W Teatrze Modrzejewskiej kończą się próby do widowiska Dziewczyny z Abu-Dhabi, do którego tekst napisał Alfred Kawula. Spektakl w reżyserii Łukasza Czuja, z obsadą całego legnickiego zespołu, będzie miał premierę już w sobotę 25 kwietnia. Publikujemy słowo od Autora, który wyjaśnia swoje założenia i metodę twórczą.
# 1
Czym są Dziewczyny z Abu-Dhabi?
To sztuka:
- wielkoobsadowa, dla całego zespołu, z możliwością mocnego zaistnienia w niej warstwy muzycznej.
- reprezentująca konwencję sceniczną, z którą członkowie zespołu Teatru Modrzejewskiej, a na pewno jego widzowie, się jeszcze nie zetknęli.
- która startuje jako komedia, a kończy jako dramat. Eksperymentujemy z zaskakującym przełamaniem jednej narracji drugą, przeciwstawną, która sugeruje inny temat, inną sytuację i świadomość bohaterów niż ta, którą poznaliśmy najpierw.
- która jest w pierwszym wrażeniu skierowana do trochę innej widowni niż głombowsko-legnicka. Ma przyciągnąć publiczność wychowaną na stand-upach, kabaretach, sitcomach. To nie są gatunki zakazane. Teatr zawsze czerpał z niskości, z obszarów podejrzanych i lekceważonych, i umiał wypowiedzieć się właśnie przez nie.
- sztuką niegrzeczną, burzącą stereotypy odbioru z dyskusyjnym poczuciem humoru, bo teatr w Polsce stał się teatrem bezpiecznym, politycznie poprawnym, nie testuje ryzyka, przekonuje przekonanych. Nie miesza konwencji, nie sprawdza, co z takiego miksu może wyniknąć dla obrazu świata.
Dlatego stawiamy na kontrasty. Skoki konwencji. Między aktami i między scenami. Nawet wewnątrz sceny. Albo w ramach jednej postaci. Mieszanie rubaszności z lirycznością. Przełamywanie nastroju, charakteru, języka. Cięcia emocjonalne i psychologiczne.
Przestańmy udawać, że nasze życie, nasza sztuka, nasza miłość to coś logicznego i uporządkowanego. Guzik. Jesteśmy utkani ze sprzeczności.
# 2
Typ humoru
W Dziewczynach z Abu-Dhabi miksujemy komedię typów, która używa niezmiennych modeli i figur społecznych (śmiejemy się, bo ktoś zachował się dokładnie tak, jak myśleliśmy) z komedią charakterów, która śmieje się z indywidualnych psychik i zachowań (komizm wynika z nieprzewidywalnych reakcji postaci). Wierzymy, że nie ma gatunków czystych. Komedia obyczajowo-rodzajowa złamana liryzmem staje się melodramatem, złamana nieszczęściem i cierpieniem staje się tragedią, przełamana groteską staje się teatrem absurdu.
Dziewczyny z Abu-Dhabi to komedia mieszana (typów i charakterów) z elementami stand-upu i satyry obyczajowej, zbudowana na fundamencie z farsy. Można też powiedzieć, że to komedia postmodernistyczna, bo wypróbowuje wszystkie rodzaje śmiechu, a na koniec okazuje się, że wcale nie była komedią.
# 3
Rubaszność i niskość w Abu-Dhabi
Często w teatrze gra się „grubo” poza tekstem, żeby wzmocnić letni tekst. W Dziewczynach z Abu-Dhabi jest „grubo” w tekście, te dośmieszające zabiegi są przeniesione języka postaci, żeby uwolnić zachowanie aktora od wulgarności. A ta grozi zawsze przy temacie erotycznym.
W tej sztuce tak zwany „pieprzyk”, dosadność nazewnictwa i wulgaryzmy powinna pojawiać się tylko w odpowiednich momentach, sytuacjach, zarezerwowana dla pewnych bohaterów-bohaterek. Wtedy jest to albo język realistyczny (tak brzydko mówimy o sobie), albo przesterowany.
Wulgaryzmy dają dziś w przestrzeni medialnej i artystycznej efekt komiczny, bo świadczą o naszej bezradności w zrozumieniu siebie i świata.
Nie przeklinajmy na co dzień, przeklinajmy w teatrze, bo tylko tam wulgaryzmy są używane bezpiecznie, stają czymś w rodzaju magicznych zaklęć lub szorstkiej poezji.
# 4
Abu-Dhabi jako miejsce akcji
Abu-Dhabi to nazwa z folderów turystycznych i biur podróży. Falsyfikat prawdziwego miasta Abu Zabi. Reprezentuje wymyślony kraj (Emiraty) ulepiony ze stereotypów. Oboczność nazwy otwiera drzwi do fikcji i konfabulacji. Miasta molochy-kaprysy takie jak Abu-Dhabi to kopie prawdziwych miast, piramidy zbudowane od czubka, a nie od bazy. Obce w krajobrazie. Obce dla ludzi, tworzące fałszywe wspólnoty interesu i zniewolenia (klasa próżniacza – imigranci/robotnicy).
Abu-Dhabi to współczesna wizualizacja mitu o Krainie Leniuchów. W którym miasto jest jednocześnie hotelem, a hotel reprezentowany jest wyłącznie przez apartament na wysokościach.
Inspiracją dla zachowań naszych bohaterów, którym hotel wystarcza za całe miasto i cały kraj, byli polscy turyści nieopuszczający ośrodka turystycznego w Hurghadzie czy w Dubaju. Zamknięci w przestrzeni pokój hotelowy-basen-lobby-restauracja. Nieciekawi świata poza hotelem. Przebywający w mieście, które wyznacza strefy funkcjonowania – izoluje od złych dzielnic, podwórek, bebechów iluzji. Jeśli tylko tyle nam potrzeba na wakacjach, to do czego tak naprawdę podróżujemy? Nie do kraju, tylko do jego falsyfikatu. Iluzji.
# 5
Stereotypy
Seksworkerki z naszego scenariusza stykają się z Arabami specjalnego typu: szejkami, bogatymi, rozpuszczonymi chłopcami, członkami aparatu władzy. Nie mają szansy na spotkanie ze studentami literatury arabskiej, robotnikami, pracownikami sektora usług. Bo tych zwyczajnie nie stać na takie hotelowe zabawy.
To dlatego na scenie nie ma prawdziwych Arabów, tylko wyobrażenia polskich dziewczyn o nich. Wynikające z ich naiwności i uproszczeń w postrzeganiu świata. Ich Arabowi są tylko wspaniałymi kochankami i bardzo bogatymi ludźmi. I nikim innym więcej. Naszych bohaterek nie interesuje kultura i historia narodu, jego sztuka i obyczaje.
Czy można tak pokazywać jakiś kraj i jego mieszkańców? Tylko przez wycinek, za pomocą przedstawicieli autentycznej lub szemranej elity? Czy to kogoś obraża?
Posłużmy się analogią i wyobraźmy sobie współczesną grecką komedię o tym, jak dwóch Greków przylatuje do jakiejś scenicznej Polski, a tam wszyscy nazywają się Wałęsa, noszą wąsy i Matkę Boską w klapie. I tyle. Innej Polski w sztuce nie ma. Bo to komedia. Bo w niej nawet polskie kobiety mają wąsy i chodzą z wódką w ręku. Czy hipotetyczni greccy autorzy takiej komedii obrażają w ten sposób Polskę? Polaków? Są ksenofobami, szowinistami, rasistami?
Nie, skądże, obrażają co najwyżej tych Greków i tych widzów, którzy tylko tyle wiedzą o Polsce, bo nie chce im się sprawdzić, jak jest naprawdę.
Komedia nie jest traktatem socjologicznym ani udramatyzowaną Historią. To igraszka ze stereotypami, że można tak postrzegać jakiś kraj, jego naród i kulturę. W tej paraboli o Grekach – Polskę i Polaków, w naszej sztuce – mieszkańców Emiratu.
Komizm komedii polega na manipulowaniu stereotypami. Uprzedzeniami. Niewiedzą. Mylnymi wyobrażeniami. Komedia dokonuje wrogiego przejęcia obiegowego sądu i wykorzystuje go przeciwko tym, którzy go nadużywają. W komedii stereotyp ma śmieszyć, a nie ranić. To śmiech obronny, dający ulgę, wytrącający broń z ręki stereotypom z życia codziennego.
Używając stereotypów, nie jesteśmy przeciwko ludziom, których dotyczą i dotykają, ale przeciwko tym, którzy ich przeciwko nim używają. Dokonujemy hiperbolizacji. Powiększamy drobne sprawy i zachowania ad absurdum. Stereotyp rozdęty ponad miarę sam się kompromituje. Przestaje być niebezpieczny. Zostaje obśmiany.
# 6
O czym naprawdę chcemy opowiedzieć w Dziewczynach z Abu-Dhabi? Co kryje się za naszym śmiechem?
O ucieczce przed samym sobą w inną, z pozoru bezpieczniejszą iluzję.
O próbie przezwyciężenia pustyni emocjonalnej w nas. Z pustynią w sobie jedziemy na pustynię myśląc, że tam nikt jej nie zauważy, że tamta pustynia zakryje pustynię w nas.
O świecie bez miłości, w którym miłość została zastąpiona przez przyjemność.
Zdjęcie tabu z seksu owocuje także i tym, że inne osoby, przy których to zdjęliśmy, także coś z siebie zdejmą.
O błogosławieństwie samorealizacji i podążania za własnym komfortem, które kończą się tam, gdzie zaczyna się cierpienie drugiego człowieka.
O egoizmie.
O codziennych i specjalnych fatamorganach.
O tym, jak opowiadamy sobie o własnym ciele i jego potrzebach.
O iluzji szczęścia, w której wygrywają tylko najzręczniejsi prestidigitatorzy.
Nawet bardzo dobrze wymyślone raje w końcu okazują się piekłem.
Żeby odnaleźć się w raju, trzeba najpierw wyjść nietkniętym z piekła.
# 7
Prawda i zmyślenie
Realia nie mają znaczenia: ta sztuka nie jest reportażem ani nawet udawanym reportażem jak słynne Dziewczyny z Dubaju. Zapożyczamy elementy z rzeczywistości, ale budujemy z nich autonomiczny świat komediowej fantasmagorii.
