- Nie mam na wizytówce zapisane: zawód dyrektor. Chciałbym jednak kontynuować misję w Legnicy, bo temu teatrowi nie jest potrzebna rewolucja. Jeśli regulamin konkursu mi na to pozwoli, to wezmę w nim udział. Nie będę się obrażał, choć po 26 latach kierowania teatrem tej konieczności nie rozumiem - powiedział w trakcie rozmowy inaugurującej cykl Instytutu Grotowskiego we Wrocławiu pod nazwą "Żywe kultury teatru"dyrektor legnickiego Teatru Modrzejewskiej Jacek Głomb.


Transmitowana do sieci rozmowa zatytułowana "Made in Legnica", którą prowadził szef Instytutu Grotowskiego Jarosław Fret, miała być wstępem do zaplanowanej na kolejny poniedziałek (25 stycznia) prezentacji na scenie Centrum Sztuk Performatywnych "Piekarnia" legnickiego spektaklu "Orkiestra" Krzysztofa Kopki w reżyserii Jacka Głomba. - Z powszechnie znanych pandemicznych powodów będziemy musieli poszukać nowego terminu dla tego przedstawienia. Zapewniam, że stanie się to w najbliższym możliwym terminie - zadeklarował Jarosław Fret.

W trakcie 50.minutowej rozmowy mówiono między innymi o skutkach wielomiesięcznej izolacji teatru od gry na żywo dla publiczności zasiadającej na widowni, a także o nowym doświadczeniu, jakim stała się realizacja spektakli do emisji (lub transmisji) w sieci. Czy jesteśmy świadkami śmierci klasycznego teatru?

Jacek Głomb: - Wielokrotnie już to wieszczono. Jestem jednak umiarkowanym optymistą, mimo że pandemia dała nam solidnie w kość. Na pewno jednak teatr onlajnowy nie wyprze i nie zastąpi tego granego na żywo w bezpośrednim kontakcie z publicznością. Musieliśmy jednak sprostać sytuacji i aby utrzymać kontakt widzem uczyliśmy się intensywnie streamingu, kupiliśmy niezbędny sprzęt i stworzyliśmy własną ekipę realizatorów. Wolałbym jednak szybko wrócić do żywego teatru, także po to byśmy nie zapomnieli, jak się go robi. Chociaż w przyszłości czasami pewnie warto będzie skorzystać z tej nowej technologii. Nie będę zatem wieszczył śmierci teatru. Paradoksalnie, im więcej będzie w naszym życiu tej technologii, tym większa jest szansa, że człowiek zatęskni za klasycznym teatrem. Także za szlachetnym rzemiosłem, jaki jest z nim związany. Ponadto teatr jest ostatnim miejscem, w którym coś znaczy słowo metafora. A tylko ona uruchamia wyobraźnię. Pamiętam, że już w 1992 roku, gdy wraz z Robertem Czechowskim pojawiliśmy się w Legnicy, wymyśliliśmy ideę "teatru porządnego". W moim przypadku teatr to jest sens i sposób na życie. Wierzę zatem, że teatr nigdy się nie skończy. Jednak tam, gdzie do teatru wtrąca się polityka i wolny rynek to może się zdarzyć.

Rozmawiano także o historii teatru w Legnicy, o jego specyfice, którą na lata stało się granie poza głównym obiektem w Rynku ("Teatr, którego Sceną jest Miasto"), o intelektualnej prowokacji, jaką stała się obrona teatru opowieści ("Manifest Kontrrewolucyjny"). Także o podjęciu międzynarodowych koprodukcji (Macedonia, Gruzja, Ukraina) i sztukach napisanych specjalnie dla legnickiego teatru (teksty wybranych i najciekawszych zawarto w dwutomowej antologii "Dramaty Modrzejewskiej").

Jacek Głomb: - Uczyłem się na teatrze alternatywnym, który był tworzony w kontrze do instytucji. I od 1994 roku w Legnicy próbuję robić teatr instytucjonalny, ale o offowym charakterze. Przez lata musieliśmy szukać publiczności dla naszego teatru. Stąd pojawił się pomysł na wyjście do niej i granie w różnych przestrzeniach miasta. Dziś już nie musimy, bo mamy bardzo wierną publiczność. Nadal jednak teatr w małym mieście musi stale poszerzać swoją widownię i sferę oddziaływania. Stąd także liczne podróże, ale i podejmowanie takich tematów, jakie znajdziemy w "Orkiestrze", która była próbą budowania mitologii Zagłębia Miedziowego, czyli regionu pozbawionego  własnej legendy, takiej chociażby jaką stworzyli wokół Górnego Śląska tacy artyści jak np. Kazimierz Kutz.  Budujemy nasz teatr w przymierzu z widownią. Być może to naiwne, ale mam wrażenie, że jesteśmy beneficjentem zasady, że skoro dajemy dobro, to ono do nas wraca.

Powyższe, to skrót i zredagowany kondensat rozmowy. Całość wideozapisu jest TUTAJ! (uwaga - pierwsze 9 min. 45 sek. nagrania to plansza).

Grzegorz Żurawiński