Tomasz Domagała: znakomity monodram „Curko Moja…” na KST

  • Drukuj

Magdalena Drab jest niezwykle utalentowaną i sprawną aktorką. W jej aktorskim rzemiośle zachwyca przede wszystkim szybka umiejętność zewnętrznej oraz wewnętrznej transformacji. Łatwość, z jaką to robi, gwarantuje głęboką prawdę obrazom, które w swoim spektaklu kreuje, a co za tym idzie - wiarygodność swojej bohaterki. O jej autorskim monodramie "Curko Moja, Ogłoś To – rytmizowany biuletyn z wystawy Marii Wnęk" z Teatru Zamiast w Łodzi wystawionym na Kaliskich Spotkaniach Teatralnych pisze Tomasz Domagała w oficjalnym dzienniku Festiwalu Sztuki Aktorskiej.


Jesteśmy na wernisażu wybitnej malarki naiwnej, Marii Wnęk. Świadczą o tym dobiegające nas odgłosy muzealnego harmideru oraz mikrofon, do którego podchodzi Magdalena Drab, wcielając się najpierw w kuratorkę wystawy, a potem w panią profesor historii sztuki, opowiadającą o rzeczonej malarce. Kilka minut później Drab kolejny raz przeistacza się fizycznie (włosy i kostium), tym razem już we właściwą postać bohaterki spektaklu, Marii Wnęk, a jej monodram stanie się od tego momentu szeregiem scenicznych obrazów, które złożą się na ten nieoczywisty, teatralny portret słynnej artystki art brut ("sztuki surowej").

Maria Wnęk (1922-2005) żyła w Nowym Sączu i malowała obrazy na czym popadnie - papierze, tekturze, blasze czy nawet siedzeniach krzeseł. Na odwrocie jej obrazów znajdują się zazwyczaj historie objaśniające. Są to tak zwane "życiorysy", dyktowane jej rzekomo przez Boga i świętych, od których w gruncie rzeczy zaczynała pracę nad obrazem. Wierzyła bowiem, że jest prorokinią, a jej życiowa misja polega na ostrzeganiu świata przed grożącymi mu niebezpieczeństwami (bombą atomową, wojnami czy moralnym upadkiem). Oprócz obrazów natchnionych (wizyjnych) malowała Maria Wnęk swoją niezbyt komfortową codzienność. Skarżyła się w swoich obrazach na ludzi, którzy ją krzywdzili, dzieliła lękami, obsesjami czy strachem o swój byt. Artystka, całe życie zmagająca się z biedą i trudami egzystencji oraz chorobą psychiczną (schizofrenia), swoje obrazy podpisywała "Maria Wnęk malarka znana po całym śfiecie" - bowiem już za życia odniosła sukces, a jej prace wiszą dziś w galeriach amerykańskich, szwajcarskich, belgijskich oraz rzecz jasna polskich.

Magda Drab wciela się w postać Marii znakomicie, nie tylko używając jej oryginalnych historii objaśniających, swojego tekstu, muzyki Alberta Pyśka czy wykonanej przez siebie umownej scenografii, lecz przede wszystkim upodabniając się do malarki fizycznie. Pojawiają się jej słynne warkoczyki a la Pippi Lngstrump, charakterystyczne buty (jeden złoty, drugi srebrny), zmienia się głos aktorki, sposób mówienia czy sceniczny sposób jej poruszania. Wydaje się nagle, że oto na scenie stoi prawdziwa Maria Wnęk, żeby zaprosić nas do wnętrza swoich obrazów, które były przecież czystą emanacją jej pełnego problemów i cierpień życia. Udajemy się w tę podróż, chcąc zgłębić nie tylko historię malarki, lecz wręcz tajemnicę samej sztuki, którą w istocie niewiele dzieli od szaleństwa. Ostatni gest Drab (chusta Weroniki) sakralizuje - zgodnie zresztą z dewocyjnym charakterem osobowości malarki - jej obrazy. Wpisuje jej pobożne, katolickie życie i motywowaną religijnie twórczość w sakralny porządek sztuki. Podziwianej i otoczonej swoistym kultem w galeriach całego świata.

Magdalena Drab jest niezwykle utalentowaną i sprawną aktorką. W jej aktorskim rzemiośle zachwyca przede wszystkim szybka umiejętność zewnętrznej oraz wewnętrznej transformacji. Łatwość, z jaką to robi, gwarantuje głęboką prawdę obrazom, które w swoim spektaklu kreuje, a co za tym idzie - wiarygodność swojej bohaterki. Bo przecież wiarygodność obrazów, ich prawda, to podstawa dzieła poświęconego wybitnej malarce. Na koniec warto się zastanowić, co tak naprawdę chciała napisać nam na odwrocie swoich scenicznych obrazów Magdalena Drab? Czym ze swego życia chciała się z nami podzielić, na kogo poskarżyć, czy jakie własne posłannictwo ogłosić. Odczytanie owych historii objaśniających legnickiej aktorki pozostawiam Państwu. Ten tekst proszę potraktować zaś jako punkt wyjścia do własnych rozmyślań.

(Tomasz Domagała, „Historia objaśniająca”, http://domagalasiekultury.pl, 16.05.2019)