Legnickie „III Furie” w opiniach widzów 32. WST

  • Drukuj

Widzowie 32. Warszawskich Spotkań Teatralnych mieli okazję do sms-owego oceniania i komentowania oglądanych spektakli. Lektura tych najkrótszych recenzji nie pozostawia wątpliwości. To właśnie legnickie „III Furie” w reżyserii Marcina Libera zrobiły największe wrażenie na stołecznej publiczności. „Furie to za mało powiedziane. Po spektaklu widz czuje się jakby przeszarżowali po nim Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. Wstrząsające do trzewi i dna” – to jedna z tych opinii. Przeczytaj wszystkie.

 

UWAGA: ponieważ sms-y ze swojej natury wysyłane były w uproszczonej formie (np. bez polskich liter) dokonałem drobnej korekty zapisów oryginalnych bez naruszania treści tej korespondencji.



Co tu wiele pisać, łzy mówią same za siebie.

Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby jakiś spektakl przez tyle dni po obejrzeniu nie dawał mi spokoju.

Niesamowita gama emocji: od autentycznego przerażenia, poprzez przygnębienie, śmiech do łez aż po autentyczne wzruszenie oraz wiele innych stanów pośrednich i także emocje, które trudno nazwać słowami. Mistrzostwo świata i nie ma w tym cienia przesady.

Mimo iż nie do końca popieram szarganie narodowych świętości, to sposób, w jaki to uczyniono, zasługuje na najwyższe uznanie.

Jeśli ktoś miałby wątpliwości, czy warto łożyć publiczne środki na teatr artystyczny, po obejrzeniu „III Furii” powinien stracić jakiekolwiek wątpliwości, nawet jeśli powstanie takiego spektaklu jest okupione takimi pomyłkami jak „Judyta” czy „Pan Tadeusz”. Cos niezwykłego!

Smarzowski może sie uczyć jak się nie lukruje bolesnych tematów, a konsekwentnie dociera się do trzewi rozdzierającego bólu. Mitu mitem nie zastępuje się, ale mit mitem rozbiera do odartej z wszystkiego jednostki i Jednostki. Boskie!

Furie to za mało powiedziane. Po spektaklu widz czuje się jakby przeszarżowali po nim Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. Wstrząsające do trzewi i dna.

Dzięki „III Furiom” dowiedziałem się, co to znaczy przeżyć w teatrze katharsis.

Są takie momenty w życiu, kiedy brak jest słów, ale na szczęście w teatrze po wybitnym spektaklu nie trzeba nic mówić, tylko można po prostu wstać w trakcie oklasków.

Błyskotliwa dyskusja z „(A)pollonią” Warlikowskiego, masa odwołań do dziel polskiej kultury -prawdziwie intelektualna rozrywka! A do tego tak skuteczne manipulowanie emocjami widzów!

Jednych wprawiły w furię, innych wzruszyły, jeszcze innych zniesmaczyły. Ale to niewątpliwie najmocniejszy spektakl tegorocznych WST.

Świetne zestawienie mitologii antycznych z mitologizowaniem polskiej historii. Do tego spektakl daleki jest od dydaktyzmu i jednoznaczności, dzięki czemu bardziej stawia pytania niż arogancko narzuca odpowiedzi.

Poczucie straty czasu może wpędzić w furię niejednego widza.

Piekielnie inteligentne, nawiązania od oczywistego Reymonta i Wajdy aż po wysublimowane do „(A)polonii” i „Utworu” (o matce i ojczyźnie” – przyp. @KT) , a jednocześnie emocjonalnie rozwalające. Dotykanie istoty teatru!

Bezkompromisowa rozprawa z wiecznie dobrze nam robiącym mitem heroicznie bohaterskiego syna Matki Polki. Boleśnie prawdziwe w randze wielkiego antycznego dramatu z odwołaniami do polskiej tradycji romantycznej. Mistrzostwo!

Szanowna publiczności, do Legnicy leguralnie zaiwaniaj!

Warszawa - stolica teatru? Jedziemy do Legnicy!

Nie przekonuje mnie wizja Polski jako kraju degeneratów. Ja rozumiem, że byli kolaborujący chłopi i zwyrodniali AK-owcy, ale przedstawianie tego jako normy?

Czy trzy furie przyjęłyby do swego grona czwarta? Judytę? Powinny - łączy je siła kobiecego głosu; obydwu spektaklom w jakimś sensie jest po drodze.

Frenetyczny zastrzyk prosto w żyłę, szarpniecie narodowego nerwu, świetnie zorkiestrowane: tekst, muzyka, dźwięk, scenografia, ruch sceniczny, daje kopa.

Teatr posmoleński i bełkotliwo-narodowy w Polsce ma się dobrze, zbyt dobrze. Niewiele jest jednak spektakli, które o Polsce mówią w sposób ciekawy i prawdziwy, bo niejednoznaczny.

Mimo że można poczuć lekkie zmęczenie powracającym demitologizowaniem naszej historii w polskim teatrze, to jednak coś się stało, Polacy, coś się stało, a stało się to, ze mamy jeden z najlepszych spektakli ostatnich lat.

Polak Polakowi ten los zgotował.

Lektura obowiązkowa

Furia kolejna jestem. Rozbijam się w furii w pył, by stworzyć na nowo swój bliższy prawdy stereotyp. Musze poznać siebie, by żyć. I by dawać życie. Ależ to boli! HISTORIA FURII.

Wspaniały,błyskotliwy, epicki i prawdziwy.

Na koniec sms-owa recenzja - nazwijmy ją… pośrednia - bo formalnie dotyczy wrocławskiego spektaklu Pawła Demirskiego „Tęczowa Trybuna 2012” w reżyserii Moniki Strzępki: „Moniko i Pawle, jeśli zrobicie jeszcze jeden tak słaby spektakl, to naślemy na Was „III Furie”! Widzowie.

* * *

 

W tegorocznych 32. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych pokazano najciekawsze i najgłośniejsze polskie spektakle ostatnich miesięcy. Oprócz legnickich„III Furii” Sylwii Chutnik, Magdy Fertacz i Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w reżyserii Marcina Libera (pokazano je czterokrotnie na scenie Teatru Studio) były to: „Tęczowa Trybuna 2012" w reżyserii  Moniki Strzępki Teatru Polskiego z Wrocławia, „Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie" w reżyserii Mikołaja Grabowskiego Starego Teatru z Krakowa, „Utwór o Matce i Ojczyźnie" w reżyserii  Jana Klaty Teatru Polskiego z Wrocławia, „Mickiewicz. Dziady. Performance" w reżyserii Pawła Wodzińskiego Teatru Polskiego z Bydgoszczy oraz „Jak być kochaną" w reżyserii Weroniki Szczawińskiej Bałtyckiego Teatru z Koszalina.

Jeśli chcesz poznać sms-owe opinie ich temat  to znajdziesz je tutaj:

http://www.warszawskie.org/index.php?page=47&day=2012-04-03

http://www.warszawskie.org/index.php?page=47&day=2012-04-02
http://www.warszawskie.org/index.php?page=47&day=2012-04-01
http://www.warszawskie.org/index.php?page=47&day=2012-03-31
http://www.warszawskie.org/index.php?page=47&day=2012-03-30

oprac. żuraw