Remigiusz Grzela: „Osobisty Jezus” to wspaniale zagrany, wstrząsający spektakl

  • Drukuj
To, jak Bluszcz cieniuje swoją rolę, jak ją łamie, jak pokazuje pęknięcia, wreszcie jaką charyzmę ma na scenie, powoduje, że spektakl staje się jeszcze bardziej intymny, brutalny, osobisty. Nie widziałem jednej fałszywej nuty. Rola - majstersztyk. Tak wrażenia z „Osobistego Jezusa” Wojcieszka granego w warszawskim Teatrze Na Woli opisał jego kierownik literacki w swoim blogu.

W Teatrze Na Woli wstrząsający, piękny spektakl Przemysława Wojcieszka "Osobisty Jezus" z Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. A na scenie wyczarowana zupełnie nowa przestrzeń teatralna, na scenie okotarowany mini-teatr z widownią na 140 miejsc, ustawionych w kwadracie. Aktorzy grali na pięciu metrach, właściwie na ringu. Zostali na ten ring wrzuceni, ustawieni w sytuacji: "do walki".

Wojcieszek powrócił do historii, którą opowiedział wcześniej filmem "W dół kolorowym wzgórzem". Postanowił raz jeszcze przyjrzeć się Ryśkowi, który wychodzi z więzienia, powraca do Wolimierza (rodzinne miejsce Wojcieszka), gdzie dowiaduje się, że ojciec go wydziedziczył, a jego dziewczyna wyszła za mąż za jego brata.

Rysiek jest już outsiderem. Nie pasuje do tego miejsca. Nastąpiła w nim przemiana. Słyszymy o widzeniach, jakie miał. O jego nawróceniu. Rysiek klęka i modli się. Ale jakkolwiek dobry chciałby się stać, zawsze na jego drodze stanie ktoś z przeszłości, ktoś, dla kogo nowa postawa Ryśka jest niezrozumiała. Albo jest efektem pobytu w więzieniu, gdzie najpewniej był gwałcony, więc zcwelony.

Rysiek od pierwszej do ostatniej minuty spektaklu nie schodzi z ringu. Walczy o siebie i swoją prawdę, o swoją przyszłość, o czystość, którą chciałby się obmyć. To genialna rola stworzona przez Przemysława Bluszcza, aktora, który pewnie jest w stanie zagrać wszystko. W filmie Wojcieszka "W dół kolorowym wzgórzem" grał inną rolę. Zaś grający tam Ryśka Dariusz Majchrzak, tutaj zagrał księdza Janusza.

To, jak Bluszcz cieniuje swoją rolę, jak ją łamie, jak pokazuje pęknięcia, wreszcie jaką charyzmę ma na scenie, powoduje, że spektakl staje się jeszcze bardziej intymny, brutalny, osobisty. Nie widziałem jednej fałszywej nuty. Rola - majstersztyk. A przecież z powodu bliskości widza i aktora każdy gest jest wyraźniejszy. Wybrzmiewa mocniej.

Ale w ogóle jest to spektakl zagrany wspaniale. Świetne role Ewy Galusińskiej, Dariusza Majchrzaka, Pawła Wolaka, czy Anity Poddębniak (epizodyczna, ale wyrazista i groteskowa rola matki Agaty). Spektakl, choć okrutny, to jednak pozostawiający nadzieję. Pokazany w Teatrze Na Woli w ramach cyklu "Modrzejewska wraca do Warszawy".

Po spektaklu miałem przyjemność prowadzić dyskusję z twórcami i z dyrektorem legnickiego teatru, Jackiem Głombem. Powiedział, że jego zdaniem "Osobisty Jezus" to najlepszy spektakl Przemysława Wojcieszka. Podkreślił też, że woli angażować do teatru reżyserów nie mających wykształcenia reżyserskiego. Skażenie szkołą teatralną, zdaniem Jacka Głomba, przeszkadza. Powodem niewłaściwego wykształcenia może być źle dobrana kadra nauczycielska. Czego może nauczyć nie utalentowany reżyser? - pytał Jacek Głomb.

Przemysław Wojcieszek podkreślił, że "Osobisty Jezus" to jego najbardziej osobisty tekst. Opowiedział historię, jakich w Wolimierzu wiele. Historię o tkwieniu w beznadziei, z której trudno się wyrwać, a jednak bohaterowie jego sztuki wyrywają się w końcu. A w każdym razie czują taką potrzebę. Wojcieszek mówił też, że teatr w Legnicy to jego miejsce, nie tylko dlatego, że Jacek Głomb dał mu szansę zrealizowania "Made in Poland", ale dlatego, że jest wyjątkowym miejscem pracy, w którym aktorzy gotowi są do dialogu, potrafią coś wnieść od siebie. Są bliżej świata, o którym opowiada.

Rozmowa dotyczyła też różnic w tematyce sztuk Wojcieszka realizowanych w Warszawie i poza nią. Różnic w stylistyce filmowej i teatralnej. Małgorzata Bulanda, scenograf, podkreśliła, że praca z Wojcieszkiem nie jest łatwa, bo scenograf musi myśleć o pozbywaniu się przyzwyczajeń i coraz bardziej ograniczać możliwości. Odejmować elementy scenograficzne dążąc do coraz większej prostoty, wręcz ascezy.

Kolejne spotkanie z Legnicą w Teatrze Na Woli już w grudniu. Tym razem Jacek Głomb przywiezie "Łemka", swój najnowszy spektakl.

(Remigiusz Grzela, „Osobisty Jezus”, Z Kafką przy kawce (blog), 26.11.2007)