Przychówek Modrzejewskiej czwartego wieczora prezentacji Finału w Klubie Gońca Teatralnego online pokazał dwudziestominutowy (z haczyczkiem) film, który nosi tytuł "Pamiętnik". Wbrew, nawet z zarezerwowaniem największych zasobów życzliwości dla maluchów i Joanny Rostkowskiej, która prowadzi Szkołę Czarodziejów Wyobraźni – wbrew więc tytułowi – lepiej byłoby o tym zapomnieć. Przeczekać, przepchnąć do wyższej klasy Małego Gońca, promować bez klasyfikacji. Dać szansę dzieciom i nadzieję talentom. Pisze Adam Kowalczyk.


W arcytrudnym położeniu z pewnością znajduje się pedagog teatru pracujący z dziećmi w tym przedziale wiekowym. Same dzieci mówiące o zarazie, kwarantannie, epidemii, wirusie albo wygłaszające zdania czterdziestolatków też postawiono w arcytrudnej sytuacji. Można by bronić tych części filmu, że przecież aktor zawsze udaje kogoś, kim nie jest, nie był i nie będzie. Od tego jest aktor! Tak?

Aktor – tak. Ale te maleństwa? Improwizowane dialogi towarzyszące animowanym zabawkom wypadły korzystniej, wypowiedzi o fotografiach rodziców – tak. Ale – chyba na przekór intencjom – najsilniejsze wrażenie robi – jako komentarz – przebitka z pokładającym się ze śmiechu malcem. Pamiętnik – to chyba coś innego?

Pandemia stłamsiła życie społeczne, gospodarcze, kulturalne, politykę. Zareagowały rządy, parlamenty, uniwersytety, ciała i organy. Odreagowały instytucje kultury wytwarzając zdalne, ale profesjonalne koncerty, pokazy, spektakle. Żeby zmóc! Żeby wytrwać!

Teatr Modrzejewskiej dał przykład jak zwyciężać mamy "Nowym Dekameronem". Czy opiekunowie dziecięcych i młodzieżowych grup w tej edukacyjnej pracy poszli w zarazę w poczuciu, że teatr nie zdołał tym zdalnym "Dekameronem" odsłonić istoty tego czasu dość dobrze?

Istnieje taka koncepcja, że jak jest opresja, to artysta ćwiczy eskapizm. Nie każdy, nie zawsze, ale… Herbert poszedł w klasykę. Proszę! Miłosz na przekór wojennej rzeczywistości rymował naiwnie ("Świat"). Proszę! Kantor "Powrót Odysa" z narażeniem życia wystawiał w 1943 roku w krakowskim Teatrze Niezależnym. Proszę! A Białoszewski na przełomie ‘50/’60 wymyślał i wystawiał w swoim Teatrze Osobnym gramat "Imiesłów". Proszę!

Czy by nie dało się tym maluchom, dzieciom, tej młodzieży – podrzucić tematów mniej tłamszących niż Pani Zaraza? Mateusz Krzyk próbował jej nie zaczepiać, ale i tak wyszedł z tego trochę gabinet terapeutyczny. Zespół Małego Gońca dał radę.

Pracuje w Legnicy nauczycielka, która z dziećmi klas 1-3 robi w szkole widowiska przedziwne i cudne. Można było raz zobaczyć jedno na scenie Teatru, inne pod Kościołem Mariackim podczas Dni Legnicy – "Ucieczka z Piotrusiem Panem". I tak sobie myślę – jak to możliwe, żeby robić kompletny, blisko godzinny spektakl z rekwizytami, kostiumami, muzyką, akcją – no, skończony teatr – po godzinach, w szkole? Bez wsparcia Marszałka Województwa?

Anioł wyrozumiałości – profesor Stefan Treugutt w prowadzonych niegdyś w radiu prezentacjach amatorskiej poezji, kiedy nieubłaganie, acz dobrotliwie i nadzwyczaj grzecznie stwierdzał słabość jakiegoś tekstu, wygłaszał pod adresem autora coś w ten deseń – No, jeśli Pani/Pan to lubi – proszę pisać.

Tu by się tak się nie dało powiedzieć. Amatorzy zwykle piszą swoje – nie zawsze zresztą słabe wiersze jednak na koszt własny.

"Pamiętnik" ("Pamiętnik, czyli 91 dni z życia Czarodziejów Wyobraźni" - @KT) – Szkoła Czarodziejów Wyobraźni, opieka artystyczna: Joanna Rostkowska i Tomasz Baran

(Adam Kowalczyk, "Pani Zaraza", http://www.gazetapiastowska.pl, 28.06.2020)