W środę 24 czerwca w Onecie odbyła się debata w całości poświęcona sytuacji kultury w Polsce, którą prowadziła Katarzyna Janowska. Szefowa Onet Kultura zauważyła, że jest to temat pomijany w kampanii prezydenckiej. Podczas debaty padły pytania m.in. o to, kiedy politycy mogą ingerować w kulturę oraz jak powinni wspierać ten sektor. Poniżej podsumowanie debaty.


Rafał Trzaskowski: obecnie w kulturę wkrada się propaganda

Trzaskowski podkreślał, jak istotna jest kultura dla sektora gospodarki - zatrudnia setki tysięcy osób. Równocześnie wielu z tych ludzi w czasie pandemii zostało pozostawionych samych sobie. - Rząd obiecywał konkretną pomoc, na razie jej nie ma - dodał. Kandydat zaproponował, żeby zastrzyku finansowego dla kultury szukać w Lotto i dochodach, które przynosi.

Trzaskowski mówił też o cenzurowaniu kultury, które w jego ocenie przeprowadzają obecnie ministerstwa. - Pan premier Gliński wsławił się tym, że nie rozumie tego, że kultura powinna być wolna i niezależna - mówił. - Według klucza politycznego rozdaje się pieniądze na kulturę: na te wydarzenia, które odpowiadają władzy. W kulturę wkrada się propaganda i trzeba temu powiedzieć: stop. Od tego jest prezydent Rzeczpospolitej Polskiej - podkreślał.

Zaznaczył też, że zadaniem polityków nie jest ingerencja w program instytucji kultury; postulował też całkowite odpolitycznienie mediów publicznych. Zapytany o ostatnie lektury wspomniał Donnę Tartt i najnowszą książkę Zygmunta Miłoszewskiego.

Krzysztof Bosak: działalność artystyczna jest nieskrępowana

Zapytany o poprawę sytuacji osób zatrudnionych w sektorze kultury, Krzysztof Bosak podkreślał, że nie da się znaleźć jednego, uniwersalnego klucza, który mógłby naprawić wszystkie problemy. Dodawał, że po pandemii należy jak najszybciej powrócić do normalnego funkcjonowania instytucji kultury oraz organizacji większych wydarzeń.

Polityk, zapytany o ograniczenia praw mniejszości do ekspresji kulturalnej, mówił: - Jako obywatele korzystamy ze swojej wolności, tworzymy różne produkcje (...) Myślę, że ta działalność artystyczna jest nieskrępowana. To, na czym koncentruje się kulturowa lewica to obalanie moralności społecznej i tego nie popieram.

Bosak wyjaśniał też, że według niego politycy mogą ingerować w repertuar czy program instytucji kulturalnych tylko w sytuacji naruszenia przez te ośrodki obowiązującego prawa. Zapytany o ostatnie lektury, pół żartem, pół serio przyznał, że jego ulubiony pisarz "przestał być Polakiem" - miał na myśli Szczepana Twardocha.

Robert Biedroń: kultura musi być wszechobecna

Według Biedronia kultura w Polsce traktowana jest po macoszemu. Przede wszystkim zaproponował podniesienie jej finansowania do 2 proc. PKB. Podkreślił, że należy pamiętać także o tym, że wśród ludzi kultury panuje ubóstwo i bieda, co jest efektem wieloletnich zaniedbań - w tej kwestii rola państwa powinna być fundamentalna. Podobnie jak w przypadku kultury w małych miejscowościach. - Dla mnie marzeniem jest, żeby kultura był wszechobecna. Żeby była częścią DNA naszego codziennego życia, a nie tylko ekskluzywną wycieczką do wielkiej metropolii - powiedział.

Jednocześnie podkreślił potrzebę odpolitycznienia kultury, np. odbierając rządzącym możliwość cenzury czy znosząc - "narzucony przez Kościół i prawicę" - paragraf o obrazie uczuć religijnych. Zagwarantował przy tym pełną niezależność i bezpartyjność. - To ludzie kultury wiedzą, kto powinien nimi zarządzać - mówił.

- Chciałbym, żeby młodzi ludzie czytali lektury na miarę XXII w. - odpowiedział na pytanie o kanon lektur. Doprecyzował, że jego zdaniem system edukacji w Polsce jest na poziomie średniowiecza. - W Polsce brakuje wciąż odważnych polityków, którzy stanęliby po stronie ludzi kultury - podsumował Biedroń.

Władysław Kosiniak-Kamysz: kultura musi być dla wszystkich

Kosiniak-Kamysz nadziei na polepszenie się losu artystów upatruje w samorządach, które jednocześnie - jak pokreślili także i pozostali uczestnicy debaty - są przeciążone zadaniami zleconymi przez rząd, a także indywidualnej pomocy. Kultura jest zdaniem kandydata na prezydenta RP nośnikiem polskiej tożsamości - bez niej nie ma nie tylko naszej historii, ale także i naszej przyszłości.

TVP określił jako tubę propagandową pełną "kalumnii, kłamstw i oszczerstw". - Ja chcę być jako polityk jak najdalej od telewizji - powiedział, podkreślając, że oddałby TVP w zarządzanie ludziom kultury, ekspertom i medioznawcom.

Jak podkreślił, kultura powinna być obecna w edukacji. Jednak dość zachowawczo podszedł do tematu paragrafu dotyczącego obrazy uczuć religijnych. - Nie wolno obrażać czyichś uczuć religijnych. Chciałbym, żeby ten artykuł nie musiał być stosowany. Nie może też być nadużywany. Szanujmy swoją wrażliwość religijną - odpowiedział. Jego zdaniem, nie należy lekceważyć solidarności międzypokoleniowej. - Bo kultura musi być dla wszystkich - dodał polityk.

Szymon Hołownia: bez kultury nie ma Polski

Jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobiłby Hołownia po wygranych wyborach prezydenckich, byłoby spotkanie z ludźmi kultury w sprawie pomocy, jakiej potrzebują w związku z pandemią i kryzysem. I taka miałaby być jego prezydentura - oparta na dialogu i konsultacjach z obywatelami. Zaproponował także zwiększenie wydatków na kulturę, ale po wcześniejszym audycie w MKiDN.

- Ministerstwo Kultury nie może być Ministerstwem Propagandy. Twórcy powinni mieć wolne prawo do ekspresji artystycznej - powiedział, przywołując przykład radiowej Trójki. Podkreślił niecierpiącą zwłoki potrzebę uporządkowania sytuacji w mediach publicznych, które "zostały sprywatyzowane przez partie polityczne".

- Jako praktykujący katolik nie rozumiem większości postulatów mówiących o obrazie uczuć religijnych. Wydaje mi się, że zrobiono z tego bat ideologiczny - powiedział i zaapelował, że czas odbrązowić rzeczy zdogmatyzowane i skanonizowane w naszej zbiorowej wyobraźni, jak np. kanon lektur.

("Debata przedwyborcza. Co kandydaci na prezydenta mówią o kulturze?", https://www.onet.pl/kultura, 24.06.2020)