KŁAPANIE DZIOBEM (1). Telewizja robi w balona

  • Drukuj
Tylu bzdur, ilu nasłuchałem i naoglądałem się w telewizji w rocznicę stanu wojennego, dawno nie doświadczyłem. Być może dlatego tylko, że telewizor traktuję jako mebel, usypiacz i stojak na randkowe świeczki.

Oto z jednego z okolicznościowych programów (to specjalność telewizji publicznej, stawiać ołtarzyki w każdej słusznej sprawie) dowiedziałem się, od prowadzącego program trzydziestolatka, że  „redakcja dotarła do sensacyjnych dokumentów, które świadczą, że stan wojenny planowano na długo przed jego wprowadzeniem”.

Jezus, Maria! Znowu palą dokumenty – pomyślałem. Przecież ja widziałem je i dokładnie opisałem w gazecie sześć lat temu! I wcale nie musiałem nigdzie „docierać”. Jako odtajnione ściągnąłem je z oficjalnej strony internetowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Faktycznie, wynikało z nich jednoznacznie, że pierwsze plany dla stanu wojennego (w tym internowań) opracowano już 3 listopada 1980 roku. W ubecko-wojskowym języku te operacje nazwano pięknie „Wrzos” i „Malwa” (stąd tytuł mojego grudniowego tekstu z 2001 roku „Kwiaty na mrozie”). Tyle, że od bardzo wielu lat to już żadna tajemnica, ani tym bardziej sensacja.

Jakby tego było mało. Godzinę później od innego podekscytowanego młodziana z TVP dowiedziałem się, że „historycy IPN dotarli ostatnio do dokumentów radzieckich jednoznacznie świadczących, że ZSRR nie zmierzał w roku 1981 interweniować zbrojnie w obronie polskich komunistów”. Boże drogi! Przecież ja te dokumenty kupiłem sobie dziesięć lat temu za drobne pieniądze (z przeceny) najzwyczajniej w księgarni (wcześniej Jelcyn podarował je Wałęsie). Chodzi o odtajnione kilkanaście lat temu (!) stenogramy posiedzeń radzieckiego politbiura z grudnia 1981 roku.

Przez dwa rocznicowe dni byłem zatem mimowolnym świadkiem odtajniania, ujawniania, docierania do rewelacji i innej ściemy. Jednego tylko nie wiem. Czy robiono mnie cynicznie  w balona, czy to tylko programy robią teraz najzwyczajniej niedokształcone przygłupy. Gorsze może być tylko jedno. Że dla dzisiejszej TVP nie ma to najmniejszego znaczenia.

Żuraw 14.12.2007