W niedzielny wieczór (22 maja) na Scenie Gadzickiego odbyło się ostatnie z serii czytań w ramach programu „Modrzejewska szuka komedii”. Tym razem reżyser Łukasz Kos wziął na warsztat tekst określany mianem arcykomedii Eugène’a Labiche’a „Słomkowy kapelusz” w przekładzie Julii Hartwig oraz Artura Międzyrzeckiego.

Koń rentiera Fadinarda (Paweł Palcat) pożarł słomkowy kapelusz Anety (Gabriela Fabian) – żony porywczego Beauperthuisa (Bogdan Grzeszczak), który swoją ukochaną podejrzewa, z całkowitą słusznością, o zdradę. Aneta wraz ze swoim kochankiem porucznikiem Tavernierem żąda od Fadinarda natychmiastowego zwrotu kapelusza w nietkniętym stanie. Główny bohater rusza w trudną i pełną nieoczekiwanych wyzwań drogę przez sklep modystki Klary (Ewa Galusińska), wytworny salon baronowej (Joanna Gonschorek) pełen „arystokratycznych mebli z gabinetu dyrektora” – jak zażartował reżyser czytania, aż po domostwo rozgoryczonego Beauperthuisa moczącego nogi we wrzątku. Jakby komplikacji było mało – na każdym z etapów jego misji towarzyszy mu wścibski orszak weselny na czele z teściem Nonancourtem (Paweł Wolak), nie rozstającym się ani na chwilę z doniczką mirtu zasadzonego w dniu narodzin swojej ukochanej córki Heleny (Aleksandra Listwan).

Historia opisana przez Labiche’a sama w sobie jest pełna humoru, sytuacyjnego żartu i nieoczekiwanych zwrotów akcji, a kiedy dodamy do niej charakterystyczne dla przyjętej przez twórców czytania konwencji omyłki, umowności gestów, scenografii czy scenicznej geografii – tekst francuskiego komediopisarza urasta do rangi arcykomedii, w której śmieszyć może wszystko: szefowa pracowni modniarskiej omyłkowo nazywająca swoją działalność modelarską, zapominający wciąż o własnej głuchocie stryj Vézinet czytany przez Anitę Poddębniak czy podskakujący z wyrazem konsternacji na twarzy Fadinard i Beauperthuis, próbujący przy pomocy parasola strącić zawieszony na nieosiągalnej dla nich wysokości kapelusz, który w rzeczywistości, w wyniku pewnych realizacyjnych komplikacji, zawieszony został na szczycie niezbyt wysokiej drabiny. Zatem wbrew pozorom – charakter realizacji nadał tekstowi Labiche’a jeszcze większej komediowości, na którą żywo reagowała publiczność zgromadzona na widowni Sceny Gadzickiego.

Co w dzisiejszych czasach szczególnie istotne – opowieść francuskiego dramaturga, mimo wszystkich komplikacji, kończy się tak spragnionym przez współczesnych odbiorców happy endem. Ludzie wyczerpani rzeczywistością pandemii i wojny za wschodnią granicą naszego kraju, łakną pokrzepienia i radości, których, jak twierdzi dyrektor Modrzejewskiej Jacek Głomb, nic nie przekaże lepiej jak dobrze skonstruowana komedia. „Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że popękanie tego świata i ludzi na nim bardziej odda komedia niż dramat” – czytamy w programie niedzielnego wydarzenia. I to właśnie z tego przeświadczenia wziął się pomysł na cykl „Modrzejewska szuka komedii”, który zakończyło przedstawienie „Słomkowego kapelusza” Eugène’a Labiche’a.

Wystąpili: Paweł Palcat, Paweł Wolak, Bogdan Grzeszczak, Joanna Gonschorek, Gabriela Fabian, Jan Kowalewski, Aleksandra Listwan, Anita Poddębniak, Bartosz Bulanda, Ewa Galusińska, Mariusz Sikorski, Magda Biegańska, Magda Skiba, Małgorzata Urbańska, Mateusz Krzyk.

Konrad Pruszyński