„Napisana wiele lat temu sztuka nie jest opowieścią o konkretnej wojnie. Mimo to w finale przez chwilę poczujemy przerażenie cywilów szukających schronienia przed rosyjskimi bombami w piwnicach teatru w ukraińskim Mariupolu”. O najnowszej premierze Teatru Modrzejewskiej – „Pustym mieście” w reż. Weroniki Marii Kuśmider na swoim facebookowym profilu pisze Grzegorz Żurawiński.

Premierowe „Puste miasto" to egzystencjalna groteska w cieniu wojennego absurdu. Bohaterowie aktorskiej duodramy, bracia Gero (Mateusz Krzyk) i Gore (Bartosz Bulanda), po latach rozłąki jako dezerterzy z wrogich armii spotykają się na jedną noc na ziemi niczyjej tuż przed zaplanowanym atakiem na opustoszałe miasto. Mają kilka godzin, by - napędzani ziołem, alkoholem i grzybkami - odbyć podróż w przeszłość w poszukiwaniu prawdy o sobie i wzajemnego zrozumienia. W surrealistycznej wyprawie trafiają do pustego hotelu, grają w ruletkę, dokonują groteskowego napadu na bank, wygłupiają się jako Julia i Ofelia na teatralnych deskach, onanizują się w opustoszałym burdelu i samotnie udzielają sobie rozgrzeszenia w kościele. Są jak Estragon i Vladimir z „Czekając na Godota". W kolejnych sprzeczkach i dialogach nie znajdą prawdy. Czeka ich tylko absurdalnie nieunikniona śmierć. Zawieszony w tle sceny stos pustych krzeseł stanowiących horyzont opowieści rozpadnie się w potwornym huku. Napisana wiele lat temu sztuka nie jest opowieścią o konkretnej wojnie. Mimo to w finale przez chwilę poczujemy przerażenie cywilów szukających schronienia przed rosyjskimi bombami w piwnicach teatru w ukraińskim Mariupolu. Z kluczową różnicą, że my byliśmy jedynie świadkami przedstawienia i opuściliśmy legnicki teatr żywi, nagradzając aktorów zasłużonymi brawami. To drobiazg, ale... kwadrans krócej, a byłoby lepiej.

(Grzegorz Żurawiński, „OSTATNI TRIP”, https://www.facebook.com/, 09.05.2022)