Wioleta Gabryś: satyra to prawda, co boli

  • Drukuj

To nieprawdopodobne jak ambitną sztukę udało się stworzyć młodzieży przez kilka dni. Spektakl finałowy legnickiego „Lata w teatrze” był nie tylko zabawny. Skłaniał także do myślenia. Satyra to jedno, lecz prawda zawarta w przedstawieniu była uchwycona tak, że długo ją zapamiętam.

Wyczekiwana premiera wreszcie się odbyła! Po dziesięciu długich dniach warsztatów „Lata w teatrze”, młodzi aktorzy zaprezentowali swój spektakl, który był owocem wielu godzin spędzonych na deskach legnickiego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej. Czy warto było go oglądać?

Na premierze pojawiło się wiele osób. Tak dużo, że trzeba było otworzyć wejścia na drugi balkon, tzw. „jaskółkę”. Nie sądziłam, że młodzieżowy spektakl będzie cieszył się takim zainteresowaniem. Z pewnością ucieszyło to uczestników teatralnych warsztatów.

Założeniem spektaklu o nazwie „idol@slawa.p”l było ukazanie różnych idoli: od Kuby Wojewódzkiego po zamachowca z Denver, ale także tego, co do życia może wnieść sława. Trzeba przyznać, że młodzież uczestnicząca w tegorocznym „Lecie w teatrze” stanęła na wysokości zadania. Żarty na scenie nie miały końca. Widzowie dobrze się bawili oglądając sparodiowany świat show-biznesu, ogłupiające reklamy, fałszywych idoli i ciężką cenę, którą trzeba płacić za chęć bycia sławnym.

Przedstawiono kilka wątków na bardzo dobrym poziomie. Pod wpływem inspiracji programem „Mam talent” aktorzy zamienili się na jakiś czas w zawsze uśmiechniętą Małgorzatę Foremniak, mroczną Agnieszkę Chylińską oraz w ironicznego i pozbawionego uczuć Kubę Wojewódzkiego. Wcielenie się w te role wyszło im idealnie.

Na casting do sparodiowanego programu przyszła również tajemnicza dziewczyna w futrze, która z playbacku zaśpiewała dramatycznie brzmiącą piosenkę Jandy, a jury zagłosowało trzy razy na TAK. Właśnie wtedy pokazano, jak łatwo można dostać bilet do sławy nie mając talentu, ale będąc w jakikolwiek sposób intrygującym. Na scenie zagościła również pani Drzyzga ze swoim programem „Rozmowy w toku”. Zaprosiła do niego kobiety, które wysyłają swoje dzieci na castingi i pragną, aby to ich pociechy stały się sławne.

Zobaczyliśmy także Babuszkę i Raskolnikowa, który zabił starszą kobietę na oczach jury. Recytowano sławną inwokację z „Pana Tadeusza”, odnoszono się do wielu znanych osobistości. To dobrze, że pomyślano również o tych „mniej znanych”,  a dziś już tylko literackich i alternatywnych idolach.

Moim ulubionym epizodem, była chwila, gdy ksiądz występujący w Telewizji Trwam z Agniesią i Karolkiem, czytał list pt. „Prawdziwa historia wioski Jedwabne”. Mistrzostwo świata! Nie mogłam przestać się śmiać, publiczność także. Najbardziej przerażające było jednak wtargnięcie na scenę zamachowca, który wygłosił skłaniającą do myślenia przemowę o sławie. W finale przedstawienia na teatralnych deskach, w krótkich epizodach, pojawili się wszyscy uczestnicy warsztatów. Dostali gromkie brawa od licznie zgromadzonej widowni.

Scenografia nie była zbyt bogata, co zdecydowanie w teatrze jest plusem. O to chodzi – im mniej na scenie rekwizytów, tym lepiej, ponieważ widz powinien skupiać się na sensie sztuki i grze aktorskiej.

Muzyka – fantastyczna. Artyści z grupy muzycznej, którzy sami przygotowali kompozycje, zdobyli moje serce od pierwszego uderzenia w bębny i struny. Tekst finałowej piosenki idealnie opisał ideę spektaklu: „Sława to nieśmiertelność, moje dążenie i cel, sława to sama przyjemność, nikt nie odbierze mi jej”. Gratulacje. Wykonali kawał dobrej roboty.

Mimo to, czegoś mi w przedstawieniu brakowało. Na przykład bardziej wyrazistego podejścia do tematu idoli, tym bardziej, że niektóre elementy spektaklu były niezrozumiałe. Chwilami to przeszkadzało w odbiorze. Co nie nie znaczy, że sztuka była do niczego. Przeciwnie. Jeszcze długo będę mogła myśleć i odkrywać, co takiego aktorzy mieli do przekazania.

To nieprawdopodobne jak ambitną sztukę udało się stworzyć młodzieży przez te kilka dni. Była nie tylko zabawna. Skłaniała także do myślenia. Satyra to jedno, lecz prawda zawarta w przedstawieniu była uchwycona tak, że na długo ją zapamiętam. Polecam wszystkim, którzy chcą się rozerwać, ale przy okazji obejrzeć niebanalną i całkiem profesjonalną sztukę stworzoną przez młodych ludzi.

Wioleta Gabryś, "Lato w teatrze" Legnica 2012 r.