No, tak. Wydaje się, że legnicki THM jest znakomitym, ba – najlepszym miejscem w okolicy bliższej i dalszej do realizacji takich spektakli jak „System Sulta” z tego powodu, że jest bardzo wprawiony – w wyrazistą i zdecydowaną antykościelność. Jest tego w naszym mieście niemało i uprawia się w rozmaitych stylach, i na różne sposoby oraz w wielu sferach: polityka, sztuka, publicystyka. Ciekawe, czy to miasto tak inspiruje teatr – czy na odwrót? Recenzja Adama Kowalczyka.

Skąd taki pomysł? Medialne anonse najnowszej premiery teatru trąbią o prowokacji, na prawo i lewo. Prowokacji spodziewają się w radio, telewizji i w internetach. Zapowiada się ją i oczekuje, jakby musiała nadejść. Nadejdzie?

Odpryski…

… antykościelności (ostatnio – nazwanie krucyfiksu artefaktem i odesłanie go do magazynu) dają się zauważyć niemal podczas każdej sesji Rady Miejskiej, czyli w bardzo oficjalnych okolicznościach; mamy także antyklerykalizm pospolity – widoczny głównie w postaci komentarzy internautów indukowanych medialnymi doniesieniami, a wynikający z buńczucznego i hałaśliwego marszu modernistów, postempowców, przodowników, wyzwolicieli i rozmaitych innych naprawiaczy świata.

Co do tych ostatnich znajduję słowa napisane przed stu niemal laty przez G.K.ChestertonaIstnieją w naszym społeczeństwie siły destrukcyjne, które są wyłącznie siłami destrukcji, bo nie starają się zmieniać (podkr. aut.) stanu rzeczy tylko go unicestwić, opierając się na anarchii wewnętrznej, odrzucającej wszystkie zróżnicowania moralne(…). Proroczo – sama prawda.

Ci tutejsi naprawiacze wyraźnie już określili, co im się nie podoba – zasadniczo wszystko.
Nie wiadomo jednak dokładniej, na czym miałaby polegać ich programowa naprawa.
Na jaki chcieliby zamienić ten, obecny świat?
Wracając do antykościelności – przykładów zainfekowania nią legnickiej sceny można by podać niemało z różnych lat działalności teatru pod zarządem Jacka Głomba. Kiedy więc nowy dyrektor teatru Łukasz Czuj powiada podczas konferencji, że System… był w planach jeszcze poprzedniego dyrektora – to nie dziwi. Nic, a nic. Pasuje jak ulał do charakteru tutejszego teatru. Wydaje się być po prostu dalszym ciągiem tego, co było dotąd.

Legnicki…

postemp, naturalnie, wrzucił do rozmów z reżyserem o Systemie… pytanie o kontekst spektaklu tak, jakby Jacek Głomb potrafił przewidywać przyszłość. Zajęcie krzyża z sali Rady Miejskiej, petycja radnych i wystąpienia Ordo Iuris miałyby rzekomo stawać się jakimś harmonizującym tłem społeczno-politycznym, sam zaś spektakl – prowokacją. „System” tą właśnie metodą był anonsowany przed premierą, obliczoną na zapewnienie frekwencji i podtrzymanie sławy teatru jako fortecy progresu i profilu antykościelnego harcownika.
Wątpliwe jednak, czy ktokolwiek zostanie do czegokolwiek sprowokowany. Rozbudzą się za to z pewnością emocje lokalnych pożal się Boże, ateuszy wpadających bezwiednie w rezonans z dowolnym antykościelnym gestem wykonanym na teatralnym czy politycznym podwórku Legnicy. Lub w medialnym maglu.
Prowokacją, owszem – było usunięcie krzyża, lecz przecież nie niezwiązane z tym zdarzeniem widowisko w teatrze. Przypadkowo i pozornie tylko zbliżone.
Postemp, jak łatwo zrozumieć, usiłował wzmocnić własną drużynę figurą reżysera „Systemu”.
Mateusz Pakuła jest zresztą zwolennikiem państwa świeckiego i rozdziału kościoła od państwa – jak zaznaczył to jasno podczas konferencji Na Piekarach, dodając, że sam chciałby napisać taką powieść jak System Sulta. Jak to jednak, to rozdzielenie i pragnienie świeckości państwa (czyżby nie było?) miałoby się mieć do zdejmowania krzyża w Legnicy czy teatralnego spektaklu, w którym dyskutuje się o Bogu? Trochę nijak.
Sytuacja tej debaty o istnieniu/nieistnieniu Boga, którą zapowiada (jeszcze nie widziałem) najnowsze widowisko THM, wydaje się do gruntu dziwaczna i zdumiewa przywoływanie przez autora książki Macieja Miłkowskiego oraz reżysera jako inspiracji Dwunastu gniewnych ludzi. Gdyby tak poszukać, znajdziemy w kinotece także obraz z Gene Hackmanem i Dustinem Hoffmanem – „Ława przysięgłych”, gdzie pokazane zostało, jak dobiera się sędziów w systemie amerykańskiego sądownictwa przed procesem i jak jest możliwe manipulowanie tym towarzystwem już podczas procesu. To, zdaje się, nie jest takie – ot, takie zebranie ludzi do komisji, a jeśli jest takie właśnie – to sprawa jest oczywiście dęta, bo – oczywiście ktoś tu kręci lody. I tyle. Tak na marginesie.
Chyba tylko w Polsce mogłaby zdarzyć się taka niedorzeczność, jak żądanie przez Ministerstwo Sprawiedliwości (niektórzy piszą, że Sąd Najwyższy) rozstrzygnięć takich kwestii, jakie podejmuje (powieść i) spektakl.

Skoro państwo…

… ma być świeckie? Uniwersytecka ekspertyza w kwestii istnienia Boga? Kiedyś mówiło się: co ma piernik do wiatraka? Może to, że komisja profesora Sulta ma zebrać się w pewnej niedalekiej przyszłości (jak czytamy w recenzjach powieści) – jakoś tę niedorzeczność podeprze. Może za parę lat do takich absurdów jeszcze dojdzie? Wszystko, zdaje się, jest na drodze ku temu prowadzącej…
Więc zgodność Systemu …z antykościelnym profilem THM? Jak najbardziej. Pomysł, że istnienie/nieistnienie Boga mogłoby być jakoś wydebatowane, wynegocjowane, przegłosowane przez komisję (czyli w gruncie rzeczy przypadkowo zebranych ludzi) bliski jest innym, podobnym – które usiłują na nowo i prawdziwie zdefiniować na przykład rasę, płeć, małżeństwo, jednostkę czy rodzinę. Czy to nie tutaj, w Legnicy wystawiono Golca, w którym każdy, ten tego – może być tym, kim chce? Wbrew temu kim już jest, bo to, kim jest, okazuje się wytworem, produktem przemocowej i skompromitowanej kultury? A skoro tak – jest umowne, narzucone, więc do odrzucenia, wyboru i wymiany na inny model. Wiadomo przecież, ponadto, że kultur jest wiele i są sobie równe, równie ważne, równie twórcze i w każdej znajdzie się ktoś lub coś do przyswojenia … i tak dalej, i dalej. Progresiści potrafią paplać w tej sprawie bardzo namiętnie – ofkors.
Prasowa próba pokazała, że jest w widowisku kilka popkulturowych zagrań nieco jakby luzujących projektowany diapazon.
Wejściu uczestników dysputy na scenę towarzyszy bardzo żwawa muzyka, co mocno przypomina prezentację zawodników wielkich imprez lekkoatletycznych lub pojawianie się na boisku siatkarzy w rozgrywkach Ligi Narodów.
W związku z tym to, co zacznie się za chwilę, trudno nazywać, jak powyżej – dysputą, bo konotacje prowadzą w stronę spraw naprawdę wielkich.
Dalej, dyskretny acz wyrazisty anturaż w postaci luster i drążków dla ćwiczenia klasycznych pas. Uczestnicy sporu wchodzą w przestrzeń próby, zmagania się, ćwiczenia. Tu byłaby ćwiczona nowocześnie pojęta dialektyka. Ale to tylko domysł, który da się sprawdzić i ustalić po obejrzeniu całości Systemu… . Powstaje więc (dialektyczne?) napięcie między tym, co intelektualne i fizyczne?

Wyrażanie…

… swoich wewnętrznych parć i ciśnień przez ruch? Dość prosta figura.
Jest też pewien gest. Pospolity. Profesor Sult podczas wstępnych ustaleń organizujących zadanie wydaje się być, można powiedzieć – zdystansowany wobec zaproszonych. Tak emocjonalnie i fizycznie.
Nie narusza granic fizyczności pani reżyser, pani doktor, księdza czy naukowca, ani pisarza. Wobec statystycznego Polaka jednak nie ma respektu, wspiera dłonie na jego ramionach. Pozwala sobie na dotyk, przekroczenie granicy. Zdradza się i pokazuje, do kogo (czego) będzie mu blisko. Na czym zamierza się oprzeć.
Jest w końcu plakat: Profesor Michał Sult z dość obleśnie wywalonym jęzorem, który całą jego dystynkcję (fryzura, gajer i wytworne szarości w tle) dezawuuje radykalnie.

Kilka tych znaków wskazuje, że zapowiadana prowokacja, sugerowana waga rozmów – nie do końca powinny być brane tak strasznie serio.
Ci, co już widzieli, rozpływają się nad aktorstwem. To nie nowina. Wiadomo, że THM pod tym względem to zawodowstwo na wysokim poziomie. To jednak, choć aż, jednak tylko jeden ze składników teatru. Ale czemu służy, jakiej sprawie, do czego zostanie użyte? Oto pytania.
Ciekawe więc, czy ten teatr, który otwiera nowy dyrektor, powiedzie widzów w zagadnienia, sprawy, światy nowe? Otworzy nam oczy, uwrażliwi, uszlachetni?

Czy sprowokuje i wciągnie w coś niewartego czasu, zanudzi wydumanymi konceptami?

Zobaczymy.

(Adam Kowalczyk, „System”, https://www.gazetapiastowska.pl/, 27.11.2025)