W Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy odbyła się uroczysta sesja Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, podczas której tytuł Honorowego Obywatela Dolnego Śląska CIVI HONORARIO otrzymali dwaj legniczanie: pisarz i publicysta Stanisław Srokowski oraz wieloletni dyrektor teatru, Jacek Głomb. Oboje zasłużenie. Zarówno Stanisław Srokowski jak i Jacek Głomb to ludzie o ogromnym dorobku w krzewieniu kultury. dlatego z radością komentowaliśmy na LCA otrzymanie tej nagrody przez obu laureatów. Pisze Wojciech Obremski.
Niestety uroczystość mająca być świętem sztuki i kultury, błyskawicznie zamieniła się w teatralny spektakl z głównym bohaterem, który nie potrafił ukryć emocji ani dystansu do swoich „niedemokratycznych” oponentów.
Głomb, mimo że od lat publicznie chwali się rolą lidera lokalnego Komitetu Obrony Demokracji i orędownika pluralizmu, postanowił podczas przemówienia wyliczyć, kto miał czelność głosować przeciwko jego kandydaturze. Jak stwierdził, „radni Prawa i Sprawiedliwości byli oczywiście przeciw. Jakoś mnie to nie dziwi” – i dodał, że przez to, iż kierował Grupą Lokalną KOD, nie mógł liczyć na ich głosy.
Jakby tego było mało, odniósł się też do przeszłości, wspominając konkurs na stanowisko dyrektora teatru, który wygrał „hokejowym wynikiem 6:1”. Ten jeden głos przeciw – należący do Tytusa Czartoryskiego z PiS, ówczesnego przewodniczącego Komisji Kultury Sejmiku – został publicznie wyciągnięty podczas uroczystości. Głomb opisał całą rozmowę sprzed lat, przytaczając nazwisko i motywacje Czartoryskiego, mimo że głosowanie było tajne. Czy tak wygląda „obrona demokracji”?
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Głomb wciąż myli demokrację z lojalnością wobec własnych poglądów. W jego wizji wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się słowo „nie”. Bo przecież – zdaje się myśleć były dyrektor teatru – „demokracja jest wtedy, gdy wszyscy myślą tak samo. A najlepiej tak, jak Głomb”.
Cała scena przypominała raczej „Głomb show” niż podniosłe wręczenie odznaczeń. Zamiast równorzędnego uhonorowania obu laureatów, widzowie otrzymali widowisko pełne osobistych rozliczeń i pretensji. Dla kontrastu – Stanisław Srokowski, który również został uhonorowany, odebrał laur, wysłuchał laudacji i z godnością usiadł na swoje miejsce. Bez filmów, długich przemówień ani politycznych wycieczek.
Zdarzenie to pokazuje, jak łatwo wartości takie jak szacunek, pluralizm czy dialog mogą zmienić się w puste slogany, gdy służą wyłącznie autopromocji. Bo jak mówi stara teatralna zasada: jeśli nie potrafisz zagrać skromności, lepiej nie wchodź na scenę.
Warto zapamiętać tę inscenizację nie jako święto teatru, lecz jako gorzką lekcję – że nawet samozwańczy obrońcy demokracji potrafią zamienić ją w monodram, w którym jedyne dozwolone kwestie to te własnego autorstwa.
(Wojciech Obremski, „Spektakl Głomb i tajemnica demokracji – czyli jak nie być obrońcą”, https://lca.pl/, 22.10.2025)