Polska Gazeta Wrocławska: patent z „Ballady o Zakaczawiu”

  • Drukuj

Miejskie legendy i historie to częsty temat w dolnośląskich teatrach. Legnicki teatr im. Heleny Modrzejewskiej przed laty przygotował głośny spektakl "Ballada o Zakaczawiu". Później były "Wschody i Zachody Miasta" i „Łemko”. Podobnym tropem ruszył jeleniogórski Teatr Animacji. Pisze Rafał Święcki.

Choć wakacje to zwykle okres przerwy w pracy aktorów, jeleniogórski Teatr Animacji przygotowuje nową premierę. Artyści chcą zapraszać jeleniogórzan i goszczących w mieście turystów do letniego teatru na miejskiej starówce.

- To będzie historyczno-turystyczna szopka jeleniogórska. W kabaretowej formule, za pomocą scenek i piosenek, chcemy pokazać różne wydarzenia z dziejów Jeleniej Góry i jej okolic - tłumaczy Bogdan Nauka, autor scenariusza spektaklu.

W poszukiwaniu materiału Nauka i Tadeusz Siwek (autor słów piosenek) przewertowali miejskie kroniki. Konsultowali się również ze znawcami historii regionu. - Ale to nie będzie lekcja historii. Bardziej skupiamy się na wydarzeniach, które są po prostu śmieszne - zapewnia Nauka.

W spektaklu Kunegunda, córka kasztelana zamku Chojnik, nie będzie więc piękną białogłową, przez którą ginął kwiat rycerstwa. - Przedstawimy ją ja-ko głupią i szpetną babę, na której widok rycerze rzucali się w przepaść - zdradza Tadeusz Siwek.

Wśród prezentowanych postaci pojawią się też mieszkańcy miasta mniej znani dzisiejszym jeleniogórzanom. Niewielu bowiem słyszało o pruskim oficerze, komendancie miejscowego garnizonu, który miał cesarski glejt zezwalający mu na posiadanie dwóch żon. Cesarz miał mu przyznać to prawo ze względu na pewną wyjątkowość anatomiczną.

- Ten żołnierz miał trzy jądra. Uznano, że taki skarb nie może się marnować - dodaje Nauka. Autorzy spektaklu sięgają też do postaci pastora Adolpha Gottloba z jeleniogórskiego Kościoła Łaski. Duchowny zginął rażony piorunem podczas wygłaszania kazania na ambonie. Żartują także ze słynnego wróżbity, który w XVII wieku żył w jaskini na zboczach Witoszy w Staniszowie. Kroniki donoszą, że udało mu się przewidzieć jedną z wielkich powodzi i pożar Jeleniej Góry.

- Nie będzie w spektaklu postaci współczesnych. Możliwe, że sięgniemy po nie, jeśli będziemy przygotowywać kontynuację szopki - tłumaczy Tadeusz Siwek. Jego zdaniem, jednym z bohaterów mógłby być Antoni Mazurkiewicz, wieloletni kontroler biletów w jeleniogórskich autobusach, który gapowiczom kazał całować dziewczyny.

Premierę zaplanowano na 28 lipca w namiocie na placu Ratuszowym. Spektakle będą w każdy piątek o godzinie 16 i 19.

Magia miejsca

Miejskie legendy i historie to częsty temat w dolnośląskich teatrach. Legnicki teatr im. Heleny Modrzejewskiej przed laty przygotował głośny spektakl "Ballada o Zakaczawiu". Reżyser Jacek Głomb opowiedział powojenną historię "przeklętej" dzielnicy Legnicy, poprzez losy złodziejskiej szajki Benka Cygana. Później były "Wschody i zachody miasta" - sztuka odkrywająca niemiecką tożsamość grodu.

Widzowie mogli zobaczyć także spektakl "Łemko", który powstał na podstawie relacji świadków i ofiar akcji "Wisła" z 1946 roku. Wtedy to z Łemkowszczyzny przesiedlono w okolice Legnicy jej mieszkańców.

Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu miał w repertuarze "Peregrynacje Czarnej Izy". Spektakl opowiada historię znanej wałbrzyskiej kurtyzany. W oparciu o miejską historię powstał też spektakl "Wszyscy jesteśmy z węgla".

(Rafał Święcki, „Jeleniogórska szopka”, Polska Gazeta Wrocławska, 29.06.2011)