Gra klasyczne szekspirowskie sceny, tańczy, płynnie przechodzi w performance, a na dodatek wykonuje bardzo nieoczywiste wersje znanych piosenek. To wszystko jeden człowiek, w jednym spektaklu. Paweł Palcat to – wciąż skandalicznie niedoceniona – perła polskiego aktorstwa, nieoczywistego, mądrego i w wielu znaczeniach tego słowa, skutecznego. Można się było o tym przekonać – jakby nie dosyć było jeszcze dowodów – na tegorocznym Festiwalu Szekspirowskim za sprawą spektaklu „Ryszard III Wrażliwy”, monodramu, w którym ten aktor może z powodzeniem pokazywać swoją klasę, talent i niemal nieograniczony zakres swoich możliwości.
To, że Palcat, na co dzień etatowy aktor mieszczącego się na końcu Polski teatru w Legnicy, to twórca bardzo wszechstronny, wiadomo już choćby po tym, jak prześledzi się jego aktywność z ostatnich miesięcy – zagrał w tym czasie m.in.: główną rolę w spektaklu filozoficzno-obyczajowo-kryminalnym, którego ważnym elementem jest… taniec współczesny do przebojowych piosenek zespołu Metronomy – chodzi o przestawienie „System Sulta” w reżyserii Mateusza Pakuły, przygotowane na macierzystej scenie Palcata. Ale można go było też zobaczyć w niezwykłym spektaklu, w którym rozmawiał z agentką sztucznej inteligencji, przygotowanej na wzór realnie istniejącej osoby, zmarłej niedawno matki autora autobiograficznego scenariusza tego przedstawienia – chodziło o poświęcony tematowi żałoby po śmierci bliskiej osoby projekt „Grief//bot”, realizowany we wrocławskim Teatrze Kombinat.
Od premiery tego niezwykłego i niezwykle wymagającego od aktora – zarówno na płaszczyźnie czysto warsztatowej, jak i emocjonalnej – projektu, minęło zaledwie kilka miesięcy, a Palcat już wpada, niespodziewanie co najmniej jak hiszpańska Inkwizycja, do Gdańska z kolejnym przedsięwzięciem, które wymagało od niego nie lada zaangażowania i uruchomienia znacznej części jego ogromnego potencjału.
„Ryszard III Wrażliwy”, jedna z propozycji w tegorocznej sekcji SzekspirOff, to projekt, w którym Palcat wykorzystuje bardzo wiele ze swoich licznych aktorskich talentów i buduje na scenie obraz niezwykły, w sensie czysto dosłownym, jak i przenośnym. To monodram, w którym aktor przechodzi płynnie między najróżniejszymi technikami i strategiami. Bywa, że odgrywa sam klasyczne szekspirowskie sceny – co ciekawe, równie dobrze wychodzi mu to, kiedy chodzi o monologi, jak i sekwencje dialogowe. Bywa, że przesuwa się bardzo wyraźnie i odważnie w stronę radykalnego performance – to wtedy, kiedy udekorowany używanymi w zaskakujący sposób kryzami, tańczy niezwykły, intrygujący taniec, odważnie i nietypowo eksplorując i pokazując swoje ciało. Bywa wreszcie, że nagle zamienia się w bardzo porywającego swoją ekspresją wokalistę, wykonującego bardzo autorskie i bardzo nieoczywiste interpretacje słynnych piosenek islandzkiej wokalistki, Bjork. Co więcej – to nie jedyny występ Palcata na tegorocznym festiwalu – na scenie pojawi się jeszcze w legnickiej adaptacji „Hamleta”.
„Ryszard III Wrażliwy” to znakomity przykład wszechstronności Palcata i zawstydzający dowód na to, że naprawdę nie warto, a wręcz nie godzi się, nie odwiedzać teatrów poza Warszawą i Krakowem, bo kryją się tam prawdziwe perełki, wielkie talenty, niedocenione w należyty sposób mistrzynie i mistrzowie. Dobrze, że na tegorocznym festiwalu można było obcować z jedną z nich.