Ukazał się drugi tom książki legnickiego krytyka sztuki, popularyzatora  i promotora dziedzictwa kulturowego Legnicy Rogera Piaskowskiego z fotografiami Wojciecha Morawca. Eseje o legnickim modernizmie wydało Stowarzyszenie "Pamięć i Dialog". We wstępie autor wspomina o roli legnickiego teatru w przywracaniu i dramatyzowaniu historii wielu zapomnianym, często skazanym na upadek, fragmentom miasta.


(...) Borykamy się z tą "dolnośląskością" Legnicy w sposób szczególny. Miasto widziane z perspektywy turystyki miejskiej staje się architektoniczno-urbanistycznym przedstawieniem, które scena po scenie tworzy teatr z jego architektoniczną scenografią. To nurt kultury współczesnej Legnicy wprowadzony przez dyrektora Teatru Modrzejewskiej Jacka Głomba. Wyjście z siedziby teatru w przestrzeń miasta, aby wraz z widzami odkrywać opowieści, ożywiać miejsca skazane na zapomnienie i upadek, a obdarzone wyjątkowym biogramem.

Pisze o tym Joanna (Jolanta - @KT) Kowalska: "Niszczejące, pozbawione pierwotnych funkcji mury nasycały sceniczne opowieści swoją własną historią. (...). Jacek Głomb chciał ofiarować Legnicy mit, który scaliłby tożsamość jej mieszkańców i zakotwiczył ją w materialnej substancji miasta. Znaczącą odsłoną tej operacji zakorzeniania się w "ciele" miasta, wrastania opowieściami w jego mury, ulice, place, były dwie edycje (2010, 2012) Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego "Miasto" (festiwal odbył się w roku 2007 oraz 2009 - @KT).

Do typowania miejsc, które mogłyby stać się naturalną scenografią, zapraszano legniczan. To dzięki nim na mapie "Miasta" pojawiły się zapomniane przestrzenie przemysłowe, magazyny, hale sportowe i malownicze zakamarki "przeklętych" dzielnic. (...). "Odzyskiwane" zbiorowym wysiłkiem artystów i mieszkańców mury przestawały być bezpańskie i bezimienne - teatralne performance czyniły z nich przestrzeń wspólnotowego doświadczenia".

Odbiór miasta, kontakt z jego architekturą, nacechowany jest biegiem spraw mieszkańców. Teatr tworzy środowisko dla kultury i w jakimś sensie uczestniczy w naszym spacerze. Odsłaniamy powłoki czasu, zdejmujemy warstwy przemalowań, odsłaniamy prawdę. W ten sposób zastanawiamy się nad sobą i określamy się, dramatyzujemy nasze zbiorowe mity i naszą historię, przedstawiamy się w innych wydaniach i ostatecznie zmieniamy pod pewnymi względami, a pod jeszcze innymi zostajemy tacy sami.

(...)

(Roger Piaskowski, "Obrazki jakich mało, czyli zwierzenia wedutysty", Druga twarz Liegnitz część 2, Legnica 2020)