Wśród trzech realizacji dramatów szekspirowskich, które zakwalifikowano do finału 27. konkursu o Złotego Yoricka jest legnicko-opolski "Król Lear" w reżyserii Anny Augustynowicz z Mirosławem Zbrojewiczem w roli tytułowej i udziałem aktorek scen obu koproducentów: Teatru Modrzejewskiej i Teatru Kochanowskiego. Finałowe przedstawienia zostaną pokazane podczas tegorocznego 25. Festiwalu Szekspirowskiego, który odbędzie się w Gdańsku w dniach od 30 lipca do 8 sierpnia.


W finałowej trójce Konkursu o Złotego Yoricka  znalazły się następujące teatry: Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie ze spektaklem „Hamlet” w reżyserii Bartosza Szydłowskiego, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy i Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu (koprodukcja) ze spektaklem „Król Lear” w reżyserii Anny Augustynowicz oraz Teatr Żydowski im. Idy Kamińskiej w Warszawie ze spektaklem „Der Szturem. Cwiszyn/Burza. Pomiędzy”, którego reżyserem i dramaturgiem jest Damian Josef Neć.

"Trzy finałowe spektakle stanowią bardzo wyraziste przykłady funkcji szekspirowskich dramatów we współczesnym polskim teatrze. To Szekspir polityczny ("Hamlet"), Szekspir wewnętrzny ("Król Lear") i Szekspir pamięci ("Burza"). Twórczość Stratfordczyka służy do diagnozy sytuacji społeczno-politycznej, pokazania mechanizmu, niezgody na to, co jest wokół nas" - zauważył w komunikacie prasowym selekcjoner Konkursu o Złotego Yoricka Łukasz Drewniak, który uzasadniając wybór do finału realizacji legnicko-opolskiej napisał (źródło: https://www.gdansk.pl/):

„Król Lear” Anny Augustynowicz to spektakl, w którym jeden aktor/mężczyzna otoczony jest postaciami granymi wyłącznie przez kobiety. To nie jest chwyt formalny, tylko psychologiczny. Lear Mirosława Zbrojewicza to kolejne wcielenie Prospera z „Burzy” albo Witolda-reżysera ze „Ślubu” Gombrowicza, zrealizowanego kilka sezonów temu przez Augustynowicz. Lear wciąga widza w swoją podświadomość. Jest złamanym, znużonym mężczyzną, który pierwszy raz w życiu przeczuwa, że zbliża się jakiś przełom – koniec lub agonia. Wrócił z pracy, przebrał się w czerwony szlafrok, położył na stole ofiarnym i zaczął śnić. Król życia wyprowadził życie z siebie na scenę, rozpisał scenariusz, przydzielił role. Jesteśmy świadkami psychomachii, w jego świadomości toczy się rozpisana na wielu bohaterów walka. Lear nadaje każdemu ze swoich problemów i lęków ciało i twarz kobiety. Wie, że wraz z ich przebudzeniem i dominacją zacznie się zupełnie nowa rzeczywistość, w której nie będzie potrzebny. Ani on, ani jego moralność, ani jego religia. Kiedy rozum śpi, budzą się upiory – tym tytułem z malowidła Goyi można podsumować relację głównego bohatera i wysnutych z niego postaci. Lear jest reżyserem tego teatrzyku zdrad i zbłądzeń, ale nie wszystko kontroluje. Anna Augustynowicz sięga po formę barokowego, dworskiego widowiska zwanego maską. To taki spektakl wewnątrz spektaklu, jak widowisko na ślubie Mirandy i Ferdynanda w „Burzy”. Lear inicjuje jego początek, ale potem okazuje się, że powołał również do życia, coś więcej. Trzy grecko-rzymskie boginie tworzą ornament odgrywanych zdarzeń, komentują kwestie i gesty walczących ze sobą kobiet, przejmują część tekstów Leara. Teatr zaczyna grać przeciwko mężczyźnie, postaci się buntują, zmieniają konwencję, zyskują jak błazen i Edgar większą świadomość. Lear Zbrojewicza to mężczyzna w sile wieku, który musi zrozumieć własną słabość, skonfrontować się z cierpieniem i szaleństwem, pożegnać z panowaniem nad światem, ciałem, umysłem. To test starości i samotności, sprawdzanie, jak będzie. Próba pogodzenia się z nieuniknionym, w którym sceniczna fikcja go zagarnia, fikcja z nim gra. Lear w spektaklu Augustynowicz klęka przed swoim własnym wielkim portretem wygenerowanym na ekranie. Dziewczyny z jego wizji przyjmują archetypowe chrześcijańskie pozy – jedna z córek, jak Matka Boska, rodzi potwora, inna zostaje ukrzyżowana, kolejna zdradza pocałunkiem w ogrodzie. W finale bohater odkrywa karty – po przebudzeniu mówi tekstem Szekspira, że był to tylko szkic, test umierania świata. Razem z człowiekiem odejdzie wszystko, co stworzył i kochał, czego się bał i nienawidził. A potem zaczną się inne światy – nie nasze światy.

Trzy spektakle zakwalifikowane do tegorocznego finału zostaną zaprezentowane w głównym nurcie 25. Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku i poddane pod głosowanie jury, w którym w tym roku zasiądą wszyscy poprzedni selekcjonerzy w konkursie o Złotego Yoricka: Jacek Kopciński, Monika Żółkoś i Tomasz Kubikowski. O Złotego Yoricka rywalizują ze sobą na najlepsze polskie inscenizacje dzieł dramatycznych Williama Szekspira oraz utworów inspirowanych dziełami Williama Szekspira”. Odbywa się on nieprzerwanie od 1994 roku.

Grzegorz Żurawiński