Konkurs. Za komedię dla teatru dadzą Grand Prix i 20 tysięcy złotych

  • Drukuj
Teatr Powszechny w Łodzi, Gazeta Wyborcza i TVP Kultura zapraszają do uczestnictwa w drugiej edycji konkursu na napisanie tekstu komediowego. Przedmiotem konkursu jest utwór dramatyczny o charakterze komediowym nigdzie wcześniej nie publikowany, nie wystawiany, nie będący adaptacją, lecz oryginalnym dziełem autora. Termin nadsyłania prac konkursowych upływa 28 lutego 2009 roku.


Zasady uczestnictwa:

Konkurs ma charakter otwarty i zamknięty. Uczestnikiem części otwartej konkursu może być każdy, kto ukończył osiemnaście lat. Część zamknięta adresowana jest do wybranych dramatopisarzy polskich i zagranicznych.

Przedmiotem konkursu jest utwór dramatyczny o charakterze komediowym nigdzie wcześniej nie publikowany, nie wystawiany, nie będący adaptacją, lecz oryginalnym dziełem autora.

Prace należy nadsyłać w formie wydruku komputerowego (3 egzemplarze, format A4) oraz zapisu elektronicznego (CD, dyskietka). Prosimy o dołączenie w osobnej kopercie danych osobowych (imię, nazwisko, data urodzenia, telefon kontaktowy, adres korespondencyjny, e-mail) i krótkiej noty biograficznej (wykształcenie, zawód, osiągnięcia, itp.) na adres: Teatr Powszechny, 91-069 Łódź, ul. Legionów 21, z dopiskiem KOMEDIOPISANIE.

Termin nadsyłania prac konkursowych upływa 28 lutego 2009. Ogłoszenie wyników konkursu nastąpi w grudniu 2009.

Oceny nadsyłanych prac dokonuje jury powołane przez organizatorów konkursu. Jury przyzna główną nagrodę Grand Prix w wysokości dwadzieścia tysięcy złotych. Pula nagród do rozdysponowania wynosi czterdzieści tysięcy złotych; jej podział leży w gestii jury.

Przewidywane jest specjalne wyróżnienie dla utworu mówiącego o Łodzi. Teatr Powszechny zastrzega sobie prawo do prapremiery nagrodzonych tekstów. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do publikacji tekstów utworów nadesłanych w celu promocji konkursu bez honorarium dla autora.

Organizatorzy nie zwracaj ą nadesłanych tekstów. Nadesłanie pracy na konkurs jest równoznaczne z przyjęciem wszystkich warunków regulaminu.


*************************************************************

Co to jest komedia?

Prof. Dobrochna Ratajczak, teatrolog, kierownik Zakładu Dramatu i Teatru UAM w Poznaniu, ma jasną odpowiedź: - Gdy widz wybiera się do teatru na coś, co w podtytule ma słowo "komedia", to liczy na jedno: że zobaczy coś do śmiechu.

Nie zawsze tak było: - Klasyczna komedia charakteryzowała się określonym światopoglądem: prezentowała jasną część doświadczenia. Człowiek zawsze wygrywał z nieprzychylnymi okolicznościami, wrogami, społeczeństwem. Zawsze następował happy end. Sam komizm miewał się różnie: czasem skłaniał ledwie do uśmiechu - opowiada. Argumentu dostarczają choćby jej ulubione komedie: "Komedia omyłek" Szekspira, "Wesele Figara" Beaumarchaisa czy "Dom Juan" Moliera.

Bo komedia zawiera w sobie różne nuty - Nostalgię, sentyment, romantyzm; wyraża tęsknotę za idealnym światem - wylicza prof. Małgorzata Leyko, kierownik Katedry Dramatu i Teatru UŁ (ulubione komedie: "Świętoszek" Moliera i "Sen nocy letniej" Szekspira).

Zatem: z czego śmieją się komedie? - Z ułomności ludzkiej natury i umiejętności przezwyciężania trudności, jakie piętrzy codzienne życie - mówi Leyko.

- A mi zdarza się wybuchnąć śmiechem na kompletnych dziwadłach teatralnych, pomyślanych zupełnie serio - przyznaje Janusz Majcherek, krytyk teatralny, naczelny "Teatru" (jego evergreeny: "Rewizor" Mikołaja Gogola, "Słomkowy kapelusz" Eugene'a Labiche'a, "Żołnierz królowej Madagaskaru" Juliana Tuwima).

Czy widowni wypada chichotać?

A może śmiech w teatrze jest niestosowny? - Komedia w Polsce ma niewielką rangę - ubolewa Ewa Pilawska, dyrektor Teatru Powszechnego (wybrała "Ptaki" Arystofanesa i "Sztukę" Yasminy Rezy). - Teatr traktujemy serio, brakuje nam "lekkości bytu". Łatwiej przy tym wybacza się błędy inscenizacji o tzw. problemach współczesności. Inaczej w wypadku komedii: krytyka często lekceważy ją, niedoceniając trudności gatunku.

- Jeżeli teatr próbuje powiedzieć coś ważnego, to błędy warsztatowe i niedoskonałość formy można mu wybaczyć. Jeśli zaś proponuje czystą zabawę, rozlicza się go z perfekcji wykonania - uważa Jacek Sieradzki, krytyk, redaktor naczelny "Dialogu". Jego typy: "Zemsta" Aleksandra Fredry, "Ożenek" Mikołaja Gogola, przedstawienie rzemieślników ateńskich ze "Snu nocy letniej" Szekspira.

Czy śmiech jest mniej ważny od refleksji? Skądże. - Śmiech w teatrze jest odreagowaniem rzeczywistości, jest aktem społecznej terapii - mówi z entuzjazmem prof. Ratajczakowa. - Śmiech nie zna zasad i parametrów: to dziedzina cudownej, twórczej wolności.

Gdzie te komedie?

Mimo to tekstów do śmiechu powstaje bardzo niewiele. - Mamy znikomą ilość współczesnych polskich komedii - mówi bez wahania Pilawska. - Panuje moda na współczesny realizm, poruszanie społecznych bolączek; spraw ważnych, ale nie jedynych - dodaje.

- Może to telewizja zagospodarowała cały śmiech i cała para idzie w sitcomy? - zastanawia się pół-serio Majcherek.

- Najnowszy dramat, który za taką mocą objawił się zwłaszcza w ostatnich pięciu latach, widzi w codzienności sytuację beznadziejną i nieprzezwyciężalną - ocenia prof. Leyko. - Konkurs sprowokuje do innego spojrzenia na życie.

Komediopisarstwo to ciężki kawałek chleba. - Podstawowa trudność, jaka staje przed twórcą lżejszego repertuaru, to ta, by nie obniżając jakości dowcipu zabawić jak najszerszą widownię. Nie śmieszy mnie teatr, który stara się być śmieszny za wszelką cenę - mówi Sieradzki.

- Mawia się, że Fredro nauczył Polaków śmiać się - przypomina prof. Ratajczakowa. - Ale nie nauczył tego polskiej komedii: nasze teksty wywołują najwyżej uśmiech. Dlatego jestem szalenie ciekawa plonu tego konkursu.

Leszek Karczewski, Gazeta Wyborcza Łódź