Śmiech i płacz na widowni. Legniccy „Emigranci” we włoskiej Perugii

  • Drukuj
Działający przy Stowarzyszeniu Przyjaciół Teatru Modrzejewskiej w Legnicy amatorski Teatr im. Trouta ma za sobą swój pierwszy zagraniczny występ. W minioną niedzielę (5 sierpnia) Przemysław Wenda i Mateusz Krzyk pokazali “Emigrantów” wg Mrożka w przykościelnej salce kościoła w Perugii. Obaj wykonawcy są pod wrażeniem reakcji tamtejszej publiczności o czym świadczy list, który publikujemy…

Właśnie skończyliśmy grać spektakl. Było niesamowicie! Sala przy kościele św. Antoniego na Via Campo di Marte w Perugii (150 tysięczne miasto w środkowych Włoszech, stolica Umbrii - przyp. red) na półtorej godziny zamieniła się w irlandzki pub. Napotkaliśmy oczywiście masę trudności, ale daliśmy radę. Na spektakl przybyło kilkadziesiąt osób i nie byli to, o dziwo, tylko polscy emigranci, lecz również Włosi! Nasi rodacy na bieżąco tłumaczyli im dialogi.

Publiczność we Włoszech jest kompletnie inna niż ta w Polsce, przed która graliśmy do tej pory. Reagowała żywiej i momentami wpisywała się w spektakl. Ludzie śmiali się i płakali. Cały czas. Wielokrotnie dostawaliśmy owacje w trakcie przedstawienia, np. podczas konfrontacji pomiędzy bohaterami, końcowego monologu, czy całej sceny z próbą samobójczą. Napisze to jeszcze raz. Było niesamowicie!

Dostaliśmy zaproszenie do Rzymu na zagranie kolejnych trzech spektakli tuż po okresie letnim pod pieczą największej polonijnej gazety we Włoszech "Nasz Świat". Jakby tego było mało włoski teatr w Perugii chciałby rozpocząć współpracę z naszym legnickim Toutem, przy okazji kolejnego projektu Mateuszowo-Przemkowego.

Jesteśmy obydwaj naprawdę podekscytowani, ale zarazem szczęśliwi i bardzo zmęczeni. Szczęśliwi dlatego, że możemy tu być i dlatego, że mogliśmy zagrać dla Polakow - prawdziwych emigrantów. Dziennikarka podczas przeprowadzania z nami wywiadu zapytała, jak długo byliśmy na emigracji? - Nie byliśmy - odpowiedzieliśmy zgodnie. Nigdy.- To skąd w takim razie tyle prawdy w tym co zagraliście? Skąd wiedzieliście? – dopytywała. - Nie wiedzieliśmy - odpowiedziałem po chwili. - Tak czuliśmy.

Dopiero później usłyszeliśmy, że kilka miesięcy wcześniej, w okolicach Peruggi powiesił się polski emigrant. Podobno nie wytrzymał napięcia. Utracił sens życia. Okazało się również, że z ukrywaniem konserw, to również codzienność. Polacy w Passigniano zaczęli opowiadać nam o ukrywaniu zapasów jedzenia. Opowiadali o tym z rozbawieniem, ale pełnym goryczy.
 
Wszystko to musimy przetrawić. Zrozumieliśmy z Mateuszem, co tak naprawdę i dla kogo gramy. Jak duże emocje towarzysza TAM każdej wypowiedzianej kwestii. Pojęliśmy kim jesteśmy w "Emigrantach”.

Ciao. Przemek "emigrant" Wenda (Corso)