ODRA: teatralne spory Głomba z Mieszkowskim

  • Drukuj

Jest to kontrowersja właściwa dla ludzi, którzy wzięli się za robienie teatru, ale którzy wychowali się nie na teatrze, tylko na filmie i telewizji, dlatego choćby, że w czasie, kiedy się urodzili, teatr w świecie mediów bezapelacyjnie zdetronizowany już został przez telewizję i film - pisze Bruno Chojak nawiązując do artykułu Jacka Sieradzkiego „Odsiecz”.



Telewizja co prawda jeszcze nie jest sztuką, jak słusznie twierdzi Roman Polański, na razie pozostaje ona jedynie technologią przekazu, niemniej aby była ona czymś oglądalnym, musi się żywić filmem i to tym absolutnie "filmowym". Nic zatem dziwnego, że wszyscy oni, w sposób intuicyjny, a więc nie do końca uświadomiony, wnosić zaczęli na scenę elementy strukturalne przejęte z filmu.

Czy to dobrze, czy źle? Nigdzie nie jest powiedziane, że coś na świecie żadną miarą nie kwalifikuje się na scenę. Jednak gdy już robi się coś takiego, jak wprowadzanie na scenę elementów strukturalnych natury filmowej, to naprawdę trzeba wiedzieć, co się robi. A tego właśnie tym młodym ludziom brakuje i jak na razie nadziei na powrót na nasze sceny wartościowego teatru mieć nie można.

Nawoływanie Głomba, aby restytuować teatr oparty na opowiadaniu historii ze sprecyzowanym początkiem, środkiem i zakończeniem, nie jest takie głupie ani naiwne! Mamy tutaj człowieka, który stawia teatrowi za cel opowiadanie historii, co nie jest postulatem wyczerpującym w przypadku teatru - owszem, teatr może opowiadać historie, do tego wszak został kiedyś powołany, ale dziś nie wydaje się, aby mogło to być jedyne jego przeznaczenie. Nie zapominajmy jednak, że mamy do czynienia z człowiekiem wychowanym na filmie. Film zaś, jak powiedział kiedyś Godard, to za każdym razem pewna historia, która, jak każda historia, ma swój początek, rozwinięcie i koniec, aczkolwiek nie zawsze akurat w tej kolejności".

I rzeczywiście, gdy prześledzimy struktury scenariuszowe największych dzieł, a nawet arcydzieł kina, to w istocie rzeczy jest to prawda! To jednak, czym kino stoi, nie musi sprawdzać się na scenie. Dlatego uwaga na Głomba: w praktyce scenicznej, zwłaszcza dzisiaj, człowiek ten może mieć bardzo wiele racji.

(Bruno Chojak, „Kontrowersja pomiędzy Głombem a Mieszkowskim”, Odra nr  5/2012)