Mateusza Krzyka belony na muchę

  • Drukuj

Stawianie sobie nowych wyzwań w wędkarstwie to właśnie to, co w tym naszym pięknym hobby kręci mnie najbardziej! Ale istnieje jeszcze coś bardziej emocjonującego: MARZENIA WĘDKARSKIE! Te o wyprawach w tajemnicze regiony świata. Te o zmierzeniu się z egzotycznymi gatunkami ryb. Te o przygodzie życia... Ach! Legnicki aktor o swojej pasji wędkarskiej.


Jestem aktorem, pracuję na co dzień w legnickim teatrze. Przez napięty grafik, mogę sobie pozwolić jedynie na „wyprawy” wędkarskie gdzieś w moich okolicach. Nie wspominając o budżecie domowym, który skutecznie trzyma moje marzenia wędkarskie w ryzach, nie pozwalając na spełnienie. Na szczęście praca w teatrze daje również możliwość podróżowania po Polsce i świecie. Wyjeżdżając w trasę ze spektaklami zawsze pakuję moje muchówki do walizki!

Tym razem nasz Teatr został zaproszony do Gdyni na Festiwal Teatralny R@Port. Krótki weekendowy wyjazd nad morze w połowie mają to przecież idealna okazja do tego, aby pierwszy raz w życiu pomachać muchówką stojąc w naszym Bałtyku i złowić jedną z najwaleczniejszych ryb, BELONĘ! Belony, właśnie na przełomie maja i czerwca, przypływają do naszego wybrzeża na tarło. Jest to jedyny okres w roku, kiedy można je regularnie łowić z plaż naszego pięknego morza.

Muchówka FX

Tym razem wziąłem ze sobą najmocniejszą muchówkę dostępną w ofercie Dragona. Team Dragon FX w ósmej klasie AFTMA to idealny sprzęt do połowu z plaży. Wspomniana moc daje nam możliwość rzucenia muchą pod wiatr na dość znaczną odległość. Kołowrotek w klasie 8/9 AFTMA i sznur pływający w 9 klasie będzie najlepszym wyborem. Do końca sznura wiąże 50-centymetrowy przypon wykonany z żyłki HM80 średnicy 0,28 mm, następnie przywiązuję krętlik i kolejno dowiązuje dwa przypony wykonane z tej samej żyłki: jeden długości ok. 50 cm, drugi - ok. 1 m. Na krótszy ląduje cięższa mucha, a na dłuższy - lżejsza. Zamierzam łowić na imitację małych skorupiaków, kiełże i krewetki będą strzałem w dziesiątkę.

Po długiej, ponad dziewięciogodzinnej podróży docieramy do Gdyni. Wita nas deszcz i gęsta mgła. Zostawiam wszystkie graty w hotelu, który usytuowany jest w centrum miasta, a jednak nad samym morzem. Szybkim krokiem docieram na plażę, żeby zdążyć przed zachodem słońca. A wszystko po to, by zapoznać się z łowiskiem i obmyślić dobry plan na następny dzień. Nad wodą flauta i ani jednej falki, nic. I niestety nie widać również belon. Wracam do hotelu, sprawdzam na forach internetowych szukając informacji na temat: które łowisko będzie najlepsze? Wyczytuje coś o Klifie Orłowskim, w odległości 5,5 km od hotelu. Trochę daleko, zwłaszcza że o godzinie 10:00 muszę być w pracy!! Plan jest prosty: wstać rano i dojść plażą do Orłowa, może po drodze zobaczę stada belon i nie będę musiał tak daleko iść. Podekscytowany kładę się spać.

Marsz i oglądanie wody

Wstaję na długo przed wschodem słońca, w końcu czeka mnie kawał drogi. Idę ze spodniobutami, statywem i koszem na sznur w jednej ręce oraz wędką i kołowrotkiem w drugiej. Stripping Bascket to absolutna konieczność przy łowieniu w morzu! Fale potrafią natychmiast zabrać nam sznur spod nóg, a wtedy nie podamy zbyt daleko naszych wabików. Jest coraz jaśniej, idę plażą wypatrując życia w wodzie. Niestety nic się nie dzieje. Widzę tylko piękny niewzburzony Bałtyk, mnóstwo mew, kormoranów, łabędzi a nawet dwie czaple. Nagle gęsta mgła przysłoniła wszystko, sprawdzam na GPS jak daleko do klifu. Okazuje się, że po czterdziestominutowym „spacerze” jestem w zasadzie na miejscu.

Jest magicznie, wszędzie pełno kamieni, mgła, spokojne morze szumi delikatnie, a ptaki zaczynają swój koncert. Na tę miejscówkę docieram jako pierwszy wędkarz tego dnia.

Łowię

Woda nagle ożywa! Pokazują się pierwsze belony, a ja wykonuję pierwsze rzuty. Muchy prowadzę bardzo wolno, z długimi pauzami. Może raptem w trzecim rzucie następuje pierwsze i potężne branie w opadzie. Zacięcie i pusto. Belony mają strasznie twardą i wąską paszczę uzbrojoną w ostre zęby, więc trzeba odczekać, żeby skutecznie zaciąć. Haki muszą być bardzo mocne i bardzo ostre! Kilka kolejnych rzutów, branie i tym razem ryba zacina się, a ja cieszę się z pierwszego holu belony! To, co te ryby wyczyniają na końcu zestawu to prawdziwy rollercoaster; ciągłe odjazdy, skoki i tańce na ogonie to dla nich norma. Jest pierwsza belona w życiu! A to oznacza kolejny gatunek ryby złowiony przeze mnie metodą muchową! Wyszło słońce i ryby zbliżyły się do brzegu. Holuję „bociany” co drugi, może co trzeci rzut. Coś wspaniałego! Po trzech godzinach intensywnego łowienia wracam plażą do hotelu. Jestem wykończony, ale szczęśliwy! W sumie 10 km marszu w dwie strony dały o sobie znać. Mam tylko chwilę na odpoczynek i zaczynam pracę. Myśl o pięknym i emocjonującym poranku daje mi emocjonalnego kopa na cały długi dzień. Na wieczornym spektaklu dostaję kolejny zastrzyk adrenaliny! Połączenie dwóch życiowych pasji to coś nie do opisania.

MARZENIA się spełniają! Można wracać do domu.

Mateusz Krzyk, http://www.firmadragon.pl, 29.05.2019