„Dzisiejszy teatr ucieka od postaci” – zagaił kolejną kwestię prowadzący wywiad dla „Przeglądu” Tomasz Miłkowski. Agnieszka Przepiórska odpowiedziała, że role i relacje są dla niej najważniejsze. I nie mogła odpowiedzieć inaczej, bo w swoim teatrze-galerii precyzyjnie konstruuje i wielowymiarowe osoby, i ich relacje ze światem wokół; świat musi być „bardzo mocno osadzony”, a relacje gęste, nasycone i mnogie, choć zwykle jest przecież sama na scenie. Pisze Jacek Sieradzki.
Właśnie postawiła na półeczce następną wyrzeźbioną aktorsko postać: po Barbarze Sadowskiej i po Irenie K. z piekła obozu przejściowego na warszawskiej Ochocie w czasie Powstania, przyszedł czas na zupełnie inną od nich Jadwigę Stańczakową, niewidomą poetkę, przyjaciółkę Mirona Białoszewskiego.
„U młodszych jest inaczej, często nie ma gotowych ról, zbudowanego świata, który trzeba utrzymać. Ale wciąż jest otwartość, poruszenie, ciekawość. Może młodzi widzowie tego właśnie potrzebują. Życzliwie się temu przyglądam” – powiada aktorka.
Słyszę w tej wymianie zdań swoisty determinizm: że nie ma rady, teatr od tego, co stare, odchodzi, młodzi potrzebują innych doznań i trzeba to szanować. Zapewne w znacznym stopniu tak jest. Aliści włócząc się po teatralnym kraju, zauważyłem, ku niemałemu zdumieniu, że natrafiam na rosnącą liczbę przedstawień z bardzo „po staremu” skonstruowanymi postaciami, z relacjami między nimi, z budowanym w widowisku czytelnym światem – które firmują twórcy najmłodszych pokoleń. Okazało się, że właśnie wchodzący w zawód autorzy bez obrzydzenia oferują scenie ostentacyjnie tradycyjne pisarskie konstrukcje – różne: realistyczne, liryczne, zaprawiane groteską, ale już bez obowiązkowych do niedawna postdramatycznych nawiasów i dystansów. A rówieśni reżyserzy biorą je na warsztat – bez improwizowanych kawałków, wychodzenia z ról, kokietowania prywatnymi imionami, celebrowania teatru w teatrze – i zbierają laury w środowiskowych rankingach, a ich aktorzy bezpośrednio w oklaskach po spektaklu.
Co z tego wynika? Pewnie nic ponad to, że tak naprawdę w teatrze nie ma postępu rozumianego na modłę filozofa z mocną pięścią z Tanga Mrożka: przodem do przodu a tył też do przodu. Naoglądałem się w długim życiu obserwatora zamaszystych przewrotów, które miały sprawić, że scena od zaraz będzie diametralnie inna, a dotychczasowa historia zostanie doszczętnie unieważniona. Po czym się w miarę prędko okazywało, że scena owszem, robi się inna – nikt przecież nie zaprzeczy że teatr się zmienia. Ale zmienia się meandrycznie, eksperymentując z nowym i wracając po stare, rozbijając zasady i sklejając je na powrót, szukając bezpośredniego, żyrowanego prywatnością kontaktu z widzem a zaraz potem wycofując się głęboko w świat czwartościanowych konwencji. Zaś w dziedzinie, której służy ten przegląd, czasami zbliżając bycie na scenie poprzez gadanie „od siebie”, niemal do wykładu czy stand-upu, a kiedy indziej tworząc ściśle zaprojektowane i domknięte kreacje, zgodnie z elementarną definicją, przypomnianą ostatnio przez pewnego ważnego reżysera z Łotwy (nazwiska nie wspomnę, bo działa na młodych jak płachta na byka): „aktorstwo polega nad tym, że się gra kogoś, kim się nie jest”.
Mnie ten drugi biegun ciekawi, żadna tajemnica, zdecydowanie bardziej. Temu z przeciwnej strony także staram się, biorąc wzór z Agnieszki Przepiórskiej, „życzliwe przyglądać”. A najważniejsze, że nietuzinkowych przykładów aktorskiej kreatywności wciąż da się nazbierać na scenach wystarczająco dużo, żeby starczyło na ten spis i jeszcze sporo zostało pod kreską. Jest za czym i za kim krążyć po teatralnej Polsce, póki się tylko da.
Paweł Palcat [zwycięstwo]
Mowa Marka Antoniusza w Szekspirowskim Juliuszu Cezarze uchodzi za najlepszy przykład wiecowej demagogii w całej klasycznej dramaturgii. Oglądając robotę aktora w inscenizacji legnickiego Teatru im. Modrzejewskiej, niepodobna w to wątpić. Reżyser Błażej Biegasiewicz wymyślił ciąg interpretacyjny, który można by, lekko upraszczając, streścić hasłem: od afazji do euforii. Stara władza straciła mowę, bełkocze, utrzymuje poddanych w poddańczym bezmowiu i bezruchu. Musi zginąć. Uwolnione masy najlepiej zająć ekstatycznym wirowaniem w jakimś rave’ie. Ale trzeba je najpierw ujarzmić i temu służy ta niesłychanie współczesna, szekspirowska socjotechnika. Spala się do żywego w agitacji, żongluje narzędziami erystyki jak sztukmistrz, mami hasłami, rzuca retoryczne pytania, patrzy w oczy partnerom i widzom, bo wśród nich stoi, obracając się, niczym polityk na wiecu. Zimno się robi wobec tej skuteczności; demagogiczne manipulacje demolują nam codzienność i bez wątpienia będą coraz bardziej. W formie jest świetnej, skuteczność z wulkaniczną energią łączy bez zarzutu. Rolę prześladowanej księgowej w taniej impresji Jędrzeja Piaskowskiego i Huberta Sulimy wokół Chłopek mógł sobie darować.
Arkadiusz Jaskot [nadzieje]
Niezła rozpiętość zadań, którymi go maglują. Wzięty do Legnicy po wrocławskiej szkole wszedł z miejsca w tytułowego Hamleta wznawianego po ćwierćwieczu i wciąż żywego (wtedy grał Tomasz Kot; ustoi w konfrontacji). Ma w dorobku sezonu drugą, też polityczną rolę szekspirowską: Oktawiusza w Juliuszu Cezarze (reż. Błażej Biegasiewicz), a na odmianę ślicznego i prowadzonego z delikatnym przymrużeniem oka amanta w Katarzynie Jane Austen (smaczna, delikatna praca Zofii Gustowskiej). I coś z zupełnie innych rewirów: pielęgniarkę(!), która odgrywa Kasandrę w Orestei wystawionej dla umarlaków w nędznym szpitalu. Wesoła eschatologia tych Płaks zapiera dech swą makabrą, nawet gdy się pamięta, do czego zdolna jest imaginacja Hanocha Levina; Łukasz Kos dołożył do groteskowego pieca takie przekładańce płciowe. A on z powodzeniem odnajduje się we wszystkich zaordynowanych poetykach. Jacek Głomb, odchodzący dyrektor Teatru im. Modrzejewskiej, zawsze wiedział, że aktor ma grać dużo i różnie; wykorzystanie zespołu było jednym z podstawowych kryteriów doboru pozycji w repertuarze. Czego owocem elastyczność wielopokoleniowego ansamblu, od razu wdrażana w najmłodszych, jak widać.
Cały spis dostępny jest TUTAJ.
(Jacek Sieradzki, „Subiektywny spis aktorów teatralnych. Edycja trzydziesta trzecia”, https://e-teatr.pl/, 22.09.2025)
