Kiedy Elżbieta Pietraszko pojawiła się na na Satyrykonie, najpierw lokalnym, potem krajowym, a od lat międzynarodowym? Najstarsi bywalcy Tivoli nie pamiętają, bo była w nim chyba od zawsze. Zmieniały się instytucje organizujące wydarzenie i ich dyrektorzy.  Ela trwała, by na koniec uczynić z Satyrykonu wydarzenie niemal autorskie. I nagle, pod koniec ubiegłego roku, choć od kilku lat już na emeryturze, powiedziała STOP! W lipcu br. będzie okazja, by podziękować jej za wszystko.


Satyrykon zrodził się w Wojewódzkim Domu Kultury w Legnicy w czasach, gdy śmiech był reglamentowany przez czujne oko cenzorów i partyjnych namiestników. Na szczęście zarówno jedni, jak i drudzy zaliczali wpadki. Było się zatem czego pośmiać i ponabijać. Potem przyszły nowe czasy, a Satyrykon zmieniał organizatora. Pośmiertny spadek po WDK na kilka lat dostał się w ręce Centrum Sztuki - Teatr Dramatyczny, by ostatecznie i po kolejnej likwidacji (tym razem województwa) trafić do Legnickiego Centrum Kultury. Wraz z Satyrykonem pracodawcę zmieniała Elżbieta Pietraszko, a władze wymieniały jej oberszefów, którymi byli: Tadeusz Łunkiewicz, Bogusława Machowska, Zbigniew Kraska, Jacek Głomb, Irena Daszkiewicz, Tadeusz Masojć i Grzegorz Szczepaniak.

Pomysł, by Eli podziękować w sposób wyjątkowy i niebanalny powstał niezależnie w kręgach administracyjnych i artystycznych. Pierwszy reprezentował dyrektor Legnickiego Centrum Kultury Grzegorz Szczepaniak, krąg drugi to karykaturzyści i wielokrotni uczestnicy Satyrykonu Tomasz Broda i Przemysław Dunaj. I tak, przy wsparciu Fundacji FECO Polska i Fundacji Jacka Głomba "Naprawiacze Świata", nakładem LCK ukazało się wspominkowe i dwuelementowe wydawnictwo w całości dedykowane Carycy (Królowej, Cesarzowej) Satyrykonu.

"Klnie jak szewc, pali jak smok, w pracy robi kawę-parzóchę, od której chrzęści w zębach. Z tymi marchewkowymi włosami wygląda jak postać z kreskówki. Ela Pietraszko, matka Satyrykonu, w tym roku mówi good bye. To dzięki niej Satyrykon trzyma się już od kilku dekad; jak elektrownia atomowa zasila go swoimi pomysłami i energią. Walczy z wiatrakami i hordami barbarzyńców; starym, którym się już nie chce, daje kopa do pracy, a młodym przegryza żyły jak wampirzyca i spija krew. Jak będzie wyglądał Satyrykon bez Eli? Nikt tego nie wie, ale trzeba Elę pożegnać, trzeba jej podziękować" - zapisali w dialogującym wstępie do książeczki pod tytułem "Ela" jej pomysłodawcy, narratorzy i ilustratorzy: Dunaj ("najlepsze gołąbki jadłem u Eli") i Broda ("a ja z Elą pierwszy raz w życiu jadłem ruskie pierogi, tylko że one nazywały się legnickie, żeby nie drażnić Armii Radzieckiej, która wtedy w Legnicy stacjonowała").

A w środku? Bogato ilustrowany zestaw anegdot i wspomnień. Wszystkie związane są z tą, której wydawnictwo dedykowano. - Tylko, żeby nie wyszła laurka - zastrzegał Dunaj. - Jasne, jeśli to to ma być książeczka o Eli, to tam muszą przecież latać bluzgi! To ja piszę list do satyrykonowych wyjadaczy, niech się biorą do roboty - rezonował Broda. Wyjadacze się wzięli i w ten sposób w książeczce znajdziecie, co napisali: Staszek Gajewski, Bogna Otto-Węgrzyn, Marcin Andrzejewski, Grzegorz Myćka, Grzegorz Żurawiński, Mirek Kuźma, Magda Wosik, Anita Wincencjusz-Patyna, Sebastian Kubica, Justyna Jędrysek, Małgorzata Lazarek, Elżbieta Laskowska, Witold Mysyrowicz, Leszek Ołdak, Gienek Skorwider, Paulina Maciejewska, Grzegorz Szczepaniak, Zuza Kamińska i Szymon Szymankiewicz.

Jest też suplement z okładkowym megaplakatem-karykaturą prezentującym bohaterkę wspomnień skreślony przez Brodę, na odwrocie którego odnajdziecie zestaw kolejnych karykatur Eli. Ich autorami są: Sebastan Kubica, Magdalena Wosik, Witold Mysyrowicz, Zuzanna Kamińska, Justyna Jędrysek, Zuzanna Kamińska, Leszek Ołdak, Eugeniusz Skorwider, Grzegorz Myćka i Szymon Szymankiewicz.  Całość będzie kolportowana w czasie fety na cześć Elżbiety Pietraszko, co stanie się w lipcu podczas otwarcia i podsumowania tegorocznej edycji Satyrykonu. Będzie też niespodzianka... Wiem jaka, ale to wszystko, co wolno mi o tym powiedzieć, bowiem zagrożono mi egzekucją i mękami piekielnymi.

Grzegorz Żurawiński