Interia.pl: Operacja Dunaj": Historia czterech pancernych

  • Drukuj
We wtorek, 4 sierpnia, w Nowej Rudzie u podnóża Gór Sowich (woj. dolnośląskie), miała miejsce premiera polsko-czeskiej superprodukcji "Operacja Dunaj". - Jesteśmy strasznie nieszczęśliwym narodem w związku z tym, że nie umiemy się uśmiechnąć do swojej historii. Mamy taki zwyczaj, że o historii mówimy tylko w tonach patetyczno-martyrologicznych. Tymczasem brakuje mi jako człowiekowi i widzowi innego tonu – mówił podczas premiery reżyser filmu Jacek Głomb. Pisze Krystian Zając.

W Miejskim Ośrodku Kultury, w którym odbyła się projekcja obrazu, a także konferencja prasowa, zjawili się twórcy filmu z reżyserem Jackiem Głombem, scenarzystami Jackiem Kondrackim i Robertem Urbańskim oraz aktorami Maciejem Stuhrem i Zbigniewem Zamachowskim na czele.

Tłem "Operacji Dunaj" jest jeden z najmniej chlubnych odcinków historii Polski. 21 sierpnia 1968 roku, w wyniku presji Związku Radzieckiego obawiającego się rewolucji, wraz z innymi członkami Układu Warszawskiego, dokonaliśmy zbrojnej interwencji w Czechosłowacji. Podczas inwazji zaginęła "Biedroneczka" - wysłużony polski czołg. W te autentyczne wydarzenia wpisana zostaje historia czterech pancernych, którzy pomylili drogę i w efekcie utknęli na czeskiej prowincji. Dzięki temu mogą jednak skonfrontować wpajaną im propagandę z realnym stanem wydarzeń. Jednocześnie muszą zmierzyć się z niechęcią czeskich "towarzyszy" i urodą tamtejszych kobiet.

"Mało jest pomysłów, które otwierałyby tyle możliwości" - twierdzi Jacek Głomb, opowiadając dlaczego zdecydował się robić film akurat o tamtych czasach. "Mamy kawałek tragicznej historii XX wieku, mamy marzenie o wolności rozjechane gąsienicami na Placu Wacława w Pradze, mamy pacyfistyczną satyrę na wojnę w stylu Szwejka, mamy wreszcie pastisz przygodowego kina wojennego w stylu Czterech pancernych" - dodaje.

Zapytany na konferencji prasowej, czy tak trudny temat jest odpowiednim materiałem na komedię, Głomb wyznaje: "Jesteśmy strasznie nieszczęśliwym narodem w związku z tym, że nie umiemy się uśmiechnąć do swojej historii. Mamy taki zwyczaj, że o historii mówimy tylko w tonach patetyczno-martyrologicznych. Tymczasem brakuje mi jako człowiekowi i widzowi innego tonu".

Na planie jego obrazu spotkali się czołowi polscy i czescy aktorzy, m.in. Maciej Stuhr, Zbigniew Zamachowski, Tomasz Kot, zdobywca Oscara - Jiøí Menzel, Eva Holubová, Jan Budaø czy Bolek Polívka.

Zapytany o pracę pod okiem filmowego debiutanta [dla 45-letniego Głomba, uznanego reżysera teatralnego, "Operacja Dunaj" jest pierwszym zaprezentowaniem się szerszej publiczności - przyp. red.] Zbigniew Zamachowski mówi: "To nie miało znaczenia, że jest debiutantem, bo obraz ma świetny scenariusz (niczym fantastycznie napisaną partyturę), świetnego operatora - Jacka Petryckiego i dla każdego kiedyś ten pierwszy raz musi być". "Mnie się z Jackiem pracowało fantastycznie i mam nadzieję, że nie po raz ostatni" - dodaje.

"Jacek od początku do końca prowadził ten film silną ręką" - mówi Maciej Stuhr. - Ten obraz zapamiętam również dzięki naszym przyjaciołom znad południowej granicy, bo ich obecność w dużej mierze na tym filmie zaważyła".

Zapytany o obawy przed polską premierą obrazu [w Czechach "Operacja Dunaj" pokazywana jest od 31 lipca - przyp. red] Głomb wyznaje, "że nie należy do ludzi strachliwych i ciekawi go jedynie jak Polacy przyjmą jego film".

O tym twórca będzie mógł się przekonać już 14 sierpnia, kiedy to polsko-czeska megaprodukcja, zrealizowana za ponad 2 miliony euro, wejdzie na nasze ekrany. Film będzie dystrybuowany w 57 kopiach przez firmę Monolith.

(Krystian Zając, „„Operacja Dunaj": Historia czterech pancernych”, www.interia.pl, 5.08.2009)