• Czas terroru
  • Dzieńdobry
  • Wyzwolenia
  • Wierna wataha
  • Spójrz na nią

GWW: legnicki „Ożenek" z napisami po ukraińsku

Już w najbliższy weekend (2 i 3 lutego) w legnickim Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej Gogolowski "Ożenek" w reżyserii Piotra Cieplaka opatrzony zostanie napisami w języku ukraińskim. - To oczywiste, że otwieramy się na nowych mieszkańców - mówi Jacek Głomb. O nowej inicjatywie legnickiej sceny w Gazecie Wyborczej Wrocław pisze Magda Piekarska.


Teatr Modrzejewskiej idzie śladem krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego i warszawskiego Powszechnego, gdzie spektakle z napisami po ukraińsku stały się już normą. Choć Jacek Głomb podkreśla, że inspiracja przyszła z kina. - Sieć Helios poszerza w Polsce swoją widownię, oferując seanse z ukraińskimi napisami i dubbingiem na ogromną skalę - opowiada. Faktycznie, jako pierwsze zadebiutowały na polskich ekranach "Fantastyczne zwierzęta", wyświetlane z ukraińskim dubbingiem w listopadzie ubiegłego roku w kilkudziesięciu kinach w Polsce, w tym w Legnicy i we Wrocławiu.

Kolejne tytuły pojawiają się z częstotliwością mniej więcej raz na miesiąc. Seanse cieszą się ogromnym powodzeniem zwłaszcza w dużych miastach.

W Teatrze Powszechnym w Warszawie spektakl z ukraińskimi napisami wkrótce zostanie pokazany po raz drugi. - Po październikowej prezentacji "Upadania" w reżyserii Arpada Schillinga spektakl z napisami wróci na naszą scenę - mówi Mateusz Węgrzyn, rzecznik Powszechnego. - Mamy też w planach tłumaczenia kolejnych przedstawień. Nie wiemy wprawdzie, ile osób przyszło na "Upadanie" tylko ze względu na napisy, ale po informacjach w mediach ukraińskich oraz w mediach społecznościowych zainteresowanie spektaklem mocno wzrosło. W innym spektaklu, "Jak ocalić świat na małej scenie?", gra Ukrainiec Artem Manuilov i część tekstu mówi po ukraińsku i rosyjsku.

W Legnicy postawiono na "Ożenek", ponieważ Ukraińcy doskonale znają tekst Gogola, rosyjskiego dramaturga ukraińskiego pochodzenia. Co nie znaczy, że inscenizacja Piotra Cieplaka nie będzie dla nich zaskoczeniem. Na legnickiej scenie dochodzi do cudownego rozmnożenia bohaterów dramatu, który rozpisano tu na osiemnastkę aktorów, tekst skrócono, a postaciom nadano nowe imiona. Tam, gdzie u Gogola na jedną pannę przypadało czterech zalotników, tu siedmiu kawalerów staje oko w oko z dziewięcioma pannami (i jedną wdówką). W efekcie żadna ze stron nie jest uprzywilejowana, a szanse na tytułowy mariaż dużo szybciej spadają do zerowego poziomu. Nie psuje to zabawy widzom gorzkiej komedii, bynajmniej nie sercowych omyłek. Bo tu nie uczucia grają pierwsze skrzypce, ale chłodna kalkulacja.

Jacek Głomb uważa, że sprawa jest prosta.

- W mieście pojawiają się nowi ludzie, więc trzeba dla nich grać, to przecież oczywiste - mówi. - Do tego dochodzi fakt, że Legnica jest też historycznie najbardziej ukraińskim miastem w Polsce. Po akcji Wisła przesiedlono tu wielu Ukraińców i Łemków. Nie ma się tu czym chwalić, dziwię się tylko, że inne teatry tego jeszcze nie robią. A potencjalnych krytyków, których nie wiedzieć czemu oburza taki pomysł, pytam, czy mają też coś przeciwko kiniarzom w Wielkiej Brytanii, którzy po sukcesie "Kleru" wyświetlają w kinach także produkcje z polskimi napisami i dubbingiem, poszerzając w ten sposób swoją widownię.

W Legnicy mieszka ponad 3 tys. Ukraińców, ich liczba wciąż rośnie.

- Staramy się do nich dotrzeć m.in. poprzez Związek Ukraińców w Polsce czy Zespół Szkół Ogólnokształcących im. Bohdana Ihora Antonycza w Legnicy, który jest placówką skupiającą mniejszość ukraińską, działającą w naszym mieście od lat 50. ubiegłego wieku - opowiada Głomb. I podkreśla, że prezentacje spektakli z napisami będą kontynuowane, nawet jeśli na początku spotkają się ze skromnym zainteresowaniem mieszkających w Legnicy Ukraińców.

- W tej chwili trudno nam je ocenić, ludzie zamawiają bilety przez internet, nie jesteśmy w stanie sprawdzić, ilu z nich to Ukraińcy - tłumaczy. - Ale jestem przekonany, że to proces, który przełoży się w przyszłości na konkretne efekty. Tak było w Krakowie i Warszawie, więc dlaczego u nas miałoby się nie udać?

"Ożenek" z napisami po ukraińsku będzie można zobaczyć 2 i 3 lutego o godz. 19. W dodatku posiadacze ukraińskich paszportów mogą - na zachętę - kupić ulgowe bilety na to przedstawienie (normalne kosztują 35 zł, ulgowe 28).

Tekst Gogola na ukraiński przetłumaczył dramaturg Robert Urbański (*).

(Magda Piekarska, „Modrzejewska mówi: pryvit”, Gazeta Wyborcza Wrocław, 30.01.2019)

 

(*) od redaktora @KT: "Ja tylko przygotowałem napisy, korzystając z istniejącego przekładu (niesygnowanego), wydrukowanego w siedmiotomowych "Dziełach zebranych" Gogola, wydanych w 2008 r. w Kijowie pod redakcją M.G. Żułynskiego przez Narodową Akademię Nauk Ukrainy" - zauważył Robert Urbański.

Udostępnij

Szukaj

Kłapanie dziobem

Archiwum

<< < styczeń 2019 > >>
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 31      

Zaloguj

Statystyka

Dzisiaj18
WSZYSTKIE1212543
Informacje o plikach cookie
Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...