„Jonasz”. Monodram na weekend w legnickim teatrze

  • Drukuj
Oparty na biblijnym motywie „Jonasz” jest propozycją Sceny Inicjatyw Aktorskich. Wyreżyserowany przez Annę Wieczur-Bluszcz, kameralny monodram wykonywany jest przez Tadeusza Ratuszniaka – pomysłodawcę projektu. Zobaczymy bohatera, który - mimo biblijnego sztafażu - jako żywo przypomina „ześwirowanego” Adasia Miauczyńskiego, wykreowanej w serii filmów Marka Koterskiego żałosnej karykatury polskiego inteligenta. Po blisko dwuletniej przerwie zobaczymy go dwukrotnie: w sobotę 26 i niedzielę 27 września o 19.00.

Spektakl oparty na starotestamentalnej Księdze Jonasza opowiada historię proroka mimo woli, któremu nie w smak powierzona misja. W biblijnym przekazie ów sprawiedliwy, wyrwany przez Boga z wygodnej, stabilnej i bezpiecznej samotni, zostaje posłany do ludu Niniwy, by wieszczyć zagładę grzeszników i skłonić ich do nawrócenia.

Ta krótka przypowieść, która nie ma swojego zakończenia, obfituje w dramatyczne zwroty akcji, co w krnąbrnym proroku pozwala odnajdywać soczystą, niezwykle aktualną postać. I – jak się wydaje - właśnie owa uniwersalność jonaszowych rozterek najwyraźniej zainspirowała pomysłodawcę i wykonawcę spektaklu, by uwspółcześnić przekaz biblijny. I wykazać jego nieprzemijającą aktualność.

- Co jest ważniejsze, sprawiedliwość czy miłość? - to kluczowe pytanie, które zadajemy widzom. Opowiemy im historię biblijną, zachowamy opis, nazewnictwo, ale każdy zorientuje się, że opowiadać będziemy o współczesności i świecie, jakim jest teraz. Będzie nawet motyw z wielorybem, choć bardziej metaforyczny niż dosłowny. Bardzo zależy mi, by wzruszać i jednocześnie poruszać widza – objaśnia reżyserka Anna Wieczur-Bluszcz.

Legnicki „Jonasz” to jednak głównie, tak wielce charakterystyczne dla współczesnych teatralnych moralistów, wielkie materii pomieszanie: tak czasu, miejsca i stylistyki opowieści. W tym krótkim (ok. 50 min.), oszczędnie inscenizowanym (dywan, gramofon, płyta) przedstawieniu biblijne nazwy i motywy, mieszają się z polską muzyką lat 50-tych XX wieku, hollywoodzką slapstickową konwencją niemych komedii i współczesnym językiem publicystyki.

Mamy tu bohatera, który jako żywo przypomina „ześwirowanego” Adasia Miauczyńskiego, czyli - wykreowanej w serii filmów Marka Koterskiego – żałosnej karykatury polskiego inteligenta. To właśnie on wydaje się być prawdziwym bohaterem legnickiego „Jonasza”, który - niczym Almanzor z wież Alpuhary - ucieczką w prywatność broni się przed napierającym zewsząd zalewem chamstwa, głupoty i prostactwa. Stłamszony przez rzeczywistość, zewsząd osaczony i zgorzkniały próbuje ocalić resztki swej inteligenckiej godności, podczas gdy wszyscy wokół - zadowolone z siebie prymitywy - pogardzają nim głęboko.

Dlaczego tak się dzieje? Twórcy legnickiego „Jonasza” podpowiadają, że problemy rodzi brak odwagi, by podjąć się zadania najtrudniejszego. By uwierzyć Bogu. I dlatego w swojej porażającej nieśmiałości i bezsilności Jonasz (tak jak Miauczyński) jest postacią tragiczną, a równocześnie - w swoim zacietrzewieniu - może już tylko śmieszyć. Jest zatem „i smieszno, i straszno” – jak mawiają Rosjanie.

- Umarł papież i co? Przez 10 dni świeczki paliliście! I co? I nic! Nic się nie zmieniło… - wrzeszczy na widzów Jonasz. – Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Dlatego nie chciałem tu przyjeżdżać – objaśnia nam, współczesnym Niniwitom, zasiadającym na teatralnych ławkach. Problem w tym, że ów prorok nie jest od nas ani lepszy, ani gorszy.

"Jonasz" opowiedziany jest językiem lekkim. Prorok, który wadzi się ze swoim Bogiem, wylewa żale podejmując próbę przechytrzenia Najwyższego, a w efekcie nieudanej - bo zakończonej w wielorybich wnętrznościach – ucieczki, ostatecznie godzi się z boską potęgą, ale czyni to koniunkturalnie, bez zrozumienia istoty zamiarów i zakresu miłosierdzia Stwórcy. Do końca pozostaje zatem postacią niedookreśloną.


Teatr Modrzejewskiej w Legnicy
Scena Inicjatyw Aktorskich
JONASZ
na podstawie „Księgi Jonasza”
monodram Tadeusza Ratuszniaka
reżyseria: Anna Wieczur-Bluszcz

duża scena w sobotę i niedzielę 26 i 27 września o godz. 19.00
bilet: 15 zł (ulgowy 10 zł) do kupienia bezpośrednio przed spektaklem