Teatr Modrzejewskiej w Legnicy znowu ożył. Dużo znajomych, ale i nowych twarzy. To cieszy. Z niecierpliwością czekaliśmy nie tylko na otwarcie, ale i na "Rzeź". Nie napiszę recenzji, bo mi już nie wypada, ale podzielę się spontanicznie wrażeniami. To zawsze mogę - pisze na swoim profilu FB dyrektor wydziału kultury UMWD, który oglądał sobotnią (29 maja) premierę spektaklu Kopki i Głomba.


Premiera "Rzezi" za nami. To pierwszy spektakl, który miałem okazję obejrzeć po otwarciu teatrów dla publiczności. Emocje były ogromne. Podyktowane pewnie tęsknotą. Stęskniłem się za żywym teatrem bardzo. Prawie zapomniałem już jak pachnie. W oczekiwaniu na spektakl, siedząc już wygodnie w fotelu, długo zaciągałem się teatralnym powietrzem. Magia. Nie odpisania. To kocham.

Teatr Modrzejewskiej w Legnicy znowu ożył. Dużo znajomych, ale i nowych twarzy. To cieszy. Z niecierpliwością czekaliśmy nie tylko na otwarcie, ale i na "Rzeź". Nie napiszę recenzji, bo mi już nie wypada, ale podzielę się spontanicznie wrażeniami. To zawsze mogę.

Opowieść o Jakubie Szeli, chłopskim przywódcy z czasów rabacji galicyjskiej, stała się jedynie pretekstem do zweryfikowania czasów nam współczesnych. Historia w legnickim teatrze zazwyczaj staje się pretekstem, jakimś takim punktem wyjścia, prowokatorem, czymś w rodzaju trampoliny, z której opowieść odbija się do innego wymiaru. Za każdym razem przypominana jest nam jej cykliczność. Za każdym razem uświadamiana jest nam uniwersalność wydarzeń i postaw i jak cienkie są pewne granice i jak łatwo je, jeśli wyłączy się rozum, przekroczyć. Tak było i teraz. To opowieść o ludziach - ich ułomnościach, popędach, strachach, pragnieniach, żądzach i bezwzględności. Choć to bardzo duże uogólnienie.

Aktorsko - wybornie. Choć początek lekko niepewny, jakby aktorzy na nowo oswajali się z teatrem. Po pierwszych dwóch scenach - żywioł. Obsada liczna, więc trudno w tym miejscu pisać o poszczególnych kreacjach. Kilka aktorek i kilku aktorów pojawiło się w nowych odsłonach. Mogli w końcu pokazać, na co ich stać. Znakomicie. Scenografia - prosta, adekwatna, funkcjonalna, bez przerostu. Kostiumy - swoiste łączniki pomiędzy światami. No i muzyka - wykonywana na żywo, klimatyczna, jedna z ważniejszych "bohaterek" spektaklu, genialna. Jestem nią zafascynowany. Może doczeka się płyty?

Dużo by pisać! To przedstawienie trzeba po prostu zobaczyć i przeżyć. To nie jest rekonstrukcja dziewiętnastowiecznej historii. Tamte wydarzenia stają się jedynie kanwą. "Rzeź" jest inscenizacją, ze wszystkimi swoimi przywilejami.  Nawet z takim, że na budynku teatru może zawisnąć banner "Rzeź w teatrze" (interpretacja dowolna). Zapraszam Państwa serdecznie do "Modrzejewskiej". Nie tylko na "Rzeź".

(Grzegorz Ćwiertniewicz, "Premiera "Rzezi" za nami", https://www.facebook.com/grzegorz.cwiertniewicz, 30.05.2021)