Konkrety.pl: aktor Dariusz Majchrzak o sobie

  • Drukuj
Legniccy widzowie zapamiętają go głównie jako księdza w doskonałym „Osobistym Jezusie” Wojcieszka, poetę-grafomana Oronta w „Mizantropie” Moliera, a może z komiczno-tragicznej i brawurowej roli Pasztetnika w „Cyrano de Bergerac” Rostanda. Kwestionariusz Prousta wypełnił Dariusz Majchrzak, do niedawna aktor legnickiego Teatru Modrzejewskiej. Wypowiedzi aktora spisał Bartosz Rodak.



*Główna cecha mojego charakteru:

– Jest kilka cech, które należałoby nazwać jednym słowem, ale nie potrafię takiego wymyślić... To naiwność, konsekwencja, determinacja, szczerość i upór, ale w pozytywnym sensie, nie ten opierający się na głupocie.
Kiedy postanowiłem zostać aktorem, pomimo ogromnych trudności w realizacji tego marzenia, dopiąłem swego, a los wynagrodził mi ciężką pracę i niedolę. Gdybym też nie był naiwny, poddałbym się od razu, a uwierzyłem w siebie.
Wyjeżdżając do Krakowa, bez grosza przy duszy, byłem zupełnie sam, nie miałem w nikim wsparcia, nikt we mnie nie wierzył. Ale na mojej drodze, im więcej było przeszkód, tym częściej spotykałem życzliwych mi ludzi.

*Cechy, których szukam u kobiet:
– Dobroć, uczciwość, wrażliwość, mądrość. Mam piękną kobietę, która posiada wszystkie te cechy, w dodatku jest równie naiwna i otwarta jak ja. Jednocześnie, a może właśnie dzięki temu, jest wspaniałym partnerem. Tego właśnie szukałem.

*Cechy, których szukam u mężczyzn:

– Nie szukam. Natomiast cenię szczerość, szlachetność, dobroć i mądrość, ale nie tę książkową, lecz życiową, rozsądnie wykorzystywaną w konfrontacji z wiedzą nabytą. Lubię mądrych facetów.

*Co cenię najbardziej u przyjaciół:
– Obiektywizm. Nie lubię tych, którzy oceniają, osądzają. Zależy mi na ludziach konsekwentnych i wrażliwych. A bycie dobrym człowiekiem wcale nie oznacza bycia frajerem, mięczakiem, czy kimś, kto nie radzi sobie w życiu.

*Moja główna wada:

– Podatność na nałogi. Ostatnio jadłem za dużo czekolady.

*Moje ulubione zajęcie:
– Obecnie rodzina jest dla mnie najważniejsza, uwielbiam spędzać z nią czas. Z moją córką, z moją dziewczyną i jej synem. Czegokolwiek nie robiłbym z rodziną, zawsze jest to przyjemność. Poza tym jest wiele wspaniałych zajęć, a każde z nich dostarcza innego rodzaju doznań. Uwielbiam żeglować, jeździć na rowerze, zjeść wykwintny posiłek, grać w piłkę nożną, obejrzeć dobry film, zagrać dobrą rolę, ostatnio uczę się jeździć konno.

*Moje marzenie o szczęściu:

– Po prostu być szczęśliwym.

*Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk:

– Od dzieciństwa lęk wzbudza we mnie agresja innych ludzi, może dlatego, że wywołuje ją także we mnie, a tego uczucia w sobie nie cierpię. Przeraża mnie też perspektywa utraty pracy.

*Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem:

– Nieuzasadniona krzywda innych ludzi związana ze śmiercią, cierpieniem, a wynikająca z głupoty, agresji czy chęci zysku. Nie rozumiem okrucieństwa w domu, kiedy dziecko, kochające ojca i matkę, jest przez nich traktowane w sposób niegodny człowieka.

*Kim lub czym chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem:
– Pomimo tego, że czasem przeżywałem nieszczęścia, to jednak chciałbym być Dariuszem Majchrzakiem. Przynajmniej w tym życiu. Skoro nim zostałem, widocznie Bóg miał taki plan. A jeśli tak wymyślił, chcę się z tym zmierzyć. Oczywiście chciałbym być facetem, który ma magiczny pierścień Arabelli, i pozmieniać świat tak, żeby wszyscy byli szczęśliwi.

*Kiedy kłamię:
– Kiedy coś delikatnie przeskrobię albo kiedy prawda w danym momencie nie jest potrzebna. Poza tym wierzę w sens tzw. białego kłamstwa, które nie wynika z chęci uniknięcia kary, ale chroni drugą osobę przed krzywdą, służy jej dobru. Ktoś ciężko chory, kto ma przed sobą dwa tygodnie życia, nie powinien znać prawdy, żeby się nie poddać i nie stracić wiary. Znam przypadki ludzi, którzy mieli umrzeć, a przeżyli tylko dlatego, że bliscy lub lekarz skłamali.

*Słowa, których nadużywam:

– Syn mojej dziewczyny wciąż zwraca mi uwagę, żebym nie mówił „no”.

*Ulubieni bohaterowie literaccy:

– Dostojewski był świetny w opisywaniu ludzkiej natury. Ostatnio zafascynowali mnie jego „Bracia Karamazow”. Ci trzej bracia mogą być jedną osobą, a jednocześnie zupełnie odrębnymi postaciami.

*Ulubieni bohaterowie życia codziennego:
– Bohaterem mojego życia jest moja babcia. Od zawsze była niewidoma, a żyła w pokorze, w ogromnej wierze w Boga, emanowała dobrocią. Teraz wychowuje już czwarte pokolenie i robi to z maksymalnym poświęceniem i oddaniem. Nigdy nie zapomnę, kiedy jako dzieciak zawsze miałem kawę inkę, świeżą bułkę z wędliną i kawałkiem sera, a ona jadła wodziankę. A gdy pytałem, dlaczego nie je tego, co ja, mówiła, że jest na diecie, że to dla niej zdrowe, że pomaga jej na oczy itd. Zawsze mnie chroniła, robiła to szczerze i bezinteresownie.

*Ulubieni bohaterowie sceny politycznej:

– Pozwolisz, że się wysmarkam.

*Czego nie cierpię ponad wszystko:
– Ignorancji, głupoty, pretensjonalności, agresji. Kiedy ktoś jest głupim, pretensjonalnym ignorantem, szybko staje się agresywny.

*Dar natury, który chciałbym posiadać:

– Od zawsze chciałem latać, jak ptak, bez żadnego sprzętu. Chciałbym też mieć zdolność czytania ludzkich myśli.

*Jak chciałbym umrzeć:

– Nie chciałbym umierać, a jak już bym musiał, to z uśmiechem na ustach.

*Obecny stan mojego umysłu:

– Jestem otwarty na spełnianie swych kolejnych marzeń. Teraz w moim życiu nastąpiła symbioza pomiędzy tym, co przeżyłem do tej pory, a tym, co jeszcze mogę osiągnąć. Chcę chwytać życie pełnymi garściami, i to właśnie zamierzam.

*Błędy, które najłatwiej wybaczam:

– Każdy ma prawo do błędu, sam mam ich wiele na koncie, w końcu na błędach się uczymy. Ale powinno się wyciągać z nich wnioski, a dzięki temu kształtować osobowość. Jeśli błędy służą rozwojowi innych, wybaczam. Jeśli ktoś notorycznie je popełnia i nic z tego nie wynika, oprócz łez, cierpienia i krzywdy wokół, nie wybaczam. Notorycznemu bandycie nie mogę wybaczyć, bez względu na to, czy morduje, czy pluje z okna na głowę.

*Moja dewiza:
– Traktuj innych tak, jak sam chcesz być przez nich traktowany.


(Bartłomiej Rodak, „Chciałbym latać”, Konkrety.pl, 1.07.2009)