Aleksiej Kriżewski: legnicki projekt jest ryzykowny

  • Drukuj
Oczekująca premiery sztuka „Palę Rosję! – opowieść syberyjska” Krzysztofa Kopki, z którą legnicki teatr wyjedzie w artystyczne tournee po Rosji, została przetłumaczona na język rosyjski. Autor przekładu, dziennikarz Rossijskiej Gaziety Aleksiej Kriżewski, w Legnicy spotkał się z zespołem aktorskim uczestnicząc w językowych konsultacjach.

- Był to raczej trening aktorski, bo nie chodziło wyłącznie o ćwiczenia językowe z rosyjskiego, ale o wiarygodność granych postaci. Nie mniej ważny od języka był rys psychologiczny, zachowania bohaterów sztuki w konkretnych sytuacjach. Dodatkową trudność, także podczas tłumaczenia sztuki sprawia fakt, że dramat rozgrywa się nie tylko współcześnie, ale także w XIX wieku. A współcześnie nie mówi się już językiem znanym z wielkiej literatury rosyjskiej, z Dostojewskiego, Gonczarowa czy Lwa Tołstoja. Kwestie współczesne trzeba było przełożyć na prawdziwy rosyjski, ten potoczny, jakim posługuje się dziś ulica – opowiada rosyjski dziennikarz, dla którego jest to debiut w roli tłumacza dramatu. - Wcześniej tłumaczyłem wyłącznie związane z kulturą polskie teksty z Gazety Wyborczej i Dziennika – dodaje Aleksiej Kriżewski.

Rosyjski dziennikarz pokazał legnickim aktorom film Marka Zacharowa zrealizowany na motywach opowiadań Aleksieja Tołstoja opowiadający o przygodach hrabiego Cagliostro, osiemnastowiecznego włoskiego alchemika, maga, okultysty i masona.

– W tym filmie odnalazłem bowiem bardzo podobny klimat do tego, jaki zarysował autor legnickiej sztuki. Tam także człowiek Zachodu styka się z Rosją, która pociąga go swoją odmiennością - sentymentalizmem, pewnym rodzajem łagodności. Ale oddziałują na siebie obie strony spotkania i obie się zmieniają pod jego wpływem – objaśnia Kriżewski.

Tłumacz miał także okazję podglądać próby do legnickiego spektaklu. – Zaskoczony byłem trafnością obsady. Gdy zobaczyłem aktorów na scenie, to z dużym prawdopodobieństwem trafienia mogłem zgadywać, którą z ról dramatu będą odgrywać – śmieje się rosyjski dziennikarz.

Tłumacz nie ukrywa jednak swoich obaw o przyjęcie sztuki przez rosyjską publiczność. Nie tylko on, o czym dobitnie świadczy fakt, że w Rosji sztuka Kopki reżyserowana przez Jacka Głomba grana będzie pod skróconym tytułem, jako „Opowieść syberyjska”.

- Boję się zwłaszcza o przyjęcie sztuki na Syberii. To jest zupełnie inna Rosja, niż ta bardzo już kosmopolityczna, jaka jest w Moskwie. Dlatego z mieszanką strachu i nadziei czekam na konsekwencje waszej podróży artystycznej. Nie wiem zwłaszcza jak przyjęta zostanie spora doza humoru i ironii jaka zawarta jest w dramacie. Rosjanie mają niewielką gotowość do ironizowania na poważne tematy, zwłaszcza jeśli ich dotyczą – zwierza się Aleksie Kriżewski.

Niewiele brakowało, a do spotkania tłumacza z legnickim zespołem teatralnym doszłoby dwa lata wcześniej. Kriżewski współpracuje bowiem z moskiewskim Teatrem Doc, który uczestniczył w pierwszej edycji Festiwalu Miasto.

– Miałem nawet wystąpić w spektaklu „1612” (zrealizowanym wspólnie z wrocławską Grupą Ad Spectatores), który miał u was swoją premierę. Pamiętam jednak premierę moskiewską tego przedstawienia. Wielu widzów trafiło do teatru przez… nieporozumienie! Oni szli na teatralną wersję rosyjskiego filmu pod tym samym tytułem, który właśnie wtedy wchodził na ekrany. Przyszli oglądać kolejną wersję opowieści o zwycięstwie Rosjan nad Polakami, a tu szok! Zobaczyli współczesną groteskę. Ironiczny spektakl naśmiewający się ze stereotypów i fobii, jakie wyrosły między naszymi narodami. Tak, ironia i dystans do samego siebie nie jest silną stroną Rosjan – dzieli się wspomnieniami Kriżewski.

- Musicie się liczyć w Rosji ze sporą dozą nieufności, może nawet niechęci. Choć jak będzie, tego nie wiem. Jestem za to głęboko przekonany, że im gorsze są polsko-rosyjskie stosunki polityczne, zwłaszcza na poziomie państwowym, to tym bardziej Polakom i Rosjanom powinno zależeć na bezpośrednich przyjaznych kontaktach. Także przez sztukę – mówi na zakończenie krótkiego spotkania Aleksiej Kriżewski, rosyjski dziennikarz, którego pradziadek był Polakiem.

Grzegorz Żurawiński