Zabolało lekceważenie, dawanie i odbieranie nadziei, brak merytorycznego, epidemiologicznego uzasadnienia dla odroczenia restartu kultury. Dlatego do rządu i ministerstw płyną kolejne apele, listy otwarte i petycje. Pisze Aneta Kyzioł.


„Również rozmawiałem tutaj z panem premierem Glińskim na temat tego, że po weekendzie majowym najprawdopodobniej otworzymy instytucje kultury, bo to jest miejsce, które wydaje się bezpieczne zgodnie z badaniami, które analizujemy. I pod tym względem to będą na pewno jedne z pierwszych ruchów, które będziemy wykonywali” – zapowiedział minister zdrowia Adam Niedzielski podczas konferencji prasowej 21 kwietnia. Za tą zapowiedzią miały pójść – jak donosi „Rzeczpospolita” – konkretne ruchy, resort kultury miał informować o rychłym otwarciu podległe sobie instytucje, wiadomości się rozchodziły.

W efekcie kultura stała w blokach startowych, gdy w środę minister Niedzielski na kolejnej konferencji ogłaszał program majowego odmrażania gospodarki. I w tych blokach została, wściekła i obolała. Bo kolejne padające daty były jak wymierzane policzki. „Po majówce” dla kin i teatrów (poza tymi „na świeżym powietrzu”, mogącymi działać od połowy miesiąca) oznacza bowiem 29 maja.

Kabareton w plenerze

Zabolało lekceważenie, dawanie i odbieranie nadziei, brak merytorycznego, epidemiologicznego uzasadnienia dla odroczenia restartu kultury. Teatry i kina rygorystycznie przestrzegały obostrzeń sanitarnych, widzowie siedzieli w maseczkach, oddaleni od siebie o dwa lub trzy fotele, przy przepisowej 50- lub 25-proc. frekwencji. Byli bezpieczni, pytanie, czy wszędzie udawało się takie samo bezpieczeństwo zapewnić aktorom i pracownikom technicznym, zwłaszcza przy wydrenowanych przez lockdowny budżetach instytucji?

Dziś jednak, po miesiącach kolejnego zamknięcia, przy spadającej liczbie zakażeń i wzroście liczby zaszczepionych – głośno wybrzmiewa rozczarowanie opóźnionym startem. A wcześniejsze uwolnienie z lockdownu teatru na świeżym powietrzu jest odbierane jak kolejny ponury żart. Spektakle plenerowe to u nas rzadkość. Stąd wyrażane m.in. przez dyrektora Teatru Narodowego Jana Englerta przypuszczenia, że może chodzić np. o kabaretony w amfiteatrach.

„Po raz pierwszy mówię tak gorzko. Wszystkie poprzednie obostrzenia rozumiałem, ale tego przesunięcia teatrów na ostatnie miejsce w przestrzeni publicznej – w tym łańcuchu, przy galeriach handlowych, imprezach sportowych etc. – nie jestem w stanie zrozumieć” – komentował w rozmowie z PAP Englert.

Widzowie i premiery czekają

Dla teatrów, ale także kin studyjnych różnica między 4 a 29 maja jest ogromna, bo oznacza szansę lub jej brak na podreperowanie spustoszonych przez pandemię budżetów przed latem – okresem wakacyjnym, tradycyjnie słabszym pod względem frekwencyjnym. Zwłaszcza że nie brak sygnałów, że zmęczeni zamknięciem w domach ludzie chętnie by do kin, teatrów, filharmonii i oper przyszli. A będzie na co przyjść. Podczas lockdownów instytucje kultury nie próżnowały i mają sporo premier czekających na zaprezentowanie.

W kinach na pokaz czekają wciąż m.in. oscarowi zwycięzcy, „Nomadland” w reż. Chloé Zhao i „Minari” w reż. Lee Isaaka Chunga. W teatrach – m.in. wielokrotnie przekładane, a zapowiadające się na wydarzenia „3Siostry” w reż. Luka Percevala w TR Warszawa i „Odyseja. Historia dla Hollywoodu” w reż. Krzysztofa Warlikowskiego w Nowym Teatrze w Warszawie, „Balkon” Geneta w reż. Jana Klaty w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, „Maszyna” w reż. Jagody Szelc w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, „4.48” Sarah Kane, reżyserski debiut dramatopisarza Pawła Demirskiego w Teatrze Polskim w Poznaniu itd.

Apelujemy o przyspieszenie!

Tak jak w ubiegłym roku, gdy teatralny lockdown spadł (przy zachowaniu reżimu sanitarnego i ograniczonej widowni) na początku czerwca, teatry zamierzają grać w wakacje. Jednak emocje są dziś inne, bo środowisko czuje, że zostało potraktowane niesprawiedliwie.

Dlatego do rządu i ministerstw płyną kolejne apele, listy otwarte i petycje. Festiwal filmowy Millennium Docs Against Gravity, z olbrzymim sukcesem w formie hybrydowej zorganizowany w ubiegłym roku, część kinową tegorocznej edycji zaplanował między 21 i 30 maja, właśnie z myślą o kinach studyjnych, by mogły podratować swoje finanse przed latem. W obliczu zdjęcia lockdownu dopiero 29 maja cała akcja traci sens. A przeniesienie festiwalu na jesień uderzy w cały rynek imprez filmowych. Stąd apel do władz o przyspieszenie bezpiecznego odmrażania.

Gildia Reżyserek i Reżyserów Polskich pisze do rządu: „Żądamy pilnych konsultacji ze środowiskiem artystycznym! Apelujemy o przyspieszenie terminu otwarcia teatrów od 15 maja, w tym samym momencie, w którym zostaną otwarte m.in. stadiony i niemal dwa tygodnie po otwarciu galerii handlowych”.

Wielu artystów podpisało apel środowiska do premiera i ministrów Niedzielskiego i Glińskiego w sprawie przyspieszenia otwarcia instytucji kultury „we wcześniejszym terminie, niż zostało to ogłoszone na konferencji prasowej w dn. 28 kwietnia br.”. Piszą: „Przestrzegamy dyscypliny sanitarnej, stosujemy się do wszystkich zaleceń epidemiologicznych. Nie ma żadnej epidemiologicznej wykładni, zgodnie z którą instytucje i organizacje kultury powinny zostać otwarte później niż centra handlowe, sklepy budowlane czy zamknięte obiekty sportowe dla grup zorganizowanych.

Kolejny miesiąc zamknięcia instytucji i organizacji kultury dla publiczności pogłębi ogromne straty finansowe, które od roku ponoszone są przez instytucje, co ma wpływ na utrzymanie dziesiątek tysięcy miejsc pracy, przyszłość instytucji i organizacji kulturalnych w Polsce. Od terminu ponownego otwarcia teatrów, kin, filharmonii, oper, domów kultury zależy także byt dziesiątek tysięcy współpracujących z instytucjami i organizacjami kultury twórców, twórczyń, realizatorek, realizatorów, edukatorek, edukatorów oraz innych osób związanych z sektorem kultury”.

I dodają: „Kultura w Polsce pełni istotną rolę w stabilizacji sytuacji ekonomicznej, integruje obywatelki i obywateli, wzmacnia relacje społeczne. W imieniu środowisk kultury, odbiorców i odbiorczyń kultury, a także w trosce o rozwój sztuki w Polsce apelujemy o możliwość ponownego otwarcia instytucji i organizacji kultury dla publiczności w pierwszych tygodniach maja br.”.

Z kulturą na dystans

Czy te apele odniosą skutek? W środę na Facebooku Radosław Śmigulski, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, napisał: „Z nieoficjalnych informacji, ale z bardzo dobrego źródła, jest szansa na wcześniejsze otwarcie kin oraz wydłużenie czasu programów pomocowych. Więcej informacji w piątek”. Mamy piątek, ale informacji (jeszcze?) brak.

Na stronie Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu widnieje jedynie komunikat o „większej dostępności obiektów sportowych” od 1 maja i o tym, że muzea i galerie sztuki mogą wznowić działalność 4 maja. „W przypadku zbiorów prezentowanych na wolnym powietrzu oraz w lasach, ogrodach i parkach zabytkowych należących do instytucji kultury” nie obowiązuje „nakaz zakrywania ust i nosa, pod warunkiem zachowania dystansu społecznego”. O dalszych terminach i kolejnych etapach odmrażania kultury nie ma mowy.

Majówka przed ekranem

Póki co zostaje nam więc online. Teatry na majówkę przygotowały kilka ciekawych propozycji. Na przykład od godz. 18 dzisiaj, 30 kwietnia, do północy 1 maja można będzie obejrzeć „Gargantuę i Pantagruela” Rablais w reż. Jakuba Skrzywanka, koprodukcję Teatru im. Kochanowskiego w Opolu i Teatru im. Horzycy w Toruniu (teatropole.pl). 3 maja od godz. 11 do północy dostępny będzie „Kongres futurologiczny” Lema w reż. Agnieszki Jakimiak, koprodukcja Teatru Współczesnego w Szczecinie i Wrocławskiego Teatru Współczesnego (www.vod.wspolczesny.szczecin.pl). A 1, 2 i 3 maja można zobaczyć „Wróg się rodzi” ze scenariuszem reportera Marcina Kąckiego i w reż. Anety Groszyńskiej, rzecz o fenomenie Radia Maryja (Teatr im. Horzycy w Toruniu; teatr.torun.pl).

(Aneta Kyzioł, "Kina i teatry. Dlaczego ostatnie w kolejce do odmrożenia?", https://www.polityka.pl, 30.04.2021)