Od wczoraj iskrzy na lini marszałek – prezydent Legnicy. Krzysztof Maj, odpowiedzialny za kulturę członek zarządu Dolnego Śląska, komentuje pismo, w którym Tadeusz Krzakowski wypowiada, bez uzasadnienia, umowę na współprowadzenie prowadzenie Teatru Modrzejewskiej. – To potężny cios dla środowiska artystycznego Dolnego Śląska. Stało się to bez rozmowy, dialogu, spotkania – podkreśla Maj. Materiał Piotra Kanikowskiego.

"Kiedy wybrano mnie do zarządu województwa mówiłem, że kultura to siódma kategoria odśnieżania dróg (czyt. obszar, gdzie w pierwszej kolejności obcina się wydatki i rezygnuje z zadań), ale nie spodziewałem się, że moje słowa tak szybko się spełnią” – pisze Krzysztof Maj. "25 lutego tego roku byłem umówiony z prezydentem Krzakowskim na spotkanie w sprawie przyszłości Teatru Modrzejewskiej w Legnicy. Chciałem pokazać, ile pieniędzy przeznaczamy na bieżące remonty i inwestycje na legnickiej scenie oraz poprosić o pomoc w remoncie schodów, które są częścią legnickiego rynku i powinny być naszą wspólną troską. Na spotkaniu prezydenta Legnicy reprezentował wiceprezydent Duszkiewicz, który przyjął moje postulaty, wysłuchał prośby, ale od tamtego czasu odpowiedzi nie otrzymałem. Wczoraj, będąc na urlopie, dostałem alarmującą wiadomość, że prezydent Krzakowski przesłał pismo, w którym wypowiada umowę współprowadzenia Teatru Modrzejewskiej, tym samym nie chce już rozwijać kultury w swoim mieście. To potężny cios dla środowiska artystycznego Dolnego Śląska. Stało się to bez rozmowy, dialogu, spotkania – a widzieliśmy się kilka dni temu w Warszawie. Ten fakt jest o tyle niepokojący, że kilka dni wcześniej dotarły do mnie przykre informacje o dużym obniżeniu budżetu Legnickiego Centrum Kultury. Wydaje mi się, że kultura to nasza wspólna sprawa. Sprawa Samorządu Województwa i Legnicy. Chyba że wspólna sprawa zmienia się w politykę.”

Wcześniej Michał Nowakowski, rzecznik prasowy marszałka Dolnego Śląska, określił decyzję o zerwaniu umowy z 17 marca 2009 r jako skandaliczną. Nowakowski stawia pytanie, "czy Panu Prezydentowi Legnicy nie zależy na rozwoju kultury, na Teatrze im. H. Modrzejewskiej, który jest jedną z najbardziej znanych scen teatralnych w Polsce.”

Umowa regulowała status Teatru Modrzejewskiej, który przed jej zawarciem był instytucją miejską, dotowaną m.in. przez samorząd województwa. Od 17 marca 2009 r. to instytucja kultury Województwa Dolnośląskiego współprowadzona przez marszałka Dolnego Śląska i prezydenta Legnicy. Współprowadzący zadeklarowali w niej minimalną wysokość rocznych nakładów na funkcjonowanie Teatru Modrzejewskiej – po stronie marszałka było to 2,5 mln zł, po stronie Legnicy – 1,5 mln zł. Mimo, że koszty utrzymania teatru rosną, w ciągu 13 lat prezydent Legnicy nie zwaloryzował swego wkładu chociażby o poziom inflacji – wciąż płaci 1,5 mln zł i ani grosza więcej. Roczny wkład marszałka w utrzymanie teatru to obecnie prawie 6 mln zł, czyli ok. 250 proc. minimum zapisanego w umowie z 2009 r.  Marszałek wykłada pieniądze na remonty zabytkowej substancji teatru (budynki z XVIII i XIX wieku), na podwyżki wynagrodzeń dla załogi. Komentarz Krzysztofa Maja wskazuje, że miasto unika dołożenia się nawet na remont wychodzących na legnicki Rynek barokowych schodów.

W piśmie, jakie prezydent Tadeusz Krzakowski wysłał wczoraj do marszałka Cezarego Przybylskiego nie ma propozycji rozmów – jest tylko wypowiedzenie umowy. Mimo tego  Krzysztof Duszkiewicz, zastępca prezydenta Legnicy, twierdzi, że miasto chce rozmawiać z marszałkiem o “systemowych rozwiązaniach finansowania” a nawet, że wczoraj otrzymał “deklarację w sprawie ustalenia terminu spotkania w tej sprawie”.

Na najbliższy wtorek Jacek Głomb, dyrektor Teatru Modrzejewskiej, zwołał konferencje prasową w sprawie kryzysu wywołanego decyzją prezydenta Tadeusza Krzakowskiego. W rozmowie z Gazetą Wrocławską komentuje, że bez pieniędzy miasta nie będzie w stanie dopiąć budżetu na przyszły rok.

(Piotr Kanikowski, „Maj: Krzakowski nie chce rozwijać kultury w Legnicy”, https://24legnica.pl/maj, 01.07.2022)