„Marat- Sade” w reż. Lecha Raczaka. Premiera w Teatrze Modrzejewskiej

  • Drukuj
Moda na sztuki odnoszące się do sporów wokół Rewolucji Francuskiej w polskim teatrze! Po dwóch tegorocznych wystawieniach „Sprawy Dantona” (w Bydgoszczy i we Wrocławiu), także legnicki teatr podejmuje ten temat. Lech Raczak wziął na warsztat słynny dramat Petera Weissa „Marat-Sade”. Premiera przedstawienia już w sobotę 10 maja.

Akcja dramatu toczy się w sali hydroterapii przytułku dla wariatów, bądź osób uznanych za niebezpiecznych dla napoleońskiej Francji, w roku 1808, zatem w 14 lat po zamordowaniu Jeana Paula Marata, lekarza, filozofa, dziennikarza, ale przede wszystkim jednego z przywódców Rewolucji Francuskiej, zwolennika terroru i bezwzględnych metod sprawowania władzy. Najsłynniejszym pacjentem przytułku jest pisarz i wolnomyśliciel, skandalista markiz de Sade, który – w ramach terapii – decyduje się wystawić siłami pensjonariuszy sztukę o okolicznościach śmierci Marata…

Dramat Weissa był teatralnym hitem lat 60-tych XX wieku. Grano go na całym świecie, od Berlina (światowa prapremiera w reż. Konrada Swinarskiego), po Nowy Jork (reż. Petera Brooka). W 1966 roku tę ostatnią wersję przedstawienia przerobiono na film (także w reżyserii Brooka), w którym zadebiutowała na ekranie późniejsza gwiazda brytyjskiego kina Glenda Jackson.

Moda na sztukę nie była przypadkiem. Niektórzy widzieli w niej artystyczną zapowiedź studenckiej rewolty i gorącego paryskiego maja 1968 roku. Wydaje się, że i współcześnie teatralna moda na Rewolucję Francuską nie jest jedynie przypadkiem. – Może coś wisi w powietrzu? – pyta także sam siebie Lech Raczak

Dla reżysera wystawienie tej sztuki będzie także osobistą podróżą w przeszłość. 41 lat temu polska prapremiera sztuki odbyła się w poznańskim Teatrze Ósmego Dnia. – Grałem w tym przedstawieniu… - wspomina reżyser.

- Tekst Weissa pozwala na połączenie refleksyjności z widowiskowością, a przy okazji także na prowokacje obyczajowe. W szpitalu dla wariatów, a tam toczyć się będzie akacja dramatu, normy obyczajowe przekraczane są bowiem w sposób jak najbardziej spontaniczny – zapowiada i zachęca Raczak.

W tle sztuki toczyć się będzie wielki spór światopoglądowy pomiędzy „przyjacielem ludu” Maratem, a słynnym markizem de Sade. To zasadniczy spór o wizerunek świata i metodę jego naprawy, spór pomiędzy rewolucją zamieniającą się rychło w krwawą łaźnię, po której liczba niezadowolonych i biednych nie maleje ani na jotę, a pesymizmem i eskapizmem, który potępiając zastane urządzenie świata, nie widzi zarazem możliwości jego zmiany.

Rewolucjonizm Marata upraszcza i deformuje rzeczywistość. Ma szlachetne cele, ale nie dba o koszty przewrotu. Wyrafinowanie umysłu „boskiego markiza”, który bezustannie zwraca uwagę na fatalizm dziejów, paraliżuje jednak wszelką inicjatywę. Niekonwencjonalna forma dramatu potęguje jego wymowę czyniąc z niego traktat o istocie historii i tragedii zaplątanych w nią ludzkich istot.

MARAT:
"Kiedyś myśleliśmy, że parę setek trupów wystarczy. Potem zrozumieliśmy, że nie wystarczą ich nawet tysiące (...). Czymże są ofiary, które wy ponosicie teraz wobec ofiar, które oni ponieśli, aby was utrzymać przy życiu. Czymże jest parę splądrowanych domów, wobec codziennej grabieży, która ich łupiła"

SADE:
"Ja gwiżdżę na wszelkie dobre intencje, które złożono na ołtarzu jakiejkolwiek sprawy. Ja wierzę tylko w samego siebie".

- Żyjemy w kraju, w którym blisko 20 lat temu dokonała się rewolucja. Jedni nazywają ją  zdradą, spiskiem i zmową elit, inni bezkrwawym przewrotem. Sytuacje zawarte w tekście Petera Weissa przypomną nam, że nasze polskie doświadczenie nie jest unikatowe, że ma swoje historyczne precedensy. Najważniejsze będą jednak pytania i próba diagnozy społeczno-psychologicznej sytuacji po rewolucji. Zapytamy, co się stało z naszymi nadziejami, które pokładaliśmy w naszej aksamitnej rewolucji (czego niektórzy najwyraźniej żałują, wpisując rozliczenia i perspektywę więzienia w swoje polityczne programy). Połączenie powagi dyskursu ze społecznym szaleństwem wydaje mi się dramaturgicznie atrakcyjne – mówi Lech Raczak.




Teatr Modrzejewskiej w Legnicy
Peter Weiss
MARAT-SADE
"Męczeństwo i śmierć Jean Paul Marata przedstawione przez zespół aktorski przytułku w Charenton pod kierownictwem pana de Sade"
dramat w 2 aktach
przekład: Andrzej Wirth

reżyseria: Lech Raczak
scenografia: Piotr Tetlak
kostiumy: Ewa Tetlak
muzyka: Katarzyna Klebba i Paweł Paluch

premiera: 10 maja 2008 r. o godz. 19.00 na dużej scenie

(widownia usadzona zostanie na scenie, zaś akcja - po wyjęciu foteli - toczyć się będzie na stałej widowni teatru!)

GRAJ¡:


Paweł Wolak - PAN DE SADE
Rafał Cieluch - MARAT
Anita Poddębniak - SIMONA EVRARD
Magda Skiba - KAROLINA CORDAY
Grzegorz Wojdon - DUPERRET, członek parlamentu, żyrondysta.
Zbigniew Waleryś - JAKUB ROUX, były ksiądz, obecnie radykalny socjalista.
Paweł Palcat, Małgorzata Urbańska, Katarzyna Dworak – ŚPIEWACY
Magda Biegańska, Łukasz Węgrzynowski – PACJENCI
Tadeusz Ratuszniak - WYWOŁYWACZ
Zuza Motorniuk- SIOSTRA ZAKONNA
Bogdan Grzeszczak - COULMIER
Gabriela Fabian -  ŻONA COULMIERA
Dariusz Majchrzak – PIELęGNIARZ

statyści: Mariusz Sikorski (Pielęgniarz), Malwina Rusów (córka Coulmiera), Żaklina Małolepsza/Katarzyna Gawińska (Widmo Wolności)

muzycy: Jan Daniluk (klarnet), Andrzej Janiga (fisharmonia), Amadeusz Naczyński (instrumenty perkusyjne), Bożena Rodzeń-Jarosz (wiolonczela)