• Wierna wataha
  • MAKBET
  • Zabijanie Gomułki
  • Orkiestra
  • Popiol i diament
  • Biesy
  • Krzywicka/krew
  • Zanim chłodem powieje dzień
  • Tas piosenka brzmi Zuza
  • Polowanie na Snarka
  • Psujesz trochę humor

Sandra Bartniczak: Prawie jak zawodowcy

Premiera spektaklu „Jak ptaki...” wystawiona przez uczestników Lata w Teatrze, odbyła się 12 sierpnia  w jarocińskim Pałacu Radolińskich. Widzów nie było zbyt wielu, ale były huczne brawa. Obejrzeliśmy widowisko o wolności, choć nie dosłownie.

Pomysłem na przedstawienie były dwa motywy jarocińskie - historia rodziny Radolińskich oraz bunt związany z festiwalami rockowymi w Jarocinie. W efekcie zobaczyliśmy jednak opowieść o swoich rówieśnikach, ich wzajemnych relacjach, także tych z rodzicami. Jednym słowem była to historia naszego życia: młodość, szkoła, rodzice i związane z tym problemy.

Spektakl rozpoczyna się i kończy zdaniem „Kto nie marzy, ten nie żyje”. Co to może oznaczać? Według mnie oznacza to, że osoby, które nie mają marzeń są innymi ludźmi, pozbawionymi życia. Zaskoczyła mnie scena za kratami, która opowiada, że jeśli nikt na nas nie patrzy jesteśmy innymi ludźmi.

Ważnym wątkiem przedstawienia była przyjaźń. W spektaklu została pokazana z różnej strony. Zobaczyliśmy między innymi, że ludzie przyjaźnią się, ale gdy ktoś daje im coś za darmo, to porzucają przyjaciół. Jednak w takiej chwili sami są z czegoś ważnego okradani. Słów było wystarczająco wiele, ale wszystko można było zrozumieć także z gestów i ruchów postaci. Czasami wystarczało jedno słowo. Bunt został wyrażony słowem „nie”, coraz głośniejszą muzyką i tańcem w okręgu przypominającym walkę (capoeira). Był to protest przeciw brakowi porozumienia.

Publiczność, która przyszła oglądać spektakl, początkowo była onieśmielona. Nie było żadnej reakcji z jej strony. Z jednym wyjątkiem, bo przedstawienie rozpoczyna się dość upiornie, gdy na scenie pojawiają się postaci w maskach przypominające drapieżne ptaki. Jedno z dzieci zaczęło płakać. Potem nastrój na widowni się poprawił, był zdecydowanie przyjazny, a widzowie nagradzali gorącymi brawami występ młodych aktorów.

Po zakończeniu spektaklu uczestnicy wraz z publicznością wybiegli na polanę przed pałacem. Tam odbył się finał przedstawienia, a przy okazji prezentacja elementów strojów, masek i dekoracji wykonanych przez grupę scenograficzną. Tam też wszyscy uczestnicy warsztatów ukłonili się publiczności, za co dostali bardzo głośne brawa. Dla mnie był to rewelacyjny spektakl, który pozostawił wiele niezapomnianych wrażeń. Z przyjemnością obejrzę go powtórnie.

- Spektakl był bardzo ładny. Podobali mi się młodzi artyści, a ich występ robił wrażenie jakby byli profesjonalnymi aktorami. Wśród uczestników była moja córka, z której jestem bardzo dumna, a podkład muzyczny był super – mówiła Renata Woźniak, mama jednej z uczestniczek.

Podczas zakończenia usłyszeliśmy podziękowania dyrektora Teatru Modrzejewskiej w Legnicy, a wszyscy uczestnicy warsztatów oraz osoby, które pomagały młodym artystom, dostali kwiaty. Nie obyło się bez oklasków i głośnych okrzyków. Dziękował także, obecny na widowni, wiceburmistrz Jarocina Robert Kaźmierczak.

W przygotowaniu spektaklu młodzieży pomagali: aktor Bartosz Bulanda, choreografka Aneta Zwierzyńska, scenograf Piotr Tetlak oraz zespół muzyczny „Kormorany”. Pomagało wielu wspaniałych ludzi z Legnicy.

Sandra Bartniczak, Lato w Teatrze – Jarocin 2010
Udostępnij

Szukaj

Kłapanie dziobem

Archiwum

<< < sierpień 2010 > >>
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Zaloguj

Statystyka

Dzisiaj7
WSZYSTKIE1220486
Informacje o plikach cookie
Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...