Jego powieści inscenizowali Jacek Głomb, Mikołaj Grabowski i Rudolf Zioło. Polemizował z Janem Klatą. Inicjacyjny charakter miała jego przyjaźń z Tadeuszem Słobodziankiem („Janem Koniecpolskim”) na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. 29 maja zmarł Jerzy Pilch. W wakacyjnym numerze miesięcznika Teatr pisze Jacek Cieślak. Poniżej fragment opisujący realizacje i refleksje Jacka Głomba, który pięciokrotnie inscenizował powieści pisarza.


(...)

Spośród reżyserów teatralnych najczęściej sięgał po książki Pilcha Jacek Głomb. „Uważam, że Jerzy Pilch był najwybitniejszym współczesnym polskim pisarzem” – mówi reżyser, dyrektor Teatru Modrzejewskiej w Legnicy. „Chcę jednocześnie podkreślić, że jestem admiratorem tej części twórczości Pilcha, która jest skupiona wokół Wisły. Myślę, że znam ten fragment dzieła Jerzego bardzo dobrze, domyślam się, co jest prawdą, a co przetworzeniem. Ujęło mnie w niej przede wszystkim to, co jest istotne dla naszej wieloletniej pracy w Legnicy, czyli opowieść o małej społeczności, która trzyma się razem i broni się przed »tym większym«. Być może wynika to z faktu, że ja też jestem z takiej społeczności, konkretnie z Tarnowa, a mój pierwszy zawodowy spektakl, jaki tam zrealizowałem, nosił znamienny tytuł "Miasto"”.

Jacek Głomb wspomina, że kiedy spotkał się z pisarzem po raz pierwszy, miał on złe doświadczenia z adaptacjami teatralnymi. „Jednak dawał nam zielone światło. Pośród jego wielu umiejętności było pisanie niepowtarzalnych dialogów, a jak wiadomo – mówię to z niejaką ironią – wielu aktorów bardziej zajmuje się tym, co mówi, a nie w czym gra. Tak się złożyło, że "Zabijanie Gomułki" i "Wiele demonów" zrealizowałem dwa razy, co mi się rzadko zdarza, nie przepadam za »powtórkami« w teatrze. "Wiele demonów" – pierwszy raz w Batumi (2016), a potem w Teatrze Śląskim w Katowicach (2019), gdzie wciąż są na afiszu. "Zabijanie Gomułki" na podstawie "Tysiąca spokojnych miast" pokazałem pierwszy raz w Teatrze Lubuskim w Zielonej Górze.

Przyznam się, że książkę kupiłem przypadkowo, bo nie byłem wcześniej admiratorem twórczości Pilcha. Wiedziałem, że jest taki autor, ponieważ studiowałem w Krakowie historię, a on był wtedy wykładowcą na polonistyce, starszym ode mnie o jedną dekadę. Moją uwagę przykuła okładka ze starym wartburgiem, a potem opis, że kilku facetów, w tym jedno dziecko, jedzie do Warszawy… zabić I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę. Z chińskiej kuszy! Bardzo mnie to zaintrygowało i rozbawiło. Dyrektorem teatru w Zielonej Górze był podówczas Andrzej Buck. Bardzo chciał, żebym zrobił komedię. Powszechnie wiadomo, że nie jestem specjalnie komediowym twórcą, ale gdy zacząłem czytać powieść Pilcha, okazało się, że może wpasować się w zamówienie. Tak powstał spektakl, który zrealizowaliśmy poza siedzibą teatru – w budynku magazynu, co dodawało koloru przedsięwzięciu”.

Spektakl rozbił w 2007 roku bank z nagrodami XIII Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej – za adaptację (Robert Urbański), reżyserię (Jacek Głomb) i scenografię (Małgorzata Bulanda). „Jedną z nagród było zaproszenie do Warszawy, gdzie graliśmy w dawnym Domu Kultury Karuzela na Jelonkach. Pilch przyszedł na spektakl, jak to zwykle, z piękną dziewczyną” – mówi reżyser. „Przyszła też Warszawa, w tym branża, i co było bardzo zabawne, na początku bardziej oglądała Jerzego niż przedstawienie. Kiedy Zbyszek Waleryś, który grał Józefa Trąbę, miał monolog o Mao Tse-tungu – Pilch zaczął się mocno śmiać, a za nim już wszyscy bawili się doskonale. Spektakl skończył się sukcesem, udało się doprowadzić po nim do spotkania Jerzego z zespołem aktorskim, ale szczegółów już nie pamiętam. Jemu się przedstawienie spodobało, a po kilku latach zadzwonił do mnie z prośbą o przypomnienie nazwiska Zbyszka i polecił go do nagrania audiobooka jednej ze swoich książek. Kiedy Zielona Góra przestała grać "Zabijanie Gomułki", odkupiłem dekoracje i powstał spektakl w Legnicy, w podobnych ramach, ale już z »moimi« aktorami. W 2018 roku transmitowała go TVP Kultura, bardzo dobry zapis można zobaczyć na VOD TVP. Wspomnę jeszcze jedną realizację Pilcha: "Marsz Polonia" w Teatrze Powszechnym w Łodzi w 2012 roku – taki Pilch społeczno-polityczny. Bardzo ważna książka, która we współczesnej Polsce zabrzmiałaby jeszcze mocniej”.

Jacek Głomb podkreśla, że ważne jest, by opowiadać wiślacki świat Pilcha w teatrze i w filmie. „Jego książki to często podstawy do gotowych scenariuszy” – mówi. „Wiele demonów to jedna z najważniejszych powieści w polskiej literaturze. To jakby wszystkie książki Jurka w jednej. Żałuję, że Pilcha tak mało jest w kinie i teatrze. Będę zawsze propagował jego twórczość i namawiał kolegów na realizacje, choć nie jest łatwo ją wystawiać na scenie. Mam przygotowaną adaptację teatralną i scenariusz filmowy "Innych rozkoszy". Obie autorstwa Roberta Urbańskiego. Chciałbym je zrealizować”.

(...)

Całość przeczytasz TUTAJ!

(Jacek Cieślak, "Istotą dramatu jest dialog", Teatr, nr 7-8/2020)