• Zabijanie Gomułki
  • Dzielni chłopcy
  • Lekcja Tańca
  • Hamlet 2018
  • Wierna wataha

24legnica.pl: na finał sezonu thriller z Szekspira

Na zakończenie trudnego, ale bardzo ciekawego sezonu – przed wakacyjną przerwą – Teatr Modrzejewskiej w Legnicy zaprasza do obejrzenia widowiskowego “Hamleta, księcia Danii” Williama Szekspira w inscenizacji Jacka Głomba i reżyserii Krzysztofa Kopki. Ostatnie spektakle w piątek 22 czerwca i w sobotę 23 czerwca o godz. 19 na Scenie na Nowym Świecie.  Warto to przeżyć na własnej skórze! Pisze Piotr Kanikowski.


Tekst Szekspira nadawałby się na kameralny dramat o zepsutym świecie, w którym cnota nie ma żadnych szans w starciu z występkiem. Krzysztof Kopka z Jackiem Głombem zrzucili jednak koturny i uciekli od hamletyzowania w stronę zmysłowego widowiska z wartką akcją, sensacyjną intrygą, wątkiem miłosnym, pojedynkami na miecze i żywym ogniem buzującym gwałtownie jak krew w żyłach bohaterów.

Hamlet w interpretacji Alberta Pyśka (brawo!) to nie rozfilozofowana mimoza jęcząca po bibliotecznych kątach nad bezsensem życia, ale rwący się do rządzenia chłopak, zdradzony przez matkę i stryja. Niedoszły następca tronu, którego do działania pcha własna ambicja, a nie poczucie obowiązku wobec ojca albo przysięga złożona mściwemu widmu. Już kostium w jaki ubrała go Małgorzata Bulanda – długi płaszcz narzucony na prosty t-shirt, tak różny do wytwornych, „dworskich”, kreacji Klaudiusza i Gertrudy – odsyła do szeregu kontrkulturowych skojarzeń, sugerując konflikt pokoleń. Taki Hamlet raz rozbudziwszy w sobie nadzieję na objęcie tronu, będzie buntował się przeciwko powtórnemu wtłoczeniu w rolę cierpliwego, posłusznego syna. Chce władzy już, teraz, natychmiast, i dlatego dusi się w Danii jak w więzieniu.

Korona. To jest ten fetysz, dla którego tron w Elsynorze spływa krwią; atrybut władzy, ale może jednak bardziej symbol obłędu. W przedstawieniu Kopki i Głomba korony są dwie. Jedną Hamlet ściąga w pierwszej scenie z głowy martwego ojca i zakłada na swoją, a później niechętnie oddaje stryjowi. Drugą – z papieru – nosi jak dzieciak marzący o byciu królem. Nie jest to niewinna zabawa. Raczej prowokacja obliczona na rozdrażnienie rozsiadłego na tonie uzurpatora, wywołanie jego niepokoju i zdemaskowanie sprawcy zbrodni. Żądny władzy Klaudiusz, dopuściwszy się bratobójstwa, uruchomił lawinę nieszczęść – tragicznie kończą się też intrygi Hamleta. W przewrotnym finale okaże się, że oboje mogli być marionetkami w rękach kogoś, kto cały czas krył się za kulisami: bardziej podstępnego, wyzbytego jakichkolwiek skrupułów i gotowego iść do tronu, dosłownie, po trupach.

Kopka z Głombem zrealizowali „Hamleta, księcia Danii” w konwencji thrillera. Nie odzierając tytułowego bohatera z egzystencjonalnych rozterek, pokazują go w działaniu. Po przycięciu szekspirowskich monologów i innych skrótach spektakl ma wartkie tempo, dodatkowo podkręcone nerwową, sugestywną muzyką Kormoranów. Oszałamia warstwa wizualna: pirotechniczne sztuczki, elementy pantomimy, taniec, szeremierka, statyści; inscenizacyjny rozmach porównywalny może tylko z rozbuchaniem niektórych plenerowych widowisk Modrzejewskiej. Bardzo przemyślana jest scenografia. W zmurszałych ruinach budynku na Nowym Świecie Bulanda rozwiesiła, jak arrasy, szmaty z kulturalną spuścizną po wiekach humanizmu, te wszystkie da Vinci i Michały Anioły. Trudno o dosadniejszy komentarz dla podłych intryg i finałowej rzezi.

Ale początek jest inny. Zza kraty, przed którą zbiera się publiczność, dobiega bicie dzwonu i niepokojąca, zapętlona w litanijny lament muzyka. Krata uchyla się, widz podaje bilet, robi krok i od razu wszystkimi zmysłami wpada w mroczny, ponury świat pogrążony w żałobie po zmarłym monarsze. Zapada się w niego – dosłownie – bo idzie po piachu, którym wysypano legnicki Elsynor. Klaustrofobiczne katakumby, ogień, dym, jak przedsionek piekła; na tronie król w pośmiertnej masce, potem trapy na podwyższenie, gdzie można na chwilę odetchnąć, odzyskać odrobinę dystansu. To przejście przez scenę na widownię jest odpowiednikiem długiego najazdu kamery, która penetrując przestrzeń za szeroką na jeden kadr, szuka najlepszej perspektywy dla oka widza. Zarazem pozwala bez wstępów przystąpić do akcji.

Pochwaliłem Pyśka za wpompowanie w Hamleta świeżej krwi, ale jeszcze większe brawa należą się grającej Ofeilę Małgorzacie Patryn. Jest przejmująco prawdziwa zarówno jako naiwna dziewczyna zakochana w księciu, zahukana córka apodyktycznego ojca, porzucona wybranka i obłąkana sierota rozdająca kwiatki zerwane nad rzeką. Dobrze ją widzieć w zespole Modrzejewskiej, bo każdą rolą – od Mariny Mniszkówny z „Cara Samozwańca” po księżniczkę z „Baśni o pięknej Parysadzie” – dowodzi, że tu jest jej miejsce.

“Hamlet, książę Danii” Williama Szekspira w inscenizacji Jacka Głomba i reżyserii Krzysztofa Kopki, 22 i 23 czerwca, godz. 19, Scena na Nowym Świecie. BILETY: 36/28 zł REZERWACJA I INFORMACJA:  tel. 76 72 33 505,  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

(Piotr Kanikowski, „Na koniec “Hamlet, książę Danii” – thriller z Szekspira”, http://24legnica.pl, 19.06.2018)

Udostępnij

Szukaj

Kłapanie dziobem

Archiwum

<< < czerwiec 2018 > >>
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Zaloguj

Statystyka

Dzisiaj10
WSZYSTKIE1190362
Informacje o plikach cookie
Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...