„Sztuka mięsa” to pełnokrwisty patchwork

  • Drukuj

Inscenizowane czytanie dramatu Weroniki Murek, które w legnickim teatrze wyreżyserowała Agata Duda-Gracz, w poniedziałek 5 grudnia o 17.00 zaprezentowane zostanie na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego, gdzie odbywa się Festiwal Dramatu – Strefy Kontaktu 2016. Legnicka publiczność miała już darmową okazję obejrzenia tej realizacji.


Tytuł dramatu jest dwuznaczny. Można czytać go dosłownie, ale też jako osobliwy gatunek działalności artystycznej. Tym bardziej, gdy znaczące partie sztuki spływają posoką w odrażająco krwawej rzeźni, a człowiek w tych opowieściach jest także kawałkiem mięsa. Podobnie jak zwierzęta, które zabija, dzieli na fragmenty, konfekcjonuje, opakowuje, sprzedaje i wstydliwie zjada. Czasami człowiek sam bywa wyłącznie mięsem. Tym armatnim posłanym na którąś z kolejnych wojen.

Pozszywany ze strzępów literatury i reportażu dramat Weroniki Murek ma dwie nałożone na siebie warstwy. W uniwersalną wizję świata pozszywanego z ziemskich rozkoszy napędzanych zmienną modą, agresywną reklamą i konsumpcją bez granic, w którym nawet łza jest na sprzedaż i ma swoją cenę, nałożony jest nasz polski stosunek do zjawiska. Szyderczo, ale na czasie, można go nawet określić jako zestaw cech, mitów, kompleksów i przesądów narodowych. Mięso, jako idea i symbol, pasuje tu wręcz idealnie. Żyjemy ostatecznie w kraju, w którym z jego powodu wybuchały strajki, strzelano do ludzi i upadały rządy.

Mięso to sprawa polska. Tylko w kabaretowym protest songu rodak z PRL-u mógł śpiewać „nam polędwica oraz schab nie smakuje tak jak szczaw”. Dziś w obronie polskości polskiego mięsa rodak-patriota zaśpiewa Rotę, bo „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”, tym bardziej, że  – jak wiadomo – kiełbasę robi z Polaków. Inni obcy: Wietnamczyk, Turek czy Żyd także mają swoje za uszami. Dziś mięso, to już nie tylko produkt, ale i zestaw poglądów. Do ataku, obrony, albo na sprzedaż. Sprawa, która Polaków dzielić może na tych lepszego i gorszego sortu. Rzecz jasna wedle uznania narodowych akwizytorów.

Świat przedstawiony w „Sztuce mięsa” nie ma bohaterów. - To mnogość światów i postaci. Kiedy pisałam tekst, inspirowałam się obrazami Hieronima Boscha, w których całość kompozycji tworzy mnóstwo pomniejszych scenek. Każdą można analizować oddzielnie, ale składają się też na jedną całość – objaśniała autorka sztuki. Reżyserka, ale i historyk sztuki Agata Duda-Gracz, była wierna tej autorskiej konstrukcji, ale wprowadziła na scenę postać dodatkową muzyka-przewodnika (Cezary Studniak) po tej krainie. To on wydobywając dźwięki z tego, co na scenie pod ręką, ożywia i uruchamia poszczególne figury w tej ludzkiej szopce wydobywając je z tła na pierwszy plan zdarzeń.

Debiutancki dramat Weroniki Murek na legnicką scenę przeniesiono w tempie, w jakim Mateusz Birkut układał cegły na budowie Nowej Huty w filmowym „Człowieku z marmuru”. I chociaż to, co zaprezentowano w piątkowy wieczór 2 grudnia publiczności na Scenie Gadzickiego anonsowano skromnie, jako tzw. czytanie performatywne, obejrzeliśmy praktycznie pełnokrwisty (dosłownie!) spektakl teatralny. Po zaledwie czterech, może pięciu próbach! Gdyby nie teksty w rękach aktorów, którzy czasami musieli przewracać kartki scenariuszy odczytując swoje kwestie, wrażenie przedstawienia niemal gotowego do eksploatacji byłoby nieuchronne. Tym bardziej, że reżyserka skorzystała z praktycznie wszystkich dostępnych środków teatralnej inscenizacji: scenografii, kostiumu, rekwizytów, ruchu scenicznego, świateł, ilustracji dźwiękowej. O kilku litrach sztucznej krwi nie zapominając.

Nie tylko z tych powodów zdarzenie sceniczne, którego byliśmy świadkami, miało wyjątkowy charakter. Formalnie nie było premierą, choć wszystkich wykonawców fetowano po zakończeniu bardzo podobnie (brawa, kwiaty, upominki). To, co obejrzeliśmy, nie trafi bowiem na teatralny afisz, nie wejdzie (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo) do legnickiego repertuaru. Bezspornie obejrzeliśmy natomiast próbę generalną z udziałem publiczności przed poniedziałkową (5 grudnia) prezentacją legnickiego czytania „Sztuki mięsa”  na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego, gdzie odbywa się właśnie Festiwal Dramatu – Strefy Kontaktu 2016 (w ramach programu Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016).

Oprócz wymienionego już w tekście i związanego od lat ze scenami muzycznymi Cezarego Studniaka na scenie WTW wystąpią: Gabriela Fabian, Ewa Galusińska, Magda Skiba, Małgorzata Urbańska,  Bogdan Grzeszczak,  Mateusz Krzyk, Paweł Palcat i Albert Pyśk (w legnickiej inscenizacji w epizodach widzieliśmy także Andrzeja Janigę i Mateusza Makówkę).

Grzegorz Żurawiński