„Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek” to najnowsza słodko-gorzka powieść Filipa Zawady i finalista Nagrody Literackiej Nike 2020. Legnicki teatr zaprezentuje ją w formie performatywnego czytania w opracowaniu i reżyserii Pawła Palcata w sobotę 13 lutego o godz. 19.00 na platformie wirtualnamodrzejewska.pl w bezpośredniej transmisji ze Sceny Gadzickiego.


"Gdyby każde dziecko w tym samym momencie miało dwie matki naraz, to każda z nich płakałaby z zupełnie innego powodu".

Nazywana "Mikołajkiem dla dorosłych" książka Filipa Zawady to opowieść o ludziach, którzy mają dużo miłości, ale nie mają komu jej dać. Narratorem powieści jest spostrzegawczy, dowcipny i złośliwy dziesięciolatek mieszkający w sierocińcu prowadzonym przez zakonnice. - Franciszek ma trochę ze mnie, więc sprzedałem mu nieco własnej dorosłości. Ale też nadałem mu sporo cech, które zaobserwowałem u dzieci, z którymi przez pewien czas prowadziłem zajęcia w świetlicach środowiskowych. One mają, w tak bardzo młodym wieku, typowo biznesowe podejście do życia - opowiada autor.

"Na świecie pewnych jest tylko kilka rzeczy. Za wyrażanie się nie dostajesz deseru (kto by go zresztą jadł). Błażej to beksa i irytujący dureń, który gówno wie o życiu. A dorośli zajmują się samymi pierdołami, no chyba, że są kierowcami cystern. I bądź tu mądry, kiedy kot Szatan znika w tajemniczych okolicznościach, sklepikarka Stefa rodzi sobie nagle dziecko, a za zakonnicami to już w ogóle nie trafisz".

Franciszek to życiowy mądrala, który komentuje rzeczywistość wulgarnie, komediowo a przede wszystkim prosto. Ile by nie było parodii w ripostach dotyczących "Domu Pana" i kleru, to tragedii w tym nie mniej. Bo miłość i nowe rodziny jakoś go omijają. Bohater spodziewa się jedynie rozczarowań. Przeżycia zostawiają w nim wewnętrzne spustoszenie.

"Po pierwsze, pani Stefie ze sklepu proszę o przekazanie Szatana, bo jej nowe dziecko musi się kimś opiekować od małego żeby, kiedy będzie stare, nie zapomniało, jak to się robi.
Po drugie, proszę, aby mój kostium superbohatera włożyć mi pod garnitur do trumny.
Po trzecie, tornister i wszystkie przybory do pisania należy wysłać dzieciom do Afryki.
Po czwarte, pod łóżkiem mam zaoszczędzone pieniądze, które dostawałem od różnych osób za to, że jestem biedny i fajny jednocześnie, proszę przekazać je Błażejowi, największemu szczęściarzowi na świecie, który teraz pewnie ma wszystko zapewnione, bo jego nowa rodzina jest bardzo bogata, ale nigdy nie wiadomo, co się stanie, kiedy w jego nowym domu pojawi się kolejne dziecko. Wtedy może być krucho z kasą, a ponieważ szczęściarzom należy się więcej od życia, więc moje dochody muszą pójśc w dobre ręce, żeby się zwielokrotniły.
Po piąte, wszystkie zarysowane i popisane kartki proszę przekazać do muzeum, które zapłaci słoną kasę, i za zdobyte w ten sposób pieniądze proszę kupić wszystkim dzieciakom lizaki. Od cukru, który dostaje się w podarunku, zęby się nie psują.
Po szóste, moja dusza ma iść do nieba, nawet jeśli na to nie zasługuje, bo słowa zawarte w testamencie są chronione przez prawo i nie należy mu się sprzeciwiać, bo można za to beknąć na wieki.
Po siódme, wszystkie rzeczy, o których zapomniałem tu wspomnieć, należy spalić i popiół rozsypać na drodze przed kościołem podczas zimy, żeby znowu nikt sobie kostki nie skręcił na lodzie.
Amen. Teraz jestem pogodzony z tym, co mnie czeka. Pisanie testamentu do doskonała zabawa."

Justyna Sobolewska, Polityka: Chłopiec tworzy swoją filozofię małego szczęścia, bardzo dojrzałą: jeżeli „nigdy nie widziało się szczęścia, to trzeba zauważyć cokolwiek i można to zaakceptować jako coś przynoszącego radość”. W tej przygodowej opowieści nie ma złych i dobrych, nie ma znęcania się nad wychowankami. Franciszek widzi ludzi z różnych powodów nieszczęśliwych, ale przekształca ich historie w przypowieści o radzeniu sobie z cierpieniem pełne absurdalnego humoru. Czasem można mieć tylko poczucie zbytniej sentencjonalności tej prozy. Ale cały czas czujemy to napięcie między niewypowiedzianą grozą rzeczywistości a pogodną, niewinną opowieścią.

- Opracowanie tekstu polegać będzie przede wszystkim na takich skrótach, aby spróbować oddać klimat książki. Ponieważ aktorów jest mniej niż postaci, będą się nimi wymieniali. Całości towarzyszyć będzie muzyka na żywo i rysunki Filipa Zawady oraz scenografia i kostiumy Małgorzaty Bulandy - objaśnia autor opracowania i reżyser Paweł Palcat. Więcej będzie wiadomo po próbach, które rozpoczną się w czwartek 11 lutego. Wezmą w nich udział: Aleksandra Listwan, Zuza Motorniuk, Bartosz Bulanda, Robert Gulaczyk i Mateusz Krzyk.

"Prawda nigdy nie leży pośrodku. Prawda jest zawsze po stronie tego, kto ją wypowiada".

Filip Zawada (1975) pisarz, muzyk, fotograf. Mieszka we Wrocławiu. Przez lata związany z zespołami Pustki i Indigo Tree. Obecnie gra sam hip-hopując własne teksty. Jako basista zespołu Pustki współtworzył muzykę do spektakli teatralnych, w tym do legnickich: "Osobisty Jezus" (2006) i "Była już taka miłość, ale nie ma pewności, że to była nasza" (2008) w autorskiej reżyserii Przemysława Wojcieszka. Napisał także muzykę do spektakli wyreżyserowanych przez Pawła Palcata "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" (2013) i "Czystka" (2017), a także do jego autorskiego monodramu "Maraton/Tren" (2017). Tworzy także muzykę do filmów. M.in. do filmów Bodo Koxa , z którym wspólnie reżyseruje filmy krótkometrażowe. Jest nagradzanym poetą i prozaikiem. Zbiór jego opowiadań „Psy pociągowe” (2011) i mikropowieść „Pod słońce było” (2014) nominowano do Nagrody Literackiej Gdynia, a tomik „Trzy ścieżki nad jedną rzeką sumują się” (2014) do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius”.  Książka „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek” (2019) to finalista Nagrody Literackiej Nike 2020.

Grzegorz Żurawiński