W "Każdy ma swoje lato" Tomasz Jurkiewicz kreśli panoramę sennego miasteczka i nie odmawia nikomu szansy na miłość. W jednej z głównych ról aktorka Modrzejewskiej Anita Poddębniak. Grana przez nią postać tęskni za bliskością, chciałaby jeszcze skorzystać z życia, ale jest uwiązana obowiązkami. Film w kinach od 12 marca. Pisze Piotr Guszkowski.


– Jak ci się podoba w Trzebini, chujowo, co? –  zagaduje siedemnastoletni Mirek. – Byłoby fajnie, gdyby tak nie śmierdziało – odpowiada Agata. Przyjechała do pracy, ma gotować na oazie. Jej pojawienie się obudzi mieszkańców z marazmu codzienności. – Śmierdzi tylko na zmianę pogody. – To chyba zawsze tu macie zmianę pogody – stwierdzi dziewczyna.

„Każdy ma swoje lato”. Małomiasteczkowy film

Dokumentalista Tomasz Jurkiewicz w swoim kameralnym debiucie fabularnym opowiada o dobrze znanej sobie rzeczywistości i ludziach. Choć reżyser zastrzega, że „Każdy ma swoje lato” nie jest historią autobiograficzną, akcję osadził w miejscowości, w której się wychował, położonej w połowie drogi między Katowicami a Krakowem. Przejazd kolejowy, kościół, ryneczek, plaża nad zalewem. Może to tylko kwestia wakacji, ale czas wydaje się tu płynąć wolniej. Małomiasteczkowy klimat zostaje podkreślony swojskim motywem muzycznym z charakterystycznym brzmieniem akordeonu, któremu na ścieżce dźwiękowej towarzyszą również banjo, cajon czy marimba.

W domu w cieniu kominów Elektrowni Siersza mieszka trzypokoleniowa rodzina: cnotliwa i zasadnicza organistka Stanisława, jej syn Mirek i ojciec z postępującą demencją. Żyją pod jednym dachem, lecz osobno, każde pogrążone we własnym świecie. Perspektyw na zmianę nie widać, dlatego bohaterowie tak się ożywią, kiedy na horyzoncie pojawi się bratnia dusza, nawet jeśli przywoła jedynie wspomnienie dawnej kochanki.

Każdy ma swoją miłość

Za sprawą znajomości Mirka z Agatą „Każdy ma swoje lato” zyskuje oczywiście posmak coming-of-age stories. Miłość nie ogranicza się tu jednak do szczeniackiego zadurzenia. Tomasz Jurkiewicz przełamuje tabu opowiadania o potrzebach i pragnieniach dojrzałych ludzi, co w polskim kinie pozostaje niestety rzadkością.

Bohaterka Anity Poddębniak tęskni za bliskością, chciałaby jeszcze skorzystać z życia, ale jest uwiązana obowiązkami: kiedy samotnie odchowała syna, musiała zaopiekować się chorym ojcem, do którego wydaje się mieć sporo pretensji. W końcu nie wytrzyma: – Mamie życie spieprzyłeś i mnie życie spieprzyłeś. Ile jeszcze będziesz żył? – powie w gniewie, zanim poznamy rodzinną tajemnicę. Żadnych zobowiązań nie ma z kolei Agata (w tej roli wyróżniona na festiwalu w Gdyni Sandra Drzymalska – warto zapamiętać to nazwisko). Przejmuje inicjatywę w kontaktach z facetami. Mówi wprost, czego chce. Ale nawet ona, z pozoru wolna i niczym nieskrępowana, wydaje się przed czymś uciekać.

Odsłonięty pępek z kolczykiem i bezmięsna kuchnia staną się w „Każdy ma swoje lato” źródłem konfliktu.  A w szerszej perspektywie, pretekstem do humorystycznie zarysowanego zderzenia wartości: konserwatyzmu opartego na religijności z liberalnym podejściem. Jurkiewicz przekonuje jednak, że przy odrobinie życzliwości przedstawiciele odmiennych światów mogą dostrzec w sobie nawzajem człowieka: niepozbawionego ograniczeń i słabości, ale mającego przy tym swoje zalety.

* „Każdy ma swoje lato”. Polska 2020. Reż. Tomasz Jurkiewicz. Obsada: Nicolas Przygoda, Sandra Drzymalska, Anita Poddębniak, Maciej Grzybowski.

(Piotr Guszkowski, "W Trzebini śmierdzi tylko na zmianę pogody. Ten małomiasteczkowy film nie odmawia nikomu miłości", https://wyborcza.pl/, 11.03.2021)