Film, który jesienią ubiegłego roku miał swoją niemiecką premierę („Anonyma. Eine Frau in Berlin”) wchodzi na polskie ekrany. Dla legniczan to ciekawostka, bo właśnie w tym filmie ulice Berlina zdobywanego przez Armię Radziecką grała legnicka ulica Roosevelta. W filmie Maxa Färberböcka uczestniczyło także blisko dwustu statystów z Dolnego Śląska.

II Wojna Światowa, kwiecień 1945 roku. Armia Czerwona wkracza do Berlina. Film opowiada historię kobiet, które, zdane na łaskę radzieckich żołnierzy, musiały wybierać między przeżyciem, a szacunkiem do samych siebie. To trudny temat, o którym, w kontekście tak II Wojny Światowej, jak i każdego innego konfliktu zbrojnego, prawie w ogóle się nie mówi. W Niemczech był dotąd tematem tabu, a i premiera filmu Maxa Färberböcka wzbudziła liczne kontrowersje.

Bohaterką filmu jest niemiecka dziennikarka, która chcąc uniknąć kolejnych gwałtów, wdaje się w romans z radzieckim oficerem. Ale uczucie, które pojawia się między nimi, nie ma w tamtych warunkach żadnych szans. Główną rolę w filmie gra Nina Hoss, znana m. in. z "Białej Masajki". W rolach żołnierzy Armii Czerwonej wystąpią aktorzy rosyjscy, wśród nich bardzo popularny w Rosji Yevgenij Sidikhin jako Andriej, w którym zakochuje się Niemka.

„Kobieta w Berlinie” (pod takim tytułem film będzie rozpowszechniany w Polsce) to największa niemiecka produkcja filmowa lat 2007/2008. To obraz, którego akcja toczy się od kwietnia do czerwca 1945 roku i jest ekranizacją, wydanych także w Polsce, wstrząsających dzienników pod tym samym tytułem.

Film jest niemiecko-polską koprodukcją europejskiego giganta filmowego Constantin Film AG  i łódzkiej firmy Tempus Film (wspomaganej przez wrocławską firmę castingową ABM Studio). Udział Polaków w tej produkcji był bardzo duży. Asystentami reżysera filmu byli Marek Brodzki i Wiktor Mentlewicz, polska strona miała także decydujący wpływ na muzykę (Zbigniew Preisner) oświetlenie, scenografię (Andrzej Haliński), budowę dekoracji, efekty kaskaderskie i pirotechniczne i mnóstwo innych czynności pomocniczych.

Grzegorz Żurawiński