10 września w gorzowskim teatrze doszło do premiery spektaklu Katarzyny Knychalskiej w reżyserii Jacka Głomba – „Papusza znaczy lalka”. Była to już piąta realizacja legnickich twórców w stolicy lubuskiego, a trzecia o charakterze lokalnym. Po „Zapachu żużla” i opowieści o Stilonie nadszedł czas na historię Papuszy, która z Gorzowem związana była przez ponad ćwierć wieku.

Przedstawienie przygotowane przez Jacka Głomba, Katarzynę Knychalską, Małgorzatę Bulandę (scenografka), Bartosza Straburzyńskiego (kompozytor) i Witolda Jurewicza (ruchmistrz) nie jest typową, linearną biografią cygańskiej poetki. Jest to rodzaj przypowieści, czerpiący garściami z życia Bronisławy Wajs, skupiającej się wokół tematów kobiecości, przemocy oraz walki o swoje marzenia.

- Na pewno można się z tego spektaklu dowiedzieć czegoś o życiu Papuszy, natomiast nie takie jest jego główne założenie. Dla nas jest to historia bardzo współczesna, mało w niej opowieści o cygańskiej poetce, a przede wszystkim o kobiecie, która ma trudne życie, a paradoksalnie potrafi sobie z nim poradzić tak, że tworzy poezję , która nam wydaje się pogodna, dziecięca, ciepła – mówiła przed premierą autorka scenariusza Katarzyna Knychalska.

fot. Karol Budrewicz

O chęci zuniwersalizowania opowieści świadczy między innymi fakt, że postać tytułowej bohaterki rozpisana została na sześć aktorek, spośród których jedna, grana przez Marzenę Wieczorek, pełni rolę swoistej przewodniczki. Papusze tworzą tu rodzaj kobiecego chóru, stawiającego odważnie opór patriarchalnemu światu.

- Dzisiaj sprawy kobiece, przemocowe są niezwykle aktualne. Interesuje nas proces manipulacji człowiekiem. Tytułowa „lalka” jest przecież przedmiotem, którym można manipulować i nad tym chcemy się pochylić – zapowiadał przed premierą reżyser tytułu Jacek Głomb.

fot. Karol Budrewicz

O samej Papuszy więcej przeczytać możemy w programie przedstawienia, gdzie swoimi wspomnieniami dzieli się poeta, twórca Międzynarodowych Spotkań Zespołów Cygańskich „Romane Dyvesa”, honorowy obywatel Gorzowa oraz Województwa Lubuskiego – Edward Dębicki.

Od najmłodszych lat była słaba zdrowotnie, zapadała w depresję. Najwięcej na jej zdrowiu zaważyła II wojna światowa, podobnie jak na całej naszej rodzinie. Dużo pisała o traumatycznych przeżyciach związanych z wojną. Najszczęśliwsza była w taborze, wśród przyrody […] tam czuła się wolna.

Wiele wątków opowieści w reżyserii Jacka Głomba odnosi się bezpośrednio do tak aktualnych dziś tematów ekologii i przebywania w naturze. „Wszystko co żyje, to siostry moje i bracia” – powtarza wielokrotnie tytułowa bohaterka. Również koncepcja scenograficzna Małgorzaty Bulandy miała stanowić rodzaj przestrogi. „Cały pejzaż naszego scenicznego świata, to jest coś, co nas czeka w przyszłości. Papusza pisała swoje wiersze w cudownej przestrzeni lasów, pól i się tym napawała, a my za moment możemy tego nie mieć”.

fot. Karol Budrewicz

„Papusza znaczy lalka” to nie tylko inspirowana biograficznymi faktami z życia tytułowej bohaterki opowieść o kobiecości, ale również niezwykle intensywna prezentacja sztuki cygańskiej „pozbawionej elementu cepelii”, o czym na przedpremierowej konferencji mówiła Katarzyna Knychalska. Spektakl jest pełen tańca, śpiewu i skomplikowanych przejść choreograficznych, a obrazu całości dopełnia muzyka grana na żywo (Alicja Garczarek / Julia Ziembińska – harfa, Patrycja Kałużna / Szczepan Kopaczel – skrzypce, Marek Zalewski – akordeon, Jerzy Dutkiewicz / Krzysztof Ciesielski – kontrabas).

Obsada: Marzena Wieczorek, Joanna Ginda-Lenart, Marta Karmowska, Magdalena Kasperowicz, Magdalena Dwurzyńska, Tina Popko, Mikołaj Kwiatkowski, Jan Mierzyński, Maciej Kotlarz, Dominik Jakubczak, Oliwer Witek.

Konrad Pruszyński