Teatr Modrzejewskiej w Legnicy znalazł na Ukrainie, w iwano-frankiwskim Narodowym Akademickim Teatrze Dramatycznym im. Iwana Franki, partnera do wspólnego projektu: paradokumentu o relacjach, które łączą dziś Polaków i Ukraińców. Na bazie prawdziwych historii aktorzy z Polski i Ukrainy zagrali osiem etiud. Premiera “Chlebem i solą” odbędzie się w niedzielę 22 listopada o godz. 19 na kanale YouTube Teatru Modrzejewskiej. Pisze Piotr Kanikowski.

Na przekór pandemii, która nie pozwala aktorom spotykać się z publicznością na scenie, Teatr Modrzejewskiej realizuje projekty, które umownie nazywa spektaklami, i przedstawia online na swoim kanale w serwisie YouTube. Widzowie jeszcze nie zdążyli ochłonąć po młodzieżowym “E-migrancie” w reżyserii Martyny Majewskiej, pokazanym po raz pierwszy trzy dni temu, a już w niedzielę czeka ich kolejna nowość, polsko-ukraińska koprodukcja “Chlebem i solą” w reżyserii Rafała Cielucha. Według zapowiedzi twórców, zrealizowany w konwencji verbatim (teatru dokumentalnego) spektakl skupia się na relacjach, jakie współcześnie łączą Polaków i Ukraińców. Został ulepiony z 4 polskich i 4 ukraińskich etiud bazujących na prawdziwych historiach.

- Zaproponowałem naszym ukraińskim partnerom, żebyśmy rozmawiali o tym, o czym naprawdę chcemy opowiedzieć. Bez ograniczeń, bez tabu, bez przemilczania spraw, których nie wypada poruszać – mówi Rafał Cieluch. – Przewija się w tych historiach problem tolerancji albo nietolerancji. Dla wszystkich kanwą są prawdziwe opowieści.

- Cieszę się, że mogliśmy razem spróbować zmierzyć się z tym tematem – deklaruje Rostysław Derżypilski, dyrektor Narodowego Akademickiego Teatru Dramatycznego im. Iwana Franki w Iwano-Frankiwsku. – Sztuka ma ogromne znaczenie w rozwiązywaniu tego rodzaju konfliktów. Potrafi zaradzić temu, czego nie udaje się załatwić polityką.

Jacek Głomb, dyrektor Teatru Modrzejewskiej, wśród podstawowych założeń projektu wymienia decyzję, by oderwać się od interpretowania wspólnej historii, dzielącej Polaków i Ukraińców. – Od zakończenia II wojny światowej minęło wiele lat. Najwyższa pora, byśmy zaczęli mówić, jak obecnie różnimy się i w czym jesteśmy do siebie podobni – uważa.

- O historii trzeba rozmawiać, ale powinniśmy to zostawić mądrzejszym ludziom, na pewno nie politykom. A my, uwolnieni od tego sporu, powinniśmy starać się tak budować wzajemne relacje, aby tamto złe już się nie powtarzało – uważa Bartosz Bulanda, aktor Teatru Modrzejewskiej, reżyser i montażysta “Chlebem i solą”.

Obie strony  czuły potrzebę dania odporu uprzedzeniom i stereotypom. - Mam nadzieję, że ten, kto obejrzy “Chlebem i solą”, westchnie: jakie fajne chłopaki, fajne dziewczyny, mieszkają tu i tam – mówi ukraiński aktor Jurij Chwostenko.

Przedstawiciele obu teatrów mówią to samo: że cieszę się z tej współpracy, chcą ją kontynuować po pandemii, tęsknią za bezpośrednim spotkaniem twarzą w twarz i że, mimo granic, bardzo wiele ich łączy. - To paradoks, że jako teatr byliśmy wszędzie na świecie, a na Ukrainie, choć jest obok, jeszcze nie – mówi Jacek Głomb. Dodaje, że być może powodem był brak odpowiedniego partnera.

- Jesteśmy sobie bardzo bliscy – odpowiada mu Rostysław Derżypilski. – Nasze teatry mają ze sobą wiele wspólnego. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy odwiedzicie nas i zakochacie się tak w naszym mieście, jak w Ukrainie.

(Piotr Kanikowski, "Polsko-ukraińskie “Chlebem i solą” już w niedzielę. Online", https://24legnica.pl, 17.11.2020)