Robert Talarczyk w radiowym studiu o „Inwazji jaszczurów”

  • Drukuj

- Mam nadzieję, że będzie to spektakl bardzo efektowny wizualnie z użyciem teatralnych środków inscenizacji, których dawno w Legnicy nie widziano – tak o przygotowywanym do niedzielnej (9 kwietnia) premiery spektaklu „Inwazja jaszczurów” wg Karela Čapka mówił jego reżyser Robert Talarczyk podczas wtorkowej (4 kwietnia) rozmowy na antenie Radia Kultura Wrocław.


Podczas rozmowy, którą na radiowej antenie prowadzili Grzegorz Chojnowski i Magda Piekarska, aktor, reżyser, dramaturg i dyrektor Teatru Śląskiego w Katowicach Robert Talarczyk opowiedział m.in. o powodach, które skłoniły go do przeniesienia na deski wizjonerskiej, satyryczno-futurystycznej powieści czeskiego pisarza opublikowanej w 1936 roku.

- Kiedyś tę powieść czytano jako alegorię nadchodzącego faszyzmu. Po latach i tym czego doświadczyliśmy i nadal jesteśmy świadkami okazuje się, że można z niej wyczytać dużo więcej, bo przesłanie zawarte w tekście jest bardziej uniwersalne. Można powieść Čapka odczytać jako rzecz o zderzeniu i końcu cywilizacji, o zmierzchu kolejnego rzymskiego cesarstwa naszej epoki. To także opowieść o ludziach, którzy bezprzytomnie motywowani chciwością gotowi są doprowadzić do zagłady świata.  Można było z tego zrobić teatralny spektakl o uchodźcach przybywających do naszego świata, bo ta współczesna nakładka na ten tekst aż się narzuca. Rozmawialiśmy o tym podczas prób z aktorami, ale od takiej doraźności i jednowymiarowości uciekliśmy. Chociaż zdaję sobie sprawę, że i tak każdy zobaczy w tym przedstawieniu to, co chce obejrzeć, albo gotów będzie w nim dostrzec.

- Świat zmierza ku zagładzie. Także na skutek nadmiernej eksploatacji Ziemi, którą we władanie wziął chciwy człowiek. Ten ekologiczny wątek będzie obecny w tle naszego przedstawienia. To już nie jest tylko ostrzeżenie i proroctwo, jakie zawarte są w powieści, ale bardzo współczesna diagnoza. Żyjemy w świecie, który zmierza ku wojnie, która – zapewne tak samo, jak to bywało w historii – wszystko oczyści. A potem cały ten cykl się powtórzy – dodał  Robert Talarczyk.

Być może to są powody, dla których sceniczna adaptacja „Inwazji jaszczurów” będzie komediodramatem o mrocznym, apokaliptycznym finale. Reżyser, którego legnicka publiczność teatralna miała okazję poznać podczas gościnnych prezentacji „Cholonka” i „Piątej strony świata”, z wielkim uznaniem mówił o ludziach, z którymi przyszło mu pracować w Legnicy.

- Od wielu lat marzyłem, by zrealizować coś z legnickimi aktorami. Wielokrotnie o tym rozmawiałem z Jackiem Głombem, bo razem i dość długo szukaliśmy tematu na sztukę. To jest fantastyczny, pracowity, bardzo zdyscyplinowany, oddany pracy, bardzo ambitny i twórczy zespół, który na każdym etapie wiele wnosił do przedstawienia. Trudno nawet, nie krzywdząc lub nie pomijając kogoś, mówić w tym przypadku o głównych rolach, bo to bardzo kolektywne przedsięwzięcie. I to bez względu na to, kto ile czasu spędzi na scenie. To zresztą jest bardzo charakterystyczne dla teatru w Legnicy. Podobny zespół mam w Katowicach. Może kiedyś podzielimy się aktorami i wspólnie, siłami teatrów Śląskiego i Modrzejewskiej zrobimy przedstawienia, w których wystąpią zarówno aktorzy jednego, jak i drugiego zespołu?

Premiera „Inwazji jaszczurów” na Scenie Gadzickiego Teatru Modrzejewskiej w Legnicy w niedzielę 9 kwietnia o godz. 19.00.

OBEJRZYJ i posłuchaj fragmentu rozmowy zarejestrowanej w radiowym studiu.

Grzegorz Żurawiński