Ile „Wyzwolenia” w legnickich „Wyzwoleniach”?

  • Drukuj

Jedno jest pewne. W żadnej mierze nie będzie to adaptacja. Z pomysłu Piotra Cieplaka na legnicką scenę trafi oryginalny tekst Magdy Drab, dla którego dramat Stanisława Wyspiańskiego sprzed ponad stu lat jest jedynie inspiracją i pretekstem. Współczesny będzie język i kostium, będzie dużo muzyki i śpiewu. Premiera na Scenie Gadzickiego już w najbliższą sobotę 16 marca.


Wystawione w Krakowie w 1903 roku „Wyzwolenie” było dopełnieniem, ale i kontrą wobec „Wesela”, które kończy chocholi taniec uśpionego społeczeństwa. Główny bohater dramatu Konrad przybywa z zaświatów na deski krakowskiego teatru, spragniony czynu, aby dokonać wyzwolenia kraju. Zostaje zachęcony przez Muzę do stworzenia widowiska scenicznego na temat Polski. W efekcie spektakl ukazuje rozpaczliwą sytuację narodu, społeczeństwo rozdarte na skłócone warstwy, klasy, stronnictwa, ideologie, które zwalczają się nawzajem, nie posiadają żadnego konkretnego programu przemian. Tytułowe wyzwolenie ma się dokonać przez wyzwolenie Polski z niewoli politycznej; wyzwolenie narodu z bezwładu ducha i woli; wyzwolenie sztuki.

Konrad jest w sztuce Wyspiańskiego personifikacją duszy narodu spętanego więzami romantycznej poezji, która działa wbrew życiu, zalecając kult poległych bohaterów, przegranych powstań, męczenników narodowych, charyzmatycznych poetów-proroków. - Celem Wyspiańskiego było rozbicie wyobrażeń Polaków na własny temat, które karmiły się romantyzmem Mickiewicza i Sienkiewiczem, co powoduje, że rozmijamy się ze światem – zauważa autor wydanej w styczniu br. książki "Wyspiański. Burzenie polskiego kościoła. Studium o „Wyzwoleniu”" profesor Piotr Augustyniak.

Skąd jednak nagłe zainteresowanie "Wyzwoleniem", które sprawiło, że tylko w ostatnich tygodniach wkroczyło na sceny we Wrocławiu i Warszawie? Co dramat sprzed grubo ponad stu lat może powiedzieć współczesnym Polakom? - Że trzeba odróżnić wyzwolenie od niepodległości. Że tak naprawdę odzyskanie niepodległości nie jest aż takim dużym wyzwaniem w porównaniu z kształtowaniem w społeczeństwie obywatelskiej postawy człowieka wewnętrznie wolnego. Jesteśmy tu, można by powiedzieć, daleko w polu, bo mamy dziś z jednej strony środowiska konserwatywno-prawicowe, które chcą wrócić do mesjanizmu, pisanego przez wielkie M. Z drugiej strony zaś - progresywno-liberalne, które chciałyby przekreślić tradycję romantyzmu, zachęcając do porzucenia tego "przeklętego" idiomu – dodaje Piotr Augustyniak.

- Dość szybko zdecydowaliśmy, że porzucimy konwencję narodowego arcydramatu, bo dziś jest anachroniczny i nudny. Zostawiając ideę dramaturgiczną oryginału wypruliśmy tekst z tego, co w nim martwe. W tym sensie wyzwolimy się także od Wyspiańskiego. Bo kim miałby być dziś Konrad, samotny poeta i prorok? Kto miałby nim być we współczesnej Polsce?  Wtedy przyszła mi na myśl Magda Drab w tej roli, która napisze tekst dla siebie. Zapragnąłem, by właśnie to ona napisała nowy, całkowicie wywrócony do imentu tekst inspirowany dramatem Wyspiańskiego, w którym akcja toczyć się będzie w jakimś polskim M-3 z kuchnią, kibelkiem i balkonikiem. Właśnie w takiej przestrzeni pewnej aktorskiej trupie zamarzy się robienie prawdziwie narodowej sceny - objaśnia realizacyjne założenia reżyser legnickich „Wyzwoleń” Piotr Cieplak.

- Drobne cytaty z Wyspiańskiego się pojawią, ale ważniejsze było, by zachować myśl i konstrukcję, które zaproponował. Tekst wymagał spojrzenia na niego niemal od początku, bo to dramat trudny w odbiorze. Jego język jest tak silnie stylizowany i nacechowany patosem, że trudno się przez niego przedrzeć. W czasach tak różnych od czasów Wyspiańskiego trudno mówić o kwestiach narodowości, czy po prostu człowieczeństwa, tym językiem, bo kłopoty, z którymi się zmagamy są zupełnie inne – mówi autorka „Wyzwoleń” Magda Drab.

Efektem ma być mocno zrytmizowany, groteskowy obraz Polski, w którym na przemian będzie wesoło i smutno, rockandrollowo niczym w „Hair”, ale też absurdalnie, a przy tym wyzwalająco, jak z Monty Pythona. - Będzie tu i szopka polska, ale i nieco makabryczny kabaret, gdy aktorzy odbywać będą seans stawania się Polakami. Zapewniam, że nie będzie to nudne, ale – co więcej – zrozumiałe dla widza. Na koniec wszystko zagęści się jak na jakimś niekończącym się przesłuchaniu, niczym na Sądzie Ostatecznym – dodaje reżyser.

Będzie zatem o ludziach szczerego serca i entuzjazmu, ale także naiwnych w paradoksalnym dążeniu Polaków do wielkości poprzez ekstrema zawarte w haśle „zwycięstwo albo śmierć”. Reżyser zdradza też, że w tym celu napisał własny tekst do fragmentu „Mesjasza” Georga Friedricha Händla, który wyśpiewa ze sceny na cztery głosy cały zespół aktorski podkreślając przewrotnie wielkie szczęście, że dobry Bóg nie uczynił nas Żydami, ani Czechami.

W „Wyzwoleniach” Magdy Drab inspirowanych dramatem Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Piotra Cieplaka, ze scenografią Andrzeja Witkowskiego oraz  muzyką Pawła Czepułkowskiego i Michała Litwińca, wystąpią: Magda Biegańska, Magda Drab, Katarzyna Dworak, Gabriela Fabian, Ewa Galusińska, Zuza Motorniuk, Małgorzata Patryn, Anita Poddębniak, Magda Skiba, Małgorzata Urbańska, Bartosz Bulanda, Rafał Cieluch, Bogdan Grzeszczak, Robert Gulaczyk, Mateusz Krzyk i Paweł Palcat.

Premiera na Scenie Gadzickiego Teatru Modrzejewskiej w Legnicy w sobotę 16 marca o godz. 19.00. Bilet premierowy 50 zł.

Grzegorz Żurawiński