Poniżej publikujemy pełną treść listu Jacka Głomba, przeczytanego przez Magdę Biegańską, w trakcie uroczystej sesji sejmiku województwa dolnośląskiego, podczas której były dyrektor Modrzejewskiej odebrał wyróżnienie CIVI HONORARIO.

Szanowne Panie Radne Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, Szanowni Panowie Radni Sejmiku Dolnośląskiego, Panie Przewodniczący Sejmiku Dolnośląskiego, Szanowny Panie Ministrze, Szanowni Państwo Marszałkowie, Drodzy Widzowie,

powiem otwartym tekstem: jestem poważnie chory, Mam zdiagnozowany postępujący paraliż mięśni oka (Steela-Richardsona-Olszewskiego). Chorobę neurologiczną. Jedynym objawem , dosyć dokuczliwym dla mnie, są kłopoty z mową. Stąd obecność Magdy, zamiast mnie. Dlatego m.in. zrezygnowałem z prowadzenia teatru w Legnicy. Choroba jest nieuleczalna. Można ją tylko spowolnić. Jestem pod opieką najlepszego w regionie neurologa – dra Tadeusza Kruzla. To bardzo rzadka choroba: 6 przypadków na 100 tysięcy mieszkańców.

O chorobie dowiedziałem się w styczniu 2025, Z prowadzenia teatru z zrezygnowałem w maju 2024.

„Jestem sportowym autem, może nie najlepszym, ale wciąż niezłym.-Wciąż potrafię jeździć szybko. Ale jako jedyny widzę, że kończy mi się paliwo”, takimi słowami wybitny niemiecki trener, Jurgen Klopp, zapowiedział swoje odejście z klubu Liverpool właściwie żegnając się z nim, czuję tak samo. I choć miałem trochę inny pomysł na kontynuację Modrzejewskiej szanuję wybór organizatorów i zespołu aktorskiego. W życiorysie Błażeja Biegasiewicza, mojego kandydata na dyrektora Modrzejewskiej, szczególnie ujęła mnie jedna data: 1994 rok, rok urodzin Błażeja i jednocześnie rok objęcia przeze mnie funkcji dyrektora teatru w Legnicy. Cóż, może jestem za bardzo sentymentalny, za dużą wagę przywiązuję do symboli, w tym dat.

Odchodzę, bo trzeba oddać teatr młodszym, choćby się mylili, ale na własny rachunek. Odchodzę bo kiedy, jak to zwykle przed premierą, zwołałem spotkanie działu promocji moim młodsi pracownicy używali słów, których nie rozumiałem i świetnie się dogadywali. Odchodzę dlatego, żeby nie dożyć czasów kiedy ministrem kultury będzie Grzegorz Braun, w koalicyjnym rządzie PiS, Konfederacji i Korony Polskiej, w którym premierem będzie Sławomir Mentzen. Słyszałem wiele głosów: czemu odchodzę wtedy jak wreszcie jest dobrze, mamy nowego prezydenta Legnicy i zaprzyjaźnionego członka Zarządu Województwa etc. Właśnie odchodzę dlatego, że jest dobrze. Żeby ludzie zapamiętali uśmiechniętego Jacka Głomba, a nie zgorzkniałego Jacka Głomba,

A teraz ad rem: podziękowania. Przede wszystkim dziękuję wszystkim radnym, którzy głosowali, aby przyznać mi ten zaszczytny tytuł. Czuję się lekko onieśmielony, ze tytuł ten ma także święta Jadwiga, żadnych znamion świętości u siebie nie dostrzegam, więcej „jestem prostym chłopakiem z Galicji”. Jest taki film Krzysztofa Kieślowskiego „Przypadek”, trzy alternatywne życiorysy głównego bohatera opowieści; jak zdążył na pociąg, jak nie zdążył etc. Ten film dokładnie definiuje moje życie. W Legnicy znalazłem się przez przypadek. Gdybym pewnego pięknego dnia nie szedł ulicą Kazimierza Wielkiego we Wrocławiu, nie spotkałbym…. Dosyć. Mogę tak w nieskończoność. Zostawię więc Państwa z niedomówieniami.

Ciąg dalszy podziękowań.

Dziękuję wszystkim pracownikom i współpracownikom teatru, że ze mną wytrzymali te ponad 30 lat. Powiedzieć że zdecydowana większość nie miała wyjścia to nic nie powiedzieć . Zdecydowana większość pracowników teatru NIE PAMIĘTA teatru przed Jackiem Głombem. W zespole aktorskim na 20 aktorów tylko emerytkę Anitę Podddębniak przyjmował do pracy mój poprzednik, dyr. Józef Jasielski, pozostałych ja. Największym komplementem dla mnie – jak jeszcze byłem dyrektorem teatru – jest radość Zosi Bąk i Arka Jaskota (najmłodszego aktorskiego narybku) po każdym, granym już od 24 lat „Hamlecie” i ich absolutna fascynacja miejscem w którym grany jest ten spektakl – Sceną na Nowym Świecie.

Dziękuję legnickiej publiczności, która jest wyjątkowa. Wierna, mieszcząca w sonie i profesora Harvardu, i panią gospodynię domową. W mieście bez branży, elit (jeśli już jakieś są to jeżdżą na operę do Wiednia, kto bogatemu zabroni?) Gdyby PSL nie zawłaszczył przymiotnika „ludowy”, który użył od innych, że - tak powiem – celów, chętnie nazwałbym nasz teatr „Ludowym Teatrem im. Heleny Modrzejewskiej. Ludowy – znaczy się dla ludzi, różnych ideologicznie i społecznie, „grający na różnych fortepianach”. Nie „teatr Jacka Głomba”, ale Lecha Raczaka i Przemka Wojcieszka, Pawła Kamzy i Marcina Libera, Łukasza Kosa i Łukasza Czuja. I Jacka Głomba, ale jako jednego „z grających na tych różnych fortepianach”.

Dziękuje wszystkim współautorom koncepcji Modrzejewskiej w Legnicy. Najbliżej mnie przez te lata byli Krzysiek Kopka, Robert Urbański. Katarzyna Knychalska, Błażej Biegasiewicz, no i aktorzy od Przemka Bluszcza po Zosię Bąk, najświeższy narybek w zespole aktorskim.

I moja najbliższa współpracowniczka, prywatnie moja żona, scenografka teatru. Małgorzata Bulanda-Głomb. Gosiu, kochanie moje, dziękuję Ci za wszystko! Gosię porwałem przed 32 laty z Tarnowa, jeśli uprowadzenie może być za zgodą porwanego. I od tego czasu stanowimy harmonijną, mam nadzieję, parę wspierając się na dobre i na złe, traktując teatr jako sposób na życie i ktoś nam za to - marnie bo marnie – ale płacił. Od września br. płaci tylko ZUS….

Na koniec o polityce. Sejmikowi radni Prawa i Sprawiedliwości (głosowanie było przed wrzuceniem 7 radnych z klubu PIS) było oczywiście przeciw. Jakoś mnie to nie dziwi…. Przez prawie 10 lat prowadziłem (i prowadzę0Grupę Lokalną KOD. A nie ma, w świadomości członków PIS, większego wroga niż Komitet Obrony Demokracji. Powiem szczerze, nie było łatwo łączyć te dwie funkcje, szczególnie w czasach około konkursowych. Jak wieść gmina niesie konkurs na marszałku Przybylskim wymusili ręka w rękę drugi Z organizatorów, były (na szczęście) prezydent Legnicy, Tadeusz Krzakowski z Jackiem Baczyńskim, wówczas szefem klubu PIS. Mój kolega Czarek Przybylski (jesteśmy po imieniu) namawiał mnie na start w konkursie twierdząc – pewnie nie bez jego racji – że jak wygram konkurs i przyjdzie dwóch radnych z PIS skarżyć się na mnie, „zwali” wszystko na komisję konkursową. Na nic zdały się moje argumenty, że trudno po 27 latach spędzonych w Legnicy, po zbudowaniu jej potęgi, startować w konkursie "na Jacka Głomba". Świadom odpowiedzialności za miejsce, które stworzyłem zdecydowałem się na start w konkursie, do aplikacji dołączyłem 135 rekomendacji. Na szczęście środowisko zachowało się przyzwoicie, głosy poparcia dochodziły też z prawej strony, nikt nie zdecydował się stanąć w szranki i konkurs wygrałem – jako jedyny kandydat - hokejowym wynikiem 6- 1. Ten jeden głos przeciw należał do Tytusa Czartoryskiego z PiS, ówczesnego przewodniczącego Komisji Kultury i Nauki Sejmiku i wiedziałem o nim już z krótkiej pogawędki PRZED przesłuchaniem. Czartoryski twierdził, że będzie przeciw bo „jestem zmęczony” i powinienem „odpocząć”.. Przyciśnięty odpowiadał, że zdanie sobie wyrobił „po rozmowach w Legnicy”, ale nie chciał rzec w kim rozmawiał. Możemy się tylko domyślać… Tyle plotek. Opisałem swój problem trochę szerzej, żeby pokazać Państwu dlaczego mnie nie dziwi, że radni PIS głosowali PRZECIW mojej kandydaturze.

Dziękuję mojej ulubionej aktorce, Magdzie Biegańskiej, że zechciała przeczytać mój list.

Pociąg, którym jadę – jedzie coraz szybciej…

Dziękuję bardzo.

Jacek Głomb