Mateusz Pakuła - autor głośnych książek i spektakli "Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję" oraz "Skóra po dziadku" - od kilku miesięcy pracował w Legnicy nad "Systemem Sulta" na podstawie powieści Macieja Miłkowskiego. Spektakl stawia pytanie o istnienie Boga. Czasowa zbieżność z legnicką krucjatą obrońców krzyża to przypadek - ale nadaje niedzielnej premierze dodatkowej wagi. Artykuł Piotra Kanikowskiego.
Mateusz Pakuła mówi, że "System Sulta" kojarzy mu się trochę z amerykańskim filmem "Dwunastu gniewnych ludzi", gdzie dwunastu przysięgłych musi wydać wyrok w oczywistej na pierwszy rzut oka sprawie o morderstwo. Pozornie nieatrakcyjną wizualnie opowieść o grupie ludzi, którzy siedzą i gadają, Sidney Lumet zamienił się w widowisko od którego nie sposób oderwać oczu. Czy tak samo będzie w Legnicy? Napiszemy po premierze, ale fragment, który teatr pokazał dziś dziennikarzom, oglądało się świetnie, z niesłabnącym zainteresowaniem i apetytem na więcej.
Premiera "Systemu Sulta" w adaptacji, reżyserii i opracowaniu muzycznym Mateusza Pakuły już w najbliższą niedzielę (23 listopada) o godzinie 18 na Scenie na Piekarach. Tytułową rolę wybitnego profesora filozofii, u którego Sąd Najwyższy zamówił ekspertyzę na temat istnienia lub nieistnienia Boga, reżyser powierzył Pawłowi Palcatowi. Na scenie zobaczymy też Zuzę Motorniuk, Aleksandrę Listwan, Mateusza Krzyka, Łukasza Kucharzewskiego, Jakuba Stefaniaka i Bartosza Bulandę. Tworzą grono ekspertów, których profesor Michał Sult poprosił o pomoc w przygotowaniu opinii.
Mateusz Pakuła po raz pierwszy pracuje w Legnicy. I po raz pierwszy przenosi na scenę nie własną twórczość, ale powieść innego autora. Książkę Macieja Miłkowskiego.
- Sam chciałbym taką powieść napisać - mówi.
Choć premiera "Systemu Sulta" została zaplanowana jeszcze za dyrekcji Jacka Głomba, za sprawą katolickiej krucjaty o krzyż w sali obrad Rady Miejskiej Legnicy niespodziewanie nabrała aktualności i prowokacyjnej zadziorności. Wpisuje się w rozpalającą lokalnych polityków dyskusję o miejscu religii w świeckim państwie.
Jest też szerszy kontekst: sekularyzacja. Po pokoleniach, które dziedziczyły katolicką religijność jak ojcowiznę, dorasta nowe, dla którego Kościół, ksiądz przestały być autorytetem.
Dla znacznej części społeczeństwa już samo postawienie pytania, czy jest Bóg, zahacza o bluźnierstwo. Mateusz Pakuła: - W Polsce, kraju gdzie niemal sto procent ludności deklaruje się jako wierzący, słowo "ateista" brzmi jak "satanista".
Autorka scenografii Justyna Elminowska wykorzystała ogromną witrynę pawilonu, w którym mieści się Scena na Piekarach. Wyeksponowała ją zamiast zasłonić, przez co naukowa dyskusja o Bogu ma za tło zgrzebną legnicką rzeczywistość. Za szybą toczy się życie: pijaczkowie piją piwo, dzieciaki jeżdżą na deskorolkach, kobiety wracają do domu objuczone zakupami. Teatr przenika to wszystko. Metafizyka.
- Aż zacząłem żałować, że premiera będzie wieczorem a nie za dnia - przyznaje Mateusz Pakuła. - Także aura, śnieg, deszcz, będą wpływać na to, co zobaczą widzowie.
(Piotr Kanikowski, „Czy Bóg istnieje? Prowokacyjna premiera w Teatrze Modrzejewskiej w Legnicy”, https://tulegnica.pl/, 19.11.2025)