukcji legnickiego Teatru Modrzejewskiej i Teatru Kochanowskiego w Opolu. Na scenie czternaście aktorek obu zespołów i Mirosław Zbrojewicz w roli tytułowej. Pierwsza z dwóch zaplanowanych premier już w sobotę 12 września na legnickiej Scenie Gadzickiego. Premierę opolską zaplanowano na 27 listopada.

"Król Lear" wg pomysłu i w reżyserii Anny Augustynowicz jest inscenizacją à rebours. Odmiennie niż miało to miejsce w teatrze elżbietańskim, w którym wszystkie role odgrywali mężczyźni, na scenie królować będą kobiety - po siedem aktorek obu kooperujących scen. Jedynie w roli tytułowej, niemal symbolicznie, ostatni przedstawiciel odchodzącego świata patriarchatu.

- To pierwsza i bardzo ważna premiera legnickiego sezonu artystycznego. Ważna także z powodu kalibru i potencjału, jaki wnosi w tę realizację reżyserka - zauważył podczas przedpremierowego pokazu medialnego fragmentów przedstawienia, w czwartek 10 września, dyrektor Modrzejewskiej Jacek Głomb.

- Blisko dwa lata pracowaliśmy nad tym, by ta koprodukcja doszła do skutku. Cieszę się, że mogliśmy to zrobić we współpracy z ważnym teatrem w naszym artystycznym świecie. Koprodukcje są ważne nie tylko z powodów ekonomicznych i logistycznych, ale także jako okazja do wymiany energii i doświadczeń między zespołami - dodał dyrektor Kochanowskiego Norbert Rakowski.

- Nasz Lear odbędzie podróż w przeszłość. Wyrwany ze snu obudzi się na scenie, by skonfrontować się ze swoją przeszłością i czynami. Ze wszystkim, co zrobił w teatrze życia, w którym przyszło mu grać różne role. Mirosław Zbrojewicz będzie zatem starzejącym się władcą, aktorem i człowiekiem. Tym bardziej, że Szekspir nie tworzył teatru iluzyjnego - zdradziła sekrety swojej inscenizacji reżyserka Anna Augustynowicz.

Ową teatralność i umowność podkreślono w jednej ze scen zaprezentowanych dziennikarzom. Podczas dialogu między córkami Leara, Gonerylą (Ewa Galusińska) i Reganą (Zuza Motorniuk), siedzący w kącie Mirosław Zbrojewicz, mimo kostiumu i korony na głowie, przegląda scenariusz przedstawienia.

Pewnym zaskoczeniem będzie pojawienie się na scenie postaci, których nie ma u Szekspira. To Jowisz (Katarzyna Dworak), Junona (Magdalena Maścianica) i Minerwa (Katarzyna Osipuk), czyli tzw. Trójca/Triada Kapitolińska. Reprezentować będą świat ludzkich namiętności komentując i wpływając na losy bohaterów dramatu słowami zaczerpniętymi od pobocznych postaci sztuki.

- Szekspir odwołuje się do świata przedchrześcijańskiego i odkrywa autorytarny mechanizm sprawowania władzy, który dziś nazywamy populizmem. Miłość do władzy staje się wówczas równa miłości do wojny, a ta niesie skutki dla każdego z nas. Inspiracją jest tu książka Jamesa Hillmana "Miłość do wojny", która przywołuje cytat z "Króla Leara": "Czym muchy w rękach rozbrykanych chłopców, tym my we władzy bogów: uśmiercają nas dla zabawy" - objaśnia Anna Augustynowicz.

W zespolonej postaci Edgara i królewskiego błazna, reprezentującego świat nieskrępowanej wolności słowa, wystąpi studentka krakowskiej AST Weronika Krystek, dla której będzie to aktorski egzamin dyplomowy.

"Król Lear" jest jednym ze szczytowych osiągnięć Szekspira, dramatem-legendą. Z tym arcydziełem łączy się ogromna tradycja kulturalna, nie tylko sceniczna, ale także np. filmowa (wybitne ekranizacje Grigorija Kozincewa, Petera Brooka i Akiry Kurosawy). Fabuła dramatu bywa przedmiotem rozlicznych interpretacji, nieraz skrajnie różnych, lecz zgodnych co do jednego: wizja Szekspira to jedno z najgłębszych, a zarazem najbardziej pesymistycznych studiów ludzkiej natury. W polskiej tradycji teatralnej tytułową postać grali artyści najwyższej miary, tacy jak m.in.: Gustaw Holoubek, Jerzy Trela, Andrzej Seweryn, Daniel Olbrychski, Zbigniew Zapasiewicz.

Legnicko-opolski "Król Lear" w przekładzie Stanisława Barańczaka będzie piątym spotkaniem Anny Augustynowicz z Szekspirem – po zrealizowanych w Szczecinie "Romeo i Julii" (1995), "Śnie nocy letniej" (2000) i "Burzy" (2016) oraz warszawskiej inscenizacji "Miarki za miarkę" (Teatr Powszechny, 2006).

Pytana o zasadnicze przesłanie inscenizacji reżyserka odpowiada krótko: - Wszystko zależeć będzie od wyobraźni i wrażliwości widza. To on sam rostrzygnie, której postaci będzie sprzyjać, z kim będzie mu po drodze. Sztuka nie ma mówić, jak ma być, ale stymulować do refleksji nad sobą i światem.

Scenografia legnicko-opolskiej realizacji jest dziełem Marka Brauna, kostiumy zaprojektował Tomasz Armada, muzykę skomponował Jacek Wierzchowski, wizualizacje są dziełem Wojciecha Kapeli, reżyseria świateł Krzysztofa Sendke. Asystentem reżyserki jest Jan Kamiński (AT w Warszawie), zaś asystentką kostiumografa Martyna Konieczny.

Premiera na legnickiej Scenie Gadzickiego w sobotę 12 września o godz. 19.00. Kolejne spektakle 17, 18 i 19 września. Bilet premierowy: 60 zł, normalny: 40 zł, ulgowy: 35 zł.

Grzegorz Żurawiński